Zatrudniają tysiące osób. Coraz więcej polskich firm kupuje niemieckie przedsiębiorstwa i trend ten rośnie z roku na rok – informuje niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Gazeta zwraca uwagę, że w Niemczech zarejestrowanych jest 3200 polskich firm, zatrudniających prawie 25 tysięcy osób. „Coraz więcej polskich firm przejmuje udziały w niemieckich przedsiębiorstwach średniej wielkości” – poinformował „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ). Gazeta przywołuje między innymi przykład producenta pojazdów szynowych Pesa, który niedawno przejął fabrykę tramwajów Heiterblick z Lipska, znajdującą się w stanie niewypłacalności. „Ku uciesze związku zawodowego IG Metall, nowy właściciel zamierza zwiększyć produkcję, a nie ją ograniczyć” – wskazano. Jak przyznał dziennik, w Niemczech niewiele osób zna bydgoską Pesę. Jednak zaangażowanie tej firmy w Niemczech nie jest odosobnionym przypadkiem. „FAZ” dodaje, że szef polskiej ambasady w Berlinie, Jan Tombiński, postrzega to nawet jako „część szerszego, strukturalnego trendu”. Dziennik przypomina inne przykłady, przejęcia udziałów w niemieckich firmach średniej wielkości przez polskich inwestorów. Wśród nich są między innymi producent mebli MDD, który w listopadzie ubiegłego roku przejął firmę Ceka w Hesji. Notowana na warszawskiej giełdzie Grupa Recykl kupiła za 10 mln euro we wrześniu Harzer Reifenhandel z Wernigerode, wiosną zaś polski Colian połączył się z borykającą się z problemami firmą Gubor, znaną z produkcji czekoladowych zajączków i Mikołajów. Takich przykładów jest więcej, między innymiw branży produkcji szkła czy producentów świec i akcesoriów domowych. „FAZ” cytuje Polsko-Niemiecką Izbę Przemysłowo-Handlową w Warszawie, zdaniem której „podczas gdy niemieckie firmy inwestowały w Polsce przez dziesięciolecia, ten trend coraz bardziej się odwraca: polskie firmy rodzinne pewnie przejmują uznane marki w Europie Zachodniej”. Czytaj także: Paradoks niemieckiej gospodarki. Jest wzrost, ale i rekordowe bezrobocieBerlin i Brandenburgia w czołówce Jednocześnie statystyki dotyczące polskich firm w Niemczech sprawiają wrażenie, że ich zaangażowanie wydaje się większe niż jest w rzeczywistości – pisze dziennik. Gazeta przypomina, że w Niemczech zarejestrowanych jest 3200 polskich firm, zatrudniających prawie 25 tysięcy osób. Jednak zdaniem ekspertów wiele z nich to jednoosobowe firmy z branży rzemieślniczej, a połowa z nich mieści się w Berlinie i Brandenburgii. Cytowany przez dziennik ekonomista Jürgen Matthes z Niemieckiego Instytutu Ekonomicznego (IW) twierdzi, że chociaż Niemcy stały się ostatnio bardziej atrakcyjne dla zagranicznych inwestorów, to jednak polscy „nie odgrywają w tym prawie żadnej roli”. Jego zdaniem jest wręcz przeciwnie, inwestycje trafiają z Niemiec do innych krajów – czytamy. Polska – według ekonomisty – plasuje się w pierwszej dziesiątce miejsc docelowych dla niemieckich firm. Z kolei polskie inwestycje w Niemczech stanowią mniej niż dwa promile całkowitych inwestycji bezpośrednich. Tym samym Polska plasuje się na 31 miejscu w rankingu krajów inwestujących w Niemczech. „Jednak sąsiedni kraj nadrabia zaległości, choć z niskiego poziomu” – czytamy. Jak pisze „FAZ”, mimo iż ostateczne dane nie są jeszcze dostępne, można założyć, że w 2025 roku polskie firmy przejęły więcej niemieckich firm niż kiedykolwiek wcześniej. Trend ten ma się utrzymać w bieżącym roku. Czytaj także: „Rozwój w niesłychanym tempie”. Niemiecki dziennik podziwia PolskęRatunek z Polski Zdaniem Łukasza Chrabańskiego, prezesa Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIH), Niemcy pozostają dla Polaków atrakcyjne. „Polskie firmy nie pojawiają się jako sępy, ale często jako ratunek” – mówi „FAZ”. Dodaje, że niemieckie firmy, szczególnie w finansowych tarapatach, „są stosunkowo niedrogie”. Chrabański zwraca też uwagę na inny aspekt: problemy z sukcesją 230 tysięcy firm w Niemczech. Jego zdaniem polskie firmy wnoszą „świeży kapitał”, a jednocześnie są bliskie geograficznie i kulturowo, w przeciwieństwie na przykład do inwestorów z Chin. Do grona historii o największym sukcesie dziennik zalicza wejście na niemiecki rynek w 2003 roku koncernu Orlen. Posiada on obecnie w Niemczech 600 stacji paliw, a jego przychody wyniosły blisko 4,5 mld euro. Innym przykładem jest pochodzący z Krakowa dostawca usług IT Comarch. Firma jest obecna w Niemczech od 1999 roku, zatrudnia łącznie 6,5 tys. osób w stu krajach. W ubiegłym roku przejęła zarządzanie programem bonusowym niemieckich kolei – informuje „FAZ”. Czytaj także: Nazistowska przeszłość Lufthansy. „Byliśmy częścią systemu”