Pracę straciło 750 osób. Po przeszło 250 latach Czechy kończą wydobycie węgla kamiennego. W środę wywieziono symboliczny, ostatni wagonik węgla w kopalni CzSM w Stonawie. W ostatnim okresie połowę załogi stanowili polscy górnicy. Kopalnia CzSM w Stonawie w Zagłębiu Ostrawsko-Karwińskim miała zostać zlikwidowana już trzy lata temu, jednak termin przesunięto po rosyjskiej agresji na Ukrainę i gwałtownym wzroście cen węgla. Obecnie, mimo że pod ziemią wciąż znajduje się ponad 400 milionów ton tego surowca, dalsze wydobycie jest nieopłacalne ze względu na rosnące koszty produkcji i rozwój cen węgla na światowych rynkach.– W Czechach nie ma już nikogo, komu można by dostarczać węgiel kamienny. Ostatnia elektrownia wykorzystująca ten surowiec w Czechach została zamknięta w zeszłym roku, a ceny węgla są zbyt niskie, aby pokryć koszty wydobycia. Produkcja spadła z 35 mln ton w 1989 roku do mniej niż 1,2 mln ton w 2025 roku – wskazała rzeczniczka Kopalni Ostrawsko-Karwińskich (OKD) Barbora Czerna Dvorzakova.Zamknięcie ostatniej kopalni oznacza utratę pracy dla ponad tysiąca osób, którym państwowa spółka OKD wypłaci odprawy. Pracę już straciło 750 osób. OKD zapewniła, że pracownicy odejdą z pakietami zgodnymi z układem zbiorowym – zależnie od stażu odprawy wyniosą od 4 do 11 średnich pensji. Kłopot może być z osobami pracującymi na zlecenie Przedsiębiorstwa Budownictwa Górniczego Alpex. Spytaliśmy firmę o przyszłość górników, czekamy na odpowiedź.Elektrownia zasilana metanem w miejsce kopalniW zlikwidowanej kopalni ma pozostać jeszcze kilkaset osób demontujących urządzenia, zasypujących korytarze i sztolnie, a także przygotowujących CzSM do nowej roli. Ma tu powstać elektrownia zasilana metanem, gazem, który podczas wydobycia węgla stanowił zagrożenie dla górników.Na początku lat 90. przy pozyskiwaniu węgla kamiennego w kraju naszych południowych sąsiadów pracowało 100 tys. osób. Górnictwo przez dekady pozostawało filarem przemysłu ciężkiego w regionie. Jego historię naznaczyły również katastrofy, w tym jedna z ostatnich – z 20 grudnia 2018 roku – w której zginęło trzynastu górników, w tym dwunastu Polaków.Reporterzy TVP3 Katowice przypomnieli, że ostatnia kopalnia w Czechach, CzSM była jednocześnie najmłodszą w całym Zagłębiu Ostrawsko-Karwińskim. Pierwszy wózek węgla wyjechał z niej 19 grudnia 1968 roku. Węgiel pozyskano z głębokości 570 metrów.Z zakładem wiąże się z także wiele ciekawych historii. W 1991 roku zjechał tam ówczesny prezydent Czechosłowacji Vaclav Havel. Odbył się w niej również jeden ślub i jedno wesele. – Pan młody miał czarne, a panna młoda białe drelichy. W obecności notariusza podpisano wniosek o wpisanie do Księgi Rekordów Guinnessa ślubu i gry na skrzypcach w najgłębszym miejscu na świecie – opowiadała Dvorzakova.Czytaj także: Czechy zamykają ostatnią kopalnię. „Nie ma już ani jednego odbiorcy”