Sprzęt nie został dostarczony. Agencja Wywiadu miała wiedzę, że osoba rekomendowana Ministerstwu Zdrowia jako potencjalny dostawca sprzętu medycznego była oszustem – informuje Onet. Chodzi o kulisy głośnej afery związanej z zakupem respiratorów w czasie pandemii COVID-19, gdy Ministerstwem Zdrowia kierował minister powołany przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Z ustaleń portalu wynika, że Agencja Wywiadu już na etapie poprzedzającym decyzje podejmowane w resorcie zdrowia dysponowała informacjami podważającymi wiarygodność osoby rekomendowanej Ministerstwu Zdrowia jako potencjalnego dostawcy sprzętu medycznego. Chodzi o Andrzeja Izdebskiego. Mimo tej wiedzy rekomendacja została przekazana, co w praktyce umożliwiło zawarcie umowy na dostawę respiratorów finansowanych ze środków publicznych. Sprzęt nie został ostatecznie dostarczony, a znaczna część przekazanych pieniędzy przepadła.Izdebski, handlarz sprzętem wojskowym i bronią, od lat był znany służbom specjalnym z działalności budzącej poważne wątpliwości. W przeszłości miał on dopuszczać się oszustw także wobec zagranicznych partnerów, w tym podmiotów z państw sojuszniczych. Informacje te miały znajdować się w zasobach służb jeszcze zanim jego nazwisko trafiło na biurka urzędników Ministerstwa Zdrowia.„Współpracownik kilku wywiadów”Onet ustalił również, że Izdebski był wieloletnim współpracownikiem zarówno cywilnego, jak i wojskowego wywiadu. Zgodnie z obowiązującymi zasadami służby nie mogą podejmować współpracy z daną osobą, jeśli równocześnie współpracuje ona z inną służbą. Jak pisze portal, służby wojskowe miały łamać te reguły i nie informowały wywiadu cywilnego o planach ani zakresie swojej współpracy z Izdebskim.W materiale opisano także międzynarodowy wymiar działalności Izdebskiego. Handlarz zdobywał technologie, których polski przemysł zbrojeniowy nie był w stanie wykorzystać, a polski wywiad cywilny pełnił w tych przypadkach rolę pośrednika pomiędzy Izdebskim a CIA. Ze względu na jego skuteczność Amerykanie mieli przymykać oko na prowadzony przez niego nielegalny handel bronią.Według ustaleń Onetu, po całej serii udanych transakcji, Izdebski pobrał zaliczkę w wysokości niemal pół miliona dolarów, z której się nie rozliczył. Chodziło o uzbrojenie, w tym m.in. granatniki, które miały trafić do jednego z popieranych przez USA bliskowschodnich ugrupowań walczących wówczas z rządem centralnym. Analogiczna sytuacja miała mieć miejsce także w odniesieniu do jednej z sojuszniczych europejskich agencji wywiadowczych.Handlarz respiratoramiW konsekwencji tych wydarzeń, około 10 lat temu, na przełomie rządów PO i PiS, w Agencji Wywiadu zapadła decyzja o zakończeniu współpracy z Izdebskim. Jego teczka została przekazana do archiwum, a relacje formalnie zerwane. Jak twierdzą rozmówcy Onetu, sytuacja uległa jednak zmianie po objęciu stanowiska szefa Agencji Wywiadu przez Piotra Krawczyka w 2016 r., a więc już za rządów Prawa i Sprawiedliwości.Były wiceminister zdrowia w rządzie PiS Janusz Cieszyński niedawno potwierdził publicznie, że to właśnie Agencja Wywiadu rekomendowała Ministerstwu Zdrowia Izdebskiego jako osobę, która mogła zająć się zakupem respiratorów. Stało się to, mimo faktu że Izdebski nigdy wcześniej nie handlował sprzętem medycznym.Sprawa zyskała kolejny wymiar po śmierci Andrzeja Izdebskiego. Jego ciało zostało znalezione 20 czerwca 2022 r. w mieszkaniu w Tiranie, stolicy Albanii. Okoliczności śmierci nie zostały jednoznacznie wyjaśnione, a szybka kremacja zwłok uniemożliwiła pełne potwierdzenie przyczyn zgonu – pisze Onet.Czytaj też: Ziobro może stracić sejmową pensję. Nie wytłumaczył się z nieobecności