Jak tłumaczyć emocje? W Parlamencie Europejskim każdego dnia pracują setki tłumaczy, dzięki którym politycy mogą przemawiać w 24 językach urzędowych UE. W dobie dynamicznego rozwoju sztucznej inteligencji pojawia się jednak pytanie: czy ludzcy tłumacze wciąż są niezastąpieni? Oni sami przekonują, że choć technologia rozwija się szybko, człowieka w kabinie wciąż nie da się zastąpić. W Parlamencie Europejskim politycy nie muszą biegle posługiwać się językami obcymi – od tego są tłumacze. W samej Unii Europejskiej instytucje zatrudniają na stałe około czterech tysięcy specjalistów, a w całej Europie przy tłumaczeniach na języki unijne pracuje nawet 180 tysięcy osób – powiedziała w programie „Poranek u korespondenta” Dorota Bawołek, korespondentka TVP w Brukseli.Każdego dnia w kabinach tłumaczeniowych w Brukseli i Strasburgu pracują setki ekspertów. Ich zadanie bywa coraz trudniejsze, bo – jak przyznają – debata polityczna staje się coraz bardziej spolaryzowana, a język wystąpień coraz ostrzejszy.W kabinie nie ma cenzuryMonika Woisch, tłumaczka w Parlamencie Europejskim, pytana o to, jak tłumacz reaguje na emocjonalne wystąpienia polityków, powiedziała: – Jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Mam wrażenie, że z biegiem lat przekraczane są kolejne granice, ale debata w PE jest bardzo spolaryzowana i w zasadzie można powiedzieć wszystko – nawet jeśli nie zawsze jest to miłe, eleganckie czy parlamentarne. To jednak element demokracji – podkreśliła.Tłumacze nie łagodzą wypowiedzi polityków, nawet jeśli padają wulgaryzmy. – Jeśli poseł świadomie chce zaszokować i używa wulgaryzmów, naszym obowiązkiem jest dokładnie je przetłumaczyć. Nawet powinniśmy to zrobić – podkreśla.Dlaczego? Bo precyzyjne tłumaczenie pozwala przewodniczącemu obrad natychmiast zareagować, powołać się na regulamin i wszcząć odpowiednią procedurę. „Wypolerowanie” wypowiedzi utrudniłoby sprawną reakcję posłów na to, co dzieje się na sali.Czytaj także: „Reporterzy”. Horror zwierząt w patoplacówce w KuflewieGdy emocje biorą góręPrzykład takiej sytuacji miał miejsce podczas jednej z sesji plenarnych w Strasburgu. W trakcie debaty o Grenlandii duński eurodeputowany Anders Vistisen zwrócił się do prezydenta USA Donalda Trumpa, używając wulgarnego sformułowania, by — mówiąc dyplomatycznie — „przestał interesować się wyspą” („Panie Prezydencie, proszę się odpier...”).Przewodniczący obrad natychmiast upomniał europosła, przypominając, że taki język jest nieakceptowalny i niezgodny z zasadami obowiązującymi w izbie.Jednak równie trudne, a często trudniejsze od gniewu, są chwile smutku i wzruszenia.W grudniu podczas wystąpienia w Parlamencie Europejskim 11-letni Roman Oleksiv z Ukrainy — ciężko poparzony w rosyjskim ataku — opowiadał o ataku rakietowym, w którym zginęła jego matka. – To był ostatni raz, kiedy widziałem moją mamę, ostatni raz, kiedy mogłem się z nią pożegnać — mówił chłopiec.Tłumaczka w Strasburgu nie była w stanie powstrzymać łez. Pomógł ktoś inny z sali.– To poruszyło cały świat. Wydźwięk był taki, że sztuczna inteligencja nie dałaby rady przekazać tylu emocji ile ta koleżanka. Ta reakcja pokazała, że mamy do czynienia z sytuacją wyjątkową. Bez tej reakcji być może odbiorca nie miałby takiej świadomości — ocenia Monika Woisch.Czytaj także: Wypadek podczas kuligu. Kierowca zostawił ludzi na poboczu i uciekłCzy sztuczna inteligencja zastąpi tłumaczy?Choć systemy oparte na AI brzmią coraz naturalniej, wciąż popełniają błędy — czasem tak poważne, że mogą prowadzić do kompromitacji.– Sztuczna inteligencja nie ma świadomości sytuacyjnej. Tłumacz rozumie kontekst, napięcie polityczne, wagę słów. Błędy maszyny mogą oznaczać utratę twarzy — podkreśla tłumaczka.Jej zdaniem rozwój technologii budzi także obawy wśród młodych ludzi, którzy mogliby rozważać studia tłumaczeniowe.Wielojęzyczność jako wartośćRozpoczęty Europejski Tydzień Wielojęzyczności ma przypominać, że różnorodność językowa jest fundamentem Unii Europejskiej. To także okazja, by zachęcić do nauki języków obcych – nie tylko jako praktycznej umiejętności, lecz także jako sposobu lepszego rozumienia innych kultur.Bo choć technologia rozwija się w imponującym tempie, w kabinie tłumaczy wciąż najważniejszy jest człowiek – ze swoją wrażliwością, refleksją i odpowiedzialnością za każde wypowiedziane słowo.Czytaj także: TVP liderem weekendu. Dziewięć programów w TOP10 w Polsce