„Pytanie tygodnia”. Po miesiącach niepewności Polska 2050 wybrała nową przewodniczącą. Została nią Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która w wewnętrznym głosowaniu nieznacznie pokonała Paulinę Hennig-Kloskę. Różnica wyniosła zaledwie 41 głosów, co – jak podkreślono w podcaście „Pytanie tygodnia” – pokazuje głęboki podział w ugrupowaniu. – Między paniami różnica była minimalna, więc partia podzieliła się niemal pół na pół. Co to oznacza? – pytała prowadząca podcast Karolina Opolska swoją rozmówczynię, publicystkę Aleksandrę Pawlicką. Zdaniem Pawlickiej sam proces wyboru nowego lidera wywołał przede wszystkim znużenie, zarówno wśród polityków, jak i obserwatorów sceny politycznej.– Wydaje mi się, że zmęczenie tym tematem jest olbrzymie. To działo się bardzo długo i przypominało operę mydlaną. Było tyle zwrotów akcji, jak w kiepskim sitcomie – oceniła Pawlicka. Publicystka zwróciła też uwagę na skalę ugrupowania. – Weźmy pod uwagę, że 600 osób to jest tyle, ilu delegatów PSL ma w jednym regionie. To jest bardzo niszowa partia i zajmujemy się nią tylko dlatego, że jest koalicjantem obecnie rządzącej koalicji – podkreśliła.W rozmowie Karolina Opolska podjęła także temat możliwych powyborczych konfiguracji po 2027 roku, w tym spekulacje dotyczące potencjalnych, choć kontrowersyjnych sojuszy na prawicy. Aleksandra Pawlicka zwróciła uwagę na zmianę tonu Prawa i Sprawiedliwości wobec Grzegorza Brauna.– Jarosław Kaczyński trafił na dywanik do ambasadora USA w Polsce. Wtedy wygłosił deklarację, że nie ma teraz żadnej koniunkcji między nim a Grzegorzem Braunem – przypomniała. Jak dodała, chodzi o polityka, który „kwestionuje istnienie komór gazowych i jest otwartym antysemitą”, co w jej ocenie miało kluczowe znaczenie dla międzynarodowego odbioru tej relacji.Czytaj też: Rosnąca popularność TVP Info. Z roku na rok coraz lepsze wyniki