Thomas Rose dla Rzeczpospolitej. Dziennik „Rzeczpospolita” przeprowadził pierwszy wywiad z ambasadorem USA po zerwaniu relacji z marszałkiem Sejmu. – Każdy Polak ma oczywiście prawo do dzielenia się swoimi opiniami. Ale my też mamy prawo na te opinie czy oceny reagować – stwierdził Thomas Rose. Jak ocenił, „przebił się ze swoim przesłaniem”. – Nie będziemy akceptowali czy tolerowali skandalicznych obelg wobec naszego prezydenta – podkreślił w wywiadzie. Ambasador USA Thomas Rose skomentował wyniki sondażu, przeprowadzonego dla „Rzeczpospolitej”. Wynika z niego, że aż 53,2 proc. Polaków uważa, iż Stany Zjednoczone nie są wiarygodnym sojusznikiem. Jak ocenił, jeśli te wyniki faktycznie odzwierciedlają stan opinii publicznej, to jest to „godne pożałowania”. – I to bardziej dla Polski niż dla Ameryki. Kochamy Polskę, chcemy mieć z nią silny sojusz. Żywimy ogromny respekt dla polskiego narodu i staramy się, aby nasze relacje z Polską były tak produktywne i konstruktywne, jak to tylko możliwe – wyjaśnił. Podkreślił, że „żyjemy w czasach ogromnych zmian geopolitycznych”. – Jeśli więc poparcie wśród Polaków dla tego sojuszu słabnie, to jest to bardzo niefortunne, niesprawiedliwe i niesłuszne. Mamy dziś w Ameryce prezydenta, który po prostu mówi odważnie o tym, jaki jest świat. On nie tyle zmienia bieg wydarzeń, co reaguje na przeobrażającą się rzeczywistość – stwierdził. Dodał też, że wyniki sondażu nie martwią go, bo „w ostatecznym rachunku pozostajemy partnerami i aliantami. I to się nie zmieni”.Czytaj też: Burza w sieci. Ambasador USA grozi „zabraniem żołnierzy i sprzętu”Ambasador odniósł się też do kwestii, że Włodzimierz Czarzasty „zasadniczo powiedział, że jego zdaniem prezydent Trump nie zasługuje na Pokojową Nagrodę Nobla. Pan uznał, że chodzi o niesprowokowane i skandaliczne obelgi…”. – To nie jest wszystko, co powiedział. Każdy może sobie to jeszcze raz przeczytać. Ja nie muszę tego powtarzać. Powiedziałem o tym wystarczająco dużo. Przebiłem się ze swoim przesłaniem. Nie będziemy akceptowali czy tolerowali skandalicznych obelg wobec naszego prezydenta! Każdy Polak ma oczywiście prawo do dzielenia się swoimi opiniami. Ale my też mamy prawo na te opinie czy oceny reagować. I tak właśnie zrobiłem. Dziesięć lat od przejęcia przez Donalda Trumpa władzy nietrudno jest zrozumieć, że osobiste ataki na prezydenta nie są produktywne – wskazał. Dyplomata został zapytany, który fragment wypowiedzi marszałka można uznać za osobisty atak na prezydenta Trumpa. Na sugestię, że byłoby użyteczne, gdyby wytłumaczył to Polakom, stwierdził „Z pewnością”.– I z pewnością dla mediów byłoby użyteczne podtrzymywanie tego tematu. Ale może mi pan zadawać 25 razy to samo pytanie, a uzyska pan tę samą odpowiedź – podkreślił. Dopytany, jak wytłumaczyć fakt, że Ameryka utrzymuje stosunki z niepomiernie bardziej kontrowersyjnymi postaciami, jak chociażby Władimir Putin, podkreślił, że „nie musi tego tłumaczyć”.Ambasador zapewnił także, że „amerykańskie wojska rzecz jasna tu (w Polsce) pozostaną”. – Chyba że Polska, z jakichś nieprawdopodobnie głupich powodów, miałaby zdecydować, że już ich nie chce – stwierdził Rose.Czytaj też: Sikorski zajmie się ambasadorem USA. Zapowiedział, co należy wyjaśnić