Nie ma żadnych dowodów. Rosyjskie media i kanały na Telegramie twierdzą, że „akta Epsteina” zawierają dowody na powiązania prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego z handlem dziećmi. W rzeczywistości nie przedstawiono żadnych dokumentów, które potwierdziłby doniesienia z Kremla. Rosyjska państwowa agencja informacyjna TASS oraz powiązane z Kremlem kanały na Telegramie rozpowszechniają informacje sugerujące, że „akta Jeffreya Epsteina” zawierają dowody świadczące o rzekomych powiązaniach prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełanskiego z handlem ludźmi.Twierdzenia te opierają się na liście z 2024 roku, którego wiarygodność jak i autor nie są znane. Według publikacji, list miał wskazywać na współpracę głowy państwa z Jeanem-Lucem Brunelem – francuskim agentem modelek, który rzeczywiście był związany z Epsteinem. CZYTAJ TEŻ: Amerykanie naciskają. Chcą porozumienia pokojowego w Ukrainie w marcuBrak dowodu na istnienie listuW opublikowanych przez rosyjskie media materiałach nie pojawiają się żadne dowody na autentyczność listu. Nie zamieszczono kopii korespondencji, skanów ani bezpośrednich cytatów, a także nie wskazano źródła, z którego miałby pochodzić.Z kolei międzynarodowe jak i ukraińskie media zajmujące się analizą „aktów Epsteina”, opublikowanymi przez Departament Sprawiedliwości USA, zawierały skany bądź zdjęcia dokumentów, co umożliwiało weryfikację ich treści. Korespondencja Brunela dotyczyła kontaktów z agencjami modelek W opublikowanych aktach pojawiają się dokumenty łączące Brunela z Ukrainą w ograniczony sposób – poprzez kontakty z ukraińską agencją modelek. Lokalne media cytują korespondencję między nim a Maszą Manyuk, dyrektorką kijowskiej agencji Linea 12 Models. Wynika z niej, że w 2010 roku Brunel poszukiwał modelek w Ukrainie do pracy za granicą.Według Manyuk, były to jedynie zapytania, które nie doprowadziły do żadnej współpracy – wszystkie propozycje pracy ukraińskich modelek w Nowym Jorku zostały odrzucone.Ponadto w opublikowanych dokumentach nie ma żadnych wzmianek o Wołodymyrze Zełenskim ani o innych wysokich rangą ukraińskich urzędnikach.CZYTAJ TAKŻE: Akta Epsteina w rękach Matrioszki. Rosyjska propaganda uderza w MacronaNazwisko Zełenskiego nie jest związane z handlem ludźmi Jak poinformowały ukraińskie media nazwisko prezydenta Ukrainy w aktach pojawia się co najmniej 24 razy. Jednak są to głównie tytuły artykułów lub fragmenty wiadomości e-mail, które były przesyłane do pracowników FBI.Zdaniem ekspertów analizujących materiały Departamentu Sprawiedliwości USA, odniesienia te dotyczą ukraińskiej kampanii prezydenckiej z 2019 roku, a nie działań związanych z przestępczością seksualną bądź handlem dziećmi. To nie pierwszy przypadek fałszywych oskarżeńTo nie pierwszy raz, gdy Zełenski i jego najbliższa rodzina stają się celem fałszywych oskarżeń. W przeszłości w mediach społecznościowych rozpowszechniano oskarżenia, jakoby pierwsza dama Ukrainy Ołena Zełenska miała sprzedawać ukraińskie dzieci do Turcji.Śledztwo ukraińskiego portalu Slidstavo.Info ujawniło przypadki przemocy i wykorzystywania nieletnich w tureckich hotelach, jednak nie wskazało żadnych dowodów na udział Zełenskiej. W rzeczywistości za sprzedaż i związane z nią działania odpowiadał ukraiński milioner Rusłan Szostak.