Budapeszt „czarną owcą” Wspólnoty. Zanosi się na to, że Węgry będą wkrótce jedynym krajem Unii Europejskiej bez zatwierdzonego planu SAFE na dozbrojenie. W sieci pojawiają się już komentarze, że to z pewnością wina samej UE, która próbuje zaszkodzić Budapesztowi – i to tuż przed wyborami. Nic bardziej mylnego. Co ciekawe, wśród osób błędnie sugerujących celowe działanie Wspólnoty jest adwokat Zbigniewa Ziobry, czyli polityka, który akurat na Węgrzech dostał niedawno azyl. „No proszę, cóż za przypadek, że akurat dzieje się to przed wyborami na Węgrzech….” – tak Bartosz Lewandowski, prawnik reprezentujący byłego ministra sprawiedliwości, skomentował doniesienia o tym, że węgierski plan SAFE trafi do unijnej zamrażarki. Mowa o sporej kwocie, bo Budapeszt miałby dostać ponad 16 miliardów euro.Patrząc tylko na moment podjęcia decyzji, można by nawet pomyśleć, że sprawa być może ma jakieś drugie dno. Wystarczy jednak szybki rzut oka na fakty, żeby przekonać się, że Węgry nie dostaną pieniędzy nie z powodu nieprzychylnej UE, lecz... na skutek własnych decyzji.Zamrożenie węgierskiego planu nie powinno dziwić. Budapeszt sam na to „zapracował”W Unii Europejskiej od końca 2020 roku działa mechanizm „pieniądze za praworządność”. Dotyczy on wszystkich instrumentów i programów unijnego wsparcia finansowego. Z góry było więc wiadomo, że jeśli Węgry będą wnioskować o pieniądze z planu SAFE, nie mają co liczyć na sukces, bo z ową praworządnością, jak uznała wspólnota, kraj od dawna ma problem. CZYTAJ TEŻ: Orban poucza Trumpa. „Jest winien to Węgrom”Unijny komisarz do spraw budżetu Piotr Serafin przypominał zresztą w ostatnich dniach w Parlamencie Europejskim, że zasada „pieniądze za praworządność” obowiązuje również w stosunku do unijnych kredytów na zbrojenia. Trudno o bardziej dobitne wyjaśnienie. Budapeszt nie powinien być więc zaskoczony, tym bardziej że z tego samego powodu Węgry ciągle czekają na wypłatę 18 mld euro z unijnych funduszy spójności oraz z KPO. A lista zarzutów pod adresem Węgier jest długa i doskonale znana.Czym „podpadły” Węgry? Kraj utrudnia pomoc Ukrainie, a cierpi na tym m.in. Polska– Unijni dyplomaci i urzędnicy przyznają, że fakt, iż Budapeszt nie tylko nie podejmuje wystarczających wysiłków, by przywrócić rządy prawa w kraju, ale również utrudnia pozostałym unijnym stolicom jakiekolwiek próby pomocy Ukrainie (od prawie 3 lat paraliżuje działalność Europejskiego Instrumentu na Rzecz Pokoju, z którego kraje miały otrzymywać zwroty pieniędzy za dozbrajanie Ukrainy; Polska czeka na ponad 2,5 mld zł), czy wywierania presji na Rosję (opóźnia przyjmowanie pakietów sankcji i je rozmywa), na pewno nie zachęca do ułatwiania Węgrom dostępu do unijnych pieniędzy – tłumaczy Dorota Bawołek, korespondentka TVP w Brukseli.W tej sytuacji sugestia, że zamrożenie planu SAFE jest próbę ingerencji w zbliżające się wybory na Węgrzech, nie ma nic wspólnego z faktami. Ostrożne działania Wspólnoty przed wyborami. Przepadła radykalna propozycja Danii– Jest dokładnie odwrotnie. Ostatnia propozycja Danii, by doprowadzić do kolejnej debaty w ramach procedury art.7 wobec Węgier, która miałaby doprowadzić do pozbawienia Budapesztu prawa głosu w UE, nie została zatwierdzona przez pozostałe unijne stolice. W Brukseli stwierdzono, że trzeba wstrzymać się z takimi działaniami w związku z kampanią wyborczą na Węgrzech i do sprawy powrócić ewentualnie dopiero po kwietniowych wyborach – dodaje Dorota Bawołek. Dowodzi to zatem ostrożności UE, która przed głosowaniem nie chce podejmować żadnych radykalnych decyzji w sprawie Węgier. Przypadek, o którym mówi Bartosz Lewandowski, to w tej sytuacji faktycznie zbieg okoliczności, a nie „przypadek”. – W czasie styczniowej debaty na temat SAFE w Parlamencie Europejskim kilku europosłów, w tym Daniel Freund, który regularnie ujawnia skandale korupcyjne rządu Orbana na europejskim forum, sugerowało, że unijne pieniądze na zbrojenia nie powinny trafić do Budapesztu, bo zostaną zmalwersowane, zasilając bezpośrednio kieszenie popleczników Orbana, którzy są właścicielami firm zbrojeniowych na Węgrzech – przypomina korespondentka TVP. Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. CZYTAJ TEŻ: Skrajna prawica łączy siły. Orban znalazł nowego przyjaciela