Niewielu kojarzy nawet jego nazwisko. Poza Waszyngtonem i najbardziej zaangażowanymi w sprawy międzynarodowe politykami czy dyplomatami pewnie niewielu słyszało o kimś takim jak Andy Baker. Oficjalnie to członek Rady Bezpieczeństwa Narodowego, czyli organu amerykańskiej administracji, który odpowiada za bezpieczeństwo i obronę USA. Jest do bólu dyskretny, a przy tym zaskakująco wpływowy. W praktyce to człowiek, którego poglądy wpływają na losy świata. Nazwisko Bakera po raz pierwszy pojawiło się publicznie w kontekście najważniejszych polityków USA, kiedy wiosną 2025 roku okazało się, że najwyżsi rangą urzędnicy administracji Donalda Trumpa omawiali wojenne plany na grupowym czacie. Sprawa wywołała skandal za oceanem, ale to właśnie dzięki ujawnionym rozmowom wielu deputowanych Kongresu dowiedziało się o istnieniu takiej postaci i o tym, co robi ona w amerykańskiej polityce.Unikający zdjęć i wyjątkowo dyskretny zastępca doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, jak się okazuje, stał się kluczową postacią w otoczeniu J.D. Vance'a. To właśnie Baker kształtuje poglądy wiceprezydenta w polityce zagranicznej, ale też część najważniejszych decyzji Białego Domu dotyczących bezpieczeństwa narodowego. Chodzi między innymi o bardziej konfrontacyjną postawę USA wobec sojuszników w Europie.Baker może dopiero pokazać swoją siłę. Wszystko zależy od przyszłości Vance'a„Jego niewielka rozpoznawalność maskuje jego rosnące wpływy” – pisze o Bakerze serwis Politico. Doradca sam siebie określa jako „realistę”, który sceptycznie podchodzi do amerykańskich sojuszy i interwencji wojskowych za granicą. To wyjaśnia wiele ostatnich decyzji USA, ale pozycja Bakera wśród Republikanów może jeszcze wzrosnąć – i to znacząco. J.D. Vance zapowiada się bowiem na głównego kandydata do zdobycia nominacji swojej partii w wyborach w 2028 roku. A skoro obecny wiceprezydent urośnie w siłę, to samo czeka jego doradcę, chociaż nie brakuje osób, które wieszczą, że Baker będzie kluczową postacią niezależnie od tego, kogo nominuje Partia Republikańska.CZYTAJ TEŻ: Nagła zmiana planów. Samolot z bronią odwołał lądowanie w PolsceCzłonkowie administracji Trumpa, wysocy rangą politycy z Europy i naukowcy, z którymi rozmawiał serwis, nie mają wątpliwości: wpływy Bakera widać w niektórych najbardziej zaskakujących międzynarodową społeczność postawach administracji obecnego prezydenta. Dwóch rozmówców znających rolę Bakera twierdzi, że to również on pomógł w przygotowaniu płomiennego przemówienia, które J.D. Vance wygłosił na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa w lutym 2025 roku.Przemówienie, które oburzyło europejskich polityków to nie przypadekWystąpienie wiceprezydenta wywołało sporo emocji, a nawet oburzenie wielu osób. Republikanin krytykował w nim europejskich przywódców za brak działań na rzecz ochrony wolności słowa i wzywał ich do zdecydowanej walki z nielegalną imigracją. Jak przekonywał, „wycofanie się Europy… z niektórych jej fundamentalnych wartości” stanowi główne zagrożenie dla NATO. Baker miał też odegrać ważną rolę w przygotowaniu nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA, która zresztą mocno nawiązywała do niemieckiego przemówienia Vance'a. Nawoływała też między innymi do zakończenia traktowania „NATO jako stale rozszerzającego się sojuszu”.Polityka zagraniczna to nie zabawka dla elit. „America first” w praktyceIdeologicznie Andy Baker sceptycznie podchodzi do zagranicznych powiązań militarnych Stanów Zjednoczonych i idzie w stronę ograniczonej roli kraju na arenie międzynarodowej. Administracja Donalda Trumpa nazywa to podejściem „realistycznym”. Jedną z jego głównych zasad jest to, że amerykańska polityka zagraniczna i aktywność w sojuszach powinna opierać się na analizie interesów USA, a nie ideach. Stąd zapewne podejście „America first”, czyli „Ameryka na pierwszym miejscu”. Kilkanaście lat temu Baker dołączył do Departamentu Stanu jako oficer służby zagranicznej. Część spośród kilkunastu lat pracy spędził w Afganistanie oraz w siedzibie NATO w Brukseli. To właśnie wtedy, jak mówią rozmówcy Politico, miał dojść do wniosku, że polityka zagraniczna USA jest zabawkę elit i najwyższy czas na zmianę. Według Bakera wszystkie decyzje powinny służyć narodowi amerykańskiemu, zwłaszcza ludziom z takich terenów jak robotnicze dzielnice północnej Kalifornii – bo sam właśnie stamtąd się wywodzi. CZYTAJ TEŻ: Zełenski i Putin dostali ultimatum Trumpa. Mają kilkanaście tygodni