„Pytanie tygodnia”. Wystąpienie marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, który oświadczył, że nie poprze wniosku o przyznanie Pokojowej Nagrody Nobla Donaldowi Trumpowi, ponieważ ten na nią nie zasługuje, wywołało falę komentarzy po obu stronach Atlantyku. Ambasador USA w Warszawie Toma Rose sugerował wycofanie amerykańskich sił z naszego kraju. Spirala była tematem podcastu „Pytanie tygodnia”. Gośćmi red. Karoliny Opolskiej byli dr Mirosław Oczkoś, ekspert ds. wizerunku politycznego i red. Tomasz Sekielski, prowadzący w TVP Info programy „Sekielski wieczorową porą” i „Kod bezpieczeństwa”. W ubiegły poniedziałek marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty oświadczył, że „nie poprze wniosku o Nobla dla prezydenta Trumpa, bo na niego nie zasługuje”. Podnosił, że „supermocarstwa próbują dzielić świat na podległe sobie strefy wpływów”, zaś „pozostałe państwa muszą zewrzeć szeregi”.– Nie musimy wybierać – albo Stany Zjednoczone, albo Europa – przekonywał lider Lewicy. „Magicznym myśleniem” nazwał natomiast oczekiwanie, że Amerykanie będą zmniejszać zaangażowanie w Europie, ale nie w Polsce. – Nie będziemy żadną wysuniętą kasztelnią Trumpa. Nie będziemy niezatapialnym lotniskowcem Stanów Zjednoczonych – mówił Czarzasty.W jego ocenie „budowanie przez Stany Zjednoczone nowych platform takich jak Rada Pokoju jest moim zdaniem złudne”. – Wzmacniać trzeba Unię Europejską, ONZ, WHO i siebie. W tym tkwi nasze bezpieczeństwo – dowodził marszałek Sejmu. – Prezydent Trump moim zdaniem destabilizuje sytuację w tych organizacjach, reprezentując politykę siły. Przy użyciu siły prowadzi politykę transakcyjną – dodał.Czarzasty krytykuje działania TrumpaKomentował, że takie działania to „łamanie polityki zasad, wartości, często łamanie prawa międzynarodowego”. Wspomniał też między innymi o „innym interpretowaniu historii” przez Donalda Trumpa w sprawie udziału polskich żołnierzy w misjach czy „instrumentalnym traktowaniu” innych terytoriów takich jak Grenlandia.Po trzech dniach na te słowa zareagował ambasador Rose. „Z dniem dzisiejszym nie będziemy już utrzymywać kontaktów ani komunikować się z Marszałkiem Sejmu Czarzastym, którego oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Trumpa stały się poważną przeszkodą dla naszych doskonałych relacji z premierem Tuskiem i jego rządem. Nie pozwolimy nikomu szkodzić stosunkom polsko-amerykańskim ani okazywać braku szacunku Donaldowi Trumpowi, który tak wiele uczynił dla Polski i narodu polskiego” – napisał oświadczeniu opublikowanym w czwartek.Następnie ambasador zaczął wchodzić w polemiki z internautami na platformie X. Na sugestię jednego z nich, by „wrócił do domu” odpowiedział: „czy powinniśmy zabrać też naszych żołnierzy i sprzęt?”. Po kilkunastu godzinach dyplomata Rose usunął swój wpis.Premier Tusk apeluje o szacunekZ kolei po odpowiedzi ze strony premiera Donalda Tuska, który domagał się „szacunku, a nie pouczania”, ambasador odparł, że premier najwyraźniej pomylił adresata wypowiedzi, bo powinien był nim być Czarzasty. Po tego typu wpisach amerykański kongresmen Don Bacon wezwał do wymiany ambasadora w Polsce. Co ciekawe, to polityk Partii Republikańskiej, czyli formacji Trumpa.Wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski oświadczył, że będzie chciał się dowiedzieć, czy ostatnie wypowiedzi ambasadora USA Toma Rose'a był stanowiskiem władz amerykańskich, czy jego własną opinią. Dodał też, że chce wiedzieć, czy doszło do koordynacji z polską opozycją. Faktycznie, w obozie PiS i sprzyjającej tej partii mediach pojawiły się oskarżenia pod adresem marszałka Czarzastego, sugerujące jego rzekome związki z Rosją.Tematem zajęli się goście podcastu „Pytanie tygodnia”. Tomasz Sekielski ocenił, że aktywność ambasadora Rose'a na platformie X może przypominać „alkotweety”, czyli kompromitujące wpisy w mediach społecznościowych między innymi polityków, którzy potem wycofywali się ze swoich twierdzeń.– Użytkownicy Tweetera pod wpływem alkoholu mają więcej odwagi, swobodnie się wypowiadają. Teraz pytanie, w której strefie czasowej był ambasador Rose. Jego podobno często nie ma. On tak „ambasadoruje”. Home office ze Stanów Zjednoczonych. Nie wiemy, czy była szklaneczka whisky, ale tak mi pachnie – komentował.Oczkoś: Rose mówił, że jest ambasadorem Trumpa– Ambasador Rose sam mówi o sobie, że jest ambasadorem Trumpa, a nie Stanów Zjednoczonych w Polsce. To dosyć istotna różnica – zaznaczył Mirosław Oczkoś. Zwrócił uwagę, że dyplomata na słowa Czarzastego zareagował dopiero po trzech dniach. – Oznaczył we wpisie dwa konta Donalda Trumpa – oficjalne i prywatne: „Donald, ja tu czuwam, chłoszczę ich batem, jak tylko mogę” – ironizował.W jego ocenie „najciekawsze jest to, czego nie widać”. – Wpisy, oświadczenia są widoczne, natomiast podskórne działania są ciekawsze. Nie było widać, kto doniósł. Wydaje się, że przez te trzy dni trwały intensywna zabiegi skarżypytów – przekonywał ekspert ds. wizerunku politycznego.Karolina Opolska postawiła tezę, że „Włodzimierz Czarzasty, wiedząc kogo ma po drugiej stronie, wiedząc, jak wrażliwy na swoim punkcie jest Donald Trump i co za tym idzie jego współpracownicy, mógłby swoją myśl sformułować inaczej”. – Albo w ogóle odłożyć na czas jakiś, jak zrobiliśmy z Radą Pokoju, czyli nie mówimy „tak”, nie mówimy „nie”, czekamy i nie narażamy się Trumpowi – oceniła.Czytaj także: „Opera mydlana” zamiast przełomu. Nowe rządy w Polsce 2050