Katarzyna Niedźwiedzka w rozmowie z portalem TVP.Info. Damian Żurek ze złotem, Kaja Ziomek-Nogal ze srebrem i brąz dla Władimira Siemirunnija – takie medale rozdała polskim panczenistom Katarzyna Niedźwiedzka, dwukrotna medalistka igrzysk olimpijskich w drużynie. Krzysztof Oliwa (portal TVP.Info): Ile medali nasi panczeniści przywiozą z Włoch?Katarzyna Niedźwiedzka (dwukrotna medalistka olimpijska w drużynie): – Idealnie byłoby, gdybyśmy zdobyli trzy krążki: złoty, srebrny i brązowy, chociaż tak naprawdę wielkim sukcesem będzie już jedno miejsce na podium. Wysyłamy do Włoch silny skład, ekipę stać na to, aby sprawić nam wiele radości. Pamiętajmy jednak o tym, że igrzyska to bardzo specyficzna impreza. Oprócz wytrenowania, dyspozycji dnia, potrzeba także dużo szczęścia.To umówmy się na złoto, srebro i brąz. Kto je zdobędzie?Faworytem do złota jest Damian Żurek, który na równi rywalizuje z najlepszymi na świecie. Liczę także na Kaję Ziomek-Nogal. Ona wielokrotnie pokazała, że stać ją na takie wyniki, stając na podiach Pucharu Świata. No i nasz Władek (Władimir Siemirunnij – przyp. red.). Startuje w bardzo długim biegu – na 10 km. To będzie dobrych kilkanaście minut trzymania kciuków i odliczania 25 okrążeń, które będzie miał do przejechania.Na czym polega fenomen polskich panczenów? Generacja, której pani była częścią, już skończyła w większości kariery, jednak i tak mamy zawodników w światowej czołówce.Sztafeta pokoleń trwa, choć bardzo żałuję, że na igrzyska nie zakwalifikowała się drużyna. Nie ma co narzekać, bo nadrabiamy konkurencjami indywidualnymi. Oby to się przekuło na medale.Czasy, w których startowała pani czy Zbigniew Bródka to okres, gdy w Polsce nie było ani jednej hali lodowej do uprawiania panczenów. Czy otwarcie obiektu w Tomaszowie Mazowieckim sprawiło, że jest łatwiej?Oczywiście, że lepiej jest móc przygotowywać się w kraju. Pamiętajmy jednak, że jeden obiekt to wciąż za mało. Hala w Tomaszowie ma bardzo duże obłożenie. Koszty uprawiania łyżwiarstwa szybkiego i częste treningi w nocnych lub porannych godzinach sprawiają, że nie jest tak różowo, jak mogłoby się wydawać. Całe nasze środowisko czeka na ukończenie przedłużającej się w nieskończoność budowy hali w Zakopanem. Świetną robotę wykonuje federacja, która pomimo ograniczonych możliwości jest w stanie zapewnić warunki do rozwoju juniorom, młodzieżowcom czy jeszcze młodszym rocznikom. Dzięki dobrym przygotowaniom jesteśmy w stanie rywalizować z najlepszymi.Mówiliśmy o odchodzącej generacji w polskich panczenach. Tymczasem do Mediolanu pojechała zawodniczka, z którą startowała pani w drużynie na igrzyskach w Soczi. Czy nie zazdrości pani Natalii Czerwonce, że wciąż utrzymuje olimpijską formę?Na pewno nie. Skończyłam karierę w doskonałym momencie i teraz mogę skupić się na kibicowaniu i wspieraniu. Podziwiam Natalię i z całej siły ściskam za nią kciuki. Rywalizacja o olimpijskie medale nie odbędzie się w klasycznej hali lodowej, ale w dawnym centrum wystawienniczym. To duże utrudnienie dla zawodników?Nikt tam jeszcze nie startował. Nasi zawodnicy są dopiero po pierwszych treningach, zapoznają się z torem. Na podstawie czasów z treningów będzie można wyciągać pierwsze wnioski.Gdy pani startowała na igrzyskach, to sytuacja wyglądała inaczej.Zwyczajem było to, że w roku przedolimpijskim odbywały się mistrzostwa świata na obiekcie, gdzie później rywalizowaliśmy o medale olimpijskie. To był świetny element przygotowań do najważniejszej imprezy czterolecia. Można było zapoznać się z torem, sprawdzić z najlepszymi i ewentualnie wyeliminować mankamenty. Do tego były to mistrzostwa świata, więc można była też możliwość oswojenia się z presją wielkiej imprezy. Teraz mamy bardzo dużo niewiadomych, ale w takiej samej sytuacji są wszyscy startujący zawodnicy.CZYTAJ TEŻ: Polacy w dobrej formie na treningach. Kacper Tomasiak błyszczy