W Monachium ruszył proces Chińczyka. Sprawa Gisèle Pelicot, która była odurzana przez swojego męża we Francji, a następnie gwałcona przez niego i innych mężczyzn, trafiła na pierwsze strony światowych gazet. W Monachium toczy się obecnie podobna sprawa przeciwko chińskiemu studentowi. W Sądzie Krajowym w Monachium rozpoczął się proces przeciwko 27-letniemu studentowi z Chin, który miał wielokrotnie podawać swojej sąsiadce i dziewczynie silne środki odurzające, gwałcić ją i filmować. Według prokuratury to czysty przypadek, że nie zginęła.Na nagraniach wideo widać, jak mężczyzna wielokrotnie podawał 29-latce kolejne dawki leków lub przyciskał jej do twarzy chusteczki nasączone środkami odurzającymi, aby upewnić się, że kobieta nie obudzi się podczas gwałtu.Student jest oskarżony między innymi o siedem przypadków usiłowania zabójstwa, spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, szczególnie ciężki gwałt i usiłowanie gwałtu ze skutkiem śmiertelnym – przy czym usiłowanie w tym przypadku odnosi się do zamiaru osiągnięcia skutku śmiertelnego.Nagrania oprawcy w sądzieAdwokat mężczyzny poinformował, że jego klient chce w trakcie procesu złożyć oświadczenie w sprawie zarzutów: „Ale nie dzisiaj i nie jutro”. Zamiast oświadczenia oskarżonego, pierwszego dnia rozprawy zostaną pokazane nagrania wideo, które miał sam nakręcić podczas popełniania przestępstw. W celu ochrony ofiary publiczność zostanie wykluczona z rozprawy.Student miał sfilmować, jak w 2024 roku w swoim mieszkaniu w Monachium wykorzystywał swoją sąsiadkę, również pochodzącą z Chin, z którą był w związku, po podaniu jej środków uspokajających. Prokurator na wielu stronach wymienia, co 27-latek miał zrobić z młodą, nieprzytomną kobietą. Zarzuty mają ciężki kaliber.Śledztwo wykazało, że środki odurzające zamówił między innymi za pośrednictwem komunikatora Telegram. Według prokuratury proceder trwał przez kilka miesięcy w 2024 roku. Ponieważ mężczyzna miał świadomość konsekwencji swoich czynów i pogodził się z tym, że uśpiona kobieta mogła umrzeć, zarzuty obejmują również usiłowanie zabójstwa.Chwalił się zbrodniami w sieciPonadto miał on wymieniać się informacjami w sieci z innymi Chińczykami, którzy podzielali podobne fantazje seksualne dotyczące tego typu przestępstw wobec odurzonych kobiet. Oskarżony nazywał je „martwymi świniami”. Według śledczych, mężczyźni szczegółowo omawiali, w jaki sposób i w jakiej kolejności należy podawać leki, aby uzyskać najlepszy efekt.Oskarżony miał również wysyłać innym mężczyznom zdjęcia swoich czynów. Śledczy ustalili, że adresatami byli członkowie wspólnej grupy na czacie. Śledztwo toczy się przeciwko co najmniej jednemu kolejnemu oskarżonemu, ale prokuratura w Monachium nie podaje, ilu jest jeszcze podejrzanych.Śledczy mieli zwrócić uwagę na oskarżonego dzięki tym grupom czatowym. Sąd w Monachium wyznaczył 18 dni rozpraw w tej sprawie, a wyrok może zostać ogłoszony pod koniec marca.Sprawa przypomina przypadek Francuzki Gisèle Pelicot, która przez prawie dziesięć lat była wielokrotnie odurzana lekami przez swojego ówczesnego męża, wykorzystywana seksualnie i oferowana dziesiątkom nieznajomych mężczyzn do gwałtu. Jej były mąż został skazany na 20 lat więzienia. 50 mężczyzn, w większości oskarżonych o ciężkie gwałty, zostało skazanych przez sąd na kary od 3 do 15 lat więzienia.Czytaj także: Skazany za organizowanie gwałtów na żonie szuka wydawcy swojej książki