Opóźnienia promów i problemy z żeglugą. Lód skuł Morze Bałtyckie. Powierzchnia pokrywy lodowej jest największa w historii pomiarów – na tyle gruba, że można po niej jeździć samochodami. To problem dla żeglugi. Przez lód nie mogą pływać promy, wobec czego część kursów odwołano. Straty notują także rybacy. Prom Varsovia należący do Polskiej Żeglugi Bałtyckiej Polferries miał wypłynąć ze Świnoujścia w piątek, ale wypłynął w niedzielę. Wszystko przez zalodzenie Zatoki Pomorskiej.Prezes PŻB Piotr Redmerski poinformował, że mróz uniemożliwia chłodzenie silników Varsovii. – Woda do chłodzenia przechodzi przez dość drobną siatkę. Gromadzą się na niej grudki lodu. Z krat trzeba było ostatnio usunąć 7 ton lodu – wyjaśnił.Zaznaczył, że inne jednostki pływające między Polską a Skandynawią mają opóźnienia między innymi z powodu oblodzenia sterów strumieniowych. Jeśli napęd nie działa właściwie, prom nie może manewrować i bezpiecznie przybić do nabrzeża. Takie probemy miała Skania należąca do Polskiej Żeglugi Morskiej, pływająca w barwach Unity Line.Kutry unieruchomioneW lodową pułapkę wpadła część portów i statków. W Jastarni unieruchomionych jest 30 kutrów. Połowów nie ma. Dla rybaków oznacza to konkretne straty.Bałtyk zamarzał już wcześniej. W 1947 roku wszystkie porty Polski skuł lód. Z podobnymi problemami zmagają się obecnie także Estończycy. W kraju wytyczono 17-kilometrową drogę dla aut po zamarzniętym morzu.Czytaj także: Ekonomiści biją na alarm. Polska stoi przed dużym wyzwaniem