Nie wahał się ani chwili. Dzielnicowy z posterunku w Pieckach (woj. warmińsko-mazurskie) nie wahał się ani chwili, gdy od mieszkańców płonącego domu dowiedział się, że na poddaszu został mężczyzna. Wpadł do zadymionego budynku i znalazł nieprzytomnego lokatora na podłodze. Nie mogąc go wyciągnąć samemu wezwał do pomocy świadków i razem wynieśli mężczyznę. W sobotę po godziny 15 w Pieckach w powiecie mrągowskim w jednym z budynków wielorodzinnych wybuchł pożar. Jako jeden z pierwszych na miejsce dotarł sierż. Rafał Pisowłocki, dzielnicowy z lokalnego posterunku. W budynku szalał już ogień, a z płonących pomieszczeń wydobywał się gęsty dym.Przerażeni mieszkańcy powiedzieli sierżantowi, że prawie wszyscy zdołali się ewakuować, ale na poddaszu został mężczyzna. Sierż. Pisowłocki wiedział, że nie może czekać na strażaków, bo toksyczny dym może w każdej chwili zabić uwięzionego. Wbiegł więc do budynku i szybko dotarł na poddasze. W gęstym dymie zauważył na podłodze lokatora, bez oznak życia.Pożar w pieckach: lokator wyniesiony z budynkuNie miał siły, aby go samemu wynieść z domu, więc poprosił o pomoc postronnych mężczyzn. Wespół wydostali poszkodowanego z płonącego budynku i położyli w bezpiecznym miejscu. Pogorzelec miał liczne oparzenia i był nieprzytomny, ale oddychał. Policjant ułożył go w pozycji bocznej i mkilka inut monitorował jego stan, czuwając przy nim aż do przyjazdu załogi OSP w Pieckach. Wówczas rannym zajął się strażak-ratownik, a ostatecznie karetka zabrała go do szpitala. Był jedynym poszkodowanym w pożarze. Przyczyny pożaru wyjaśni śledztwo. Czytaj także: Policjanci uratowali kobietę z płonącego mieszkania. Trafili do szpitala