Blokada surowcowa paraliżuje wyspę. Kuba pogrąża się w chaosie po tym, jak Donald Trump zagroził, że nałoży wysokie cła na każde państwo, które będzie dostarczać Hawanie ropę naftową. Rząd kubański ogłosił właśnie, że nie ma paliwa dla samolotów rejsowych, które przylatują na wyspę. Sparaliżuje to ruch lotniczy i mocno ograniczy kontakt Kuby ze światem. Donald Trump, po ponownym dojściu do władzy w USA, wziął się za „porządkowanie” świata. Na różne sposoby narzuca swą wolę innym państwom – najczęściej strasząc sankcjami lub wojskową interwencją. Chodzi umacnianie i rozwijanie amerykańskich wpływów oraz interesów w różnych częściach świata. Już kilka tygodni temu zapowiedział, że po zakończeniu „przywracania praworządności” w Wenezueli, zajmie się Kubą. Amerykański przywódca słowa dotrzymuje. Groźba sankcji za handel surowcami z Hawaną, szybko przynosi efekty. Powoli doprowadza to do paraliżu – i tak bardzo słabej już – gospodarki.Władze Kuby poinformowały, że od 9 lutego w kraju zabraknie paliwa lotniczego, co prawdopodobnie zakłóci działalność tamtejszych linii lotniczych, podała agencja prasowa EFE, powołując się na dwa źródła. Przewiduje się, że braki paliwowe będą przez co najmniej miesiąc i dotkną wszystkie międzynarodowe kubańskie lotniska.Rząd Kuby skraca tydzień pracy i zamyka ośrodki turystycznePo koniec stycznia br. Donald Trump wydał specjalne rozporządzenie, w którym stwierdza, że rząd Kuby stanowi „niezwykłe i nadzwyczajne zagrożenie” i wymaga bardzo poważnego traktowania. Władze wyspy przygotowały na początku lutego „plan awaryjny” dotyczący gospodarowania surowcami energetycznymi. Zakłada on m.in. reglamentowanie dostaw paliw dla kluczowych gałęzi gospodarki krajowej.Zobacz także: USA wskazały następny cel. Kolejny reżim jest „w dużych tarapatach”Jak informuje CNBC, wprowadzone mają być na Kubie ograniczenia w sprzedaży paliw, zamknięte zostaną niektóre obiekty turystyczne, skrócone dni szkolne oraz tydzień pracy w przedsiębiorstwach państwowych do czterech dni, od poniedziałku do czwartku.