Śledztwo ukraińskich dziennikarzy. Wbrew pojawiającym się w internecie narracjom Krzysztof Galos, który zginął w rosyjskim więzieniu, wspierał Ukrainę, fotografował się z ukraińskimi żołnierzami i wierzył, że to Rosja zaatakowała Ukrainę – wykazało śledztwo ukraińskich dziennikarzy Slidstvo.info. Na początku grudnia działacze rosyjskiej organizacji Memoriał przekazali informację o śmierci Polaka w kolonii karnej w Taganrogu, w Rosji. Według tych doniesień do śmiertelnego pobicia miało dojść w czerwcu 2023 roku.Krzysztofa Galosa przedstawiano dotąd jako osobę, która padła ofiarą rosyjskiej propagandy. Miał udać się do Ukrainy, by osobiście udowodnić, że nie ma tam żadnej wojny. Wszystkie powyższe stwierdzenia – oprócz tego, że Galos udał się do Ukrainy – są nieprawdą. Dziennikarze Władysław Kobko i Nastya Stanko odtworzyli trasę, jaką Krzysztof Galos przebył przez obszary kontrolowane przez Ukrainę. Dotarli też do listy osób, z którymi Galos pozostawał w kontakcie, i ustalili, co wydarzyło się z Polakiem po trafieniu do rosyjskiego aresztu.CZYTAJ TAKŻE: Rosja: Więźniowie wzięli zakładników. Żądają helikoptera i gotówkiJak podkreślają dziennikarze, Galos nigdy nie szerzył rosyjskiej propagandy i wspierał walczącą Ukrainę. Na krótko przed śmiercią robił sobie zdjęcia z ukraińskimi żołnierzami – wynika z ustaleń ukraińskich dziennikarzy śledczych.Dziennikarze nie znaleźli w jego mediach społecznościowych żadnych dowodów na to, by mężczyzna miał prorosyjskie poglądy lub negował wojnę. Na jednym z ukraińskich posterunków Galos poinformował żołnierzy, że jedzie do dziewczyny w okupowanym Enerhodarze. Nie pozwolono mu jednak kontynuować podróży ze względu na zagrożenie. Wkrótce potem trafił do rosyjskiej niewoli. Według świadectw byłych więźniów, Polak został pobity na śmierć w areszcie śledczym nr 2 w Taganrogu.„Rosjanie śmiali się i cieszyli, że złapali Polaka. Mówili, że zwariowałeś w swojej Europie. A my cię dorwiemy!” – wspomina zesłany Andrij. Mężczyzna przebywał w areszcie śledczym w Taganrogu razem z cywilnym Polakiem, Krzysztofem Galosem.„To z powodów etnicznych tak go traktowano, bo jest Polakiem” – dodaje Ukrainiec zwolniony z niewoli pod pseudonimem „Brytwa”.