„Kolejny etap napięć”. Sformułowanie „trudna kohabitacja” doskonale znane nad Wisłą, jest nieobce również naszym południowym sąsiadom, którzy zmagają się z kryzysem politycznym. Dziesiątki tysięcy mieszkańców Pragi protestują na ulicach. Wszystko za sprawą napięć między prezydentem, a rządem spotęgowanych aferą SMS-ową. Czeska izba poselska debatuje nad wotum nieufności dla rządu Babisza zaledwie 19 dni po udzieleniu wotum zaufania. To efekt tarć na linii rząd-prezydent. Opozycja wspierająca tego drugiego ostro krytykuje ekipę rządzącą, zarzucając jej działanie jedynie we własnym interesie.ZOBACZ TAKŻE: Miliarder i skandalista zostanie premierem Czech. Co myśli o Polsce?Bezpośrednią przyczyną sporu jest brak nominacji dla kontrowersyjnego prawicowego polityka Filipa Turka na stanowisko ministerialne. Prezydent nie chce go na stanowisku ministra środowiska. Niedoszłemu ministrowi zarzuca się rasizm, homofobię i seksizm. – To kolejny etap napięć na linii prezydent-rząd – powiedział w programie „Oko na świat” na antenie TVP Info ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich Krzysztof Dębiec. Jak podkreślił, szczególnie trudną w relacjach z prezydentem jest partia „Zmotoryzowani”. – Zwolennicy obecnie rządzącej koalicji podkreślają, że prezydent nie powinien sięgać po tak radykalny krok i możliwości z jego strony nie powinny być nieograniczone – wskazał, dodając, że czeska konstytucja w tym zakresie jest nieprecyzyjna i pozostawia przestrzeń do debaty. – Któryś premier będzie musiał w końcu zwrócić się do sądu konstytucyjnego, by to zostało uporządkowane – podkreślił. Pytany o to, na ile ta polityka przekłada się na nastroje społeczne odparł, że nie absolutyzowałby protestów, które miały miejsce w Pradze.– W Pradze przyszło ok. 80-90 tys. osób. To jest dużo, ale jednak mowa o Pradze, która jest stolicą z 1,5 mln mieszkańców – podkreślił ekspert, zaznaczając, że „Praga jest tradycyjnie sceptycznie nastawiona do aktualnie rządzącego obozu”. Przypomniał również, że za poprzednich rządów Babisza protesty sięgały nawet do pół miliona osób. Ekspert stwierdził, że obecna sytuacja „osłabia pozycję Czech”.– Petr Pavel był tradycyjnie na salonach świata zachodniego. Jego pozycja jest słabsza, bo nie cieszy się poparciem rządu tak jak była za rządów Petra Fiali – stwierdził.