Dlaczego nie ubiera nas 4F? Firma 4F przez lata ubierała polskich olimpijczyków. Aż do teraz. Podczas ceremonii otwarcia Kamil Stoch i spółka paradowali w strojach niemieckiego Adidasa. Może nie byłby to wielki problem, gdyby nie fakt, że gigant odzieżowy kolekcję przygotował po łebkach, a „nasze” stroje niespecjalnie różniły się od tych… albańskich. Piesiewicz się tłumaczy, a w tle – jak zwykle – pieniądze. Sporo pieniędzy. Otwarcie igrzysk to, co do zasady, miły moment. Wzniosła atmosfera, Andrea Bocelli, Mariah Carey, kibice z całego świata, przepiękna ceremonia i kolejne reprezentacje, prowadzone przez chorążych, wychodzące jedna po drugiej. Wszyscy czekają na tę „swoją”. Występ Polski wzbudził mieszane uczucia. Nasi reprezentanci zaprezentowali się oczywiście wspaniale. Kłopot w tym, że ich stroje były łudząco podobne do tych… albańskich. Jako pierwszy zwrócił na to uwagę reporter RMF FM, Krzysztof Berenda. – Jeden koszt produkcji, a dwie faktury. Ale za to prezes Piesiewicz zadowolony – napisał. I rozpętała się burza. Drugie oblicze atakowi nadał Adam Szłapka. Rzecznik rządu zauważył, że polska firma 4F ubiera kilka innych reprezentacji (Ukrainę, Słowację, Chorwację i Kosowo), ale… – Polską reprezentację – niemiecki adidas. Taką decyzję podjął pan Piesiewicz, bliski współpracownik ludzi PiS. Komentarz zbędny – napisał. Może i „zbędny”, ale uruchomił prawdziwą lawinę. Piesiewicz bronił się, że Adidas to „prawdziwy sponsor”, bo – w przeciwieństwie do 4F – daje pieniądze i za sponsoring płaci. Igor Klaja, twórca polskiej marki, włączył się do dyskusji, przekonując, że oferta 4F była najpewniej lepsza od tej, którą złożyli Niemcy. I posądził Piesiewcza o manipulowanie faktami.„Serducho dla Polski”Klaja nie ukrywał emocji związanych z utratą kontraktu z PKOl. – Mam żal, że nie ubieramy tych sportowców, bo to jest dla mnie pewien element dumy narodowej – wyznał w rozmowie z Money.pl. Jednocześnie zastrzegł: – Z biznesowego punktu widzenia nie widzimy potrzeby, by wracać do współpracy z PKOl. Z punktu emocjonalnego - tak, bo mamy serducho bijące do Polski.Klaja przeszedł następnie do finansowych szczegółów. Ujawnił, że 4F oferowało PKOl 15 mln zł na cztery lata, z czego „połowa miała zostać w kasie komitetu”.Piesiewicz nie pozostał dłużny. – Panie Igorze Klaja, życzy Pan sobie konkretnych danych, to zaczynamy. Faktura za stroje naszych olimpijczyków na IO Tokio 2020, za które PKOl zapłacił pana firmie 4F 3,5 mln złotych! Jedziemy dalej? – napisał na portalu X. I ten atak spotkał się z szybką odpowiedzią. „Fakty są jasne: PKOl nigdy nie ponosił kosztów strojów przeznaczonych dla sportowców. Przedstawiona faktura dotyczy zamówienia dodatkowego. Środki na ten cel pochodziły z dotacji rządowych i w okresie pandemii pozwoliły utrzymać tysiące miejsc pracy w 4F" – przekazała w specjalnym oświadczeniu firma odzieżowa.Puentując: "dla dobra sportowców skupmy się teraz na wspieraniu polskiej reprezentacji”.Oby tak było.