Atrakcja w Sztokholmie. Archeologiczne znalezisko. Spacerując po wyspie Kastellholmen w centrum miasta, można dostrzec, zaledwie kilka metrów od brzegu, wystający drewniany kadłub o długości 40 m.– Znajdują się na nim kule armatnie, ceramika i garnki – powiedział ekspert i nurek Muzeum Wraków w Sztokholmie Jim Hansson. Dodał, że statek po zakończeniu służby wojennej wraz z innymi jednostkami został celowo zatopiony i posłużył jako fundament pierwszego mostu łączącego (wyspę) Skeppsholmen z Kastellholmen, dziś już nie istniejącego.Wrak z pozoru wypełniony jedynie kamieniami szybko stał się celem wycieczek mieszkańców i turystów. Ciekawscy docierają do tego miejsca za pomocą podstawionej do betonowego nabrzeża drabiny. Wielu robi sobie pamiątkowe zdjęcia.Archeolodzy podwodni będą badać wrakWedług meteorologów poziom wody w Sztokholmie jest aż o 60 cm niższy niż zwykle z powodu utrzymującego się silnego wyżu nad Skandynawią, który „naciska” na Bałtyk. W szwedzkiej stolicy taka sytuacja ostatni raz wystąpiła co najmniej 15 lat temu. Trend ma się odwrócić w połowie tygodnia, gdy wody zacznie przybywać, a wrak znów zostanie zatopiony, prawdopodobnie na lata.Hansson zapewnił, że okręt będzie przedmiotem dalszych badań archeologów podwodnych.Odpływ, choć odsłonił skarb z przeszłości, spowodował utrudnienia w transporcie publicznym w archipelagu sztokholmskim. Wiele statków pasażerskich z powodu mielizny nie może dopłynąć do nabrzeży.Czytaj też: Amerykanie przechwycili tankowiec „floty cieni”. Próbował uciekać