Artyści w obronie imigrantów. Statuetki w 95 kategoriach – przyznano podczas 68. ceremonii wręczenia nagród Grammy w Los Angeles. Gala wyraźnie wykraczała poza ramy muzycznego święta, stając się platformą mocnych deklaracji politycznych, przede wszystkim w obronie imigrantów. „ICE precz” – mówili artyści ze sceny i w kuluarach. Jedną ze statuetek przyznano duchowemu przywódcy Tybetańczyków, Dalajlamie. Jeszcze przed główną uroczystością transmitowaną przez media, podczas Premiere Ceremony, historyczne wyróżnienie trafiło do Dalajlamy. Został on laureatem nagrody Grammy w kategorii audiobooka, narracji i nagrania opowiadanego za „Meditations: The Reflections of His Holiness the Dalai Lama”. W imieniu 90-letniego duchowego i politycznego przywódcy Tybetańczyków nagrodę odebrał Rufus Wainwright.Mocne akcenty polityczne podczas gali Grammy. „ICE precz” Jednym z najmocniejszych akcentów tegorocznej gali w Los Angeles było przemówienie Bad Bunny'ego, który po odebraniu nagrody za najlepszy album música urbana za „Debí Tirar Más Fotos” powiedział: – Zanim podziękuję Bogu, powiem: ICE precz. Następnie dodał, że imigranci „nie są dzikusami, nie są zwierzętami ani obcymi; jesteśmy ludźmi i jesteśmy Amerykanami”.Nagrodę dla najlepszego nowego artysty odebrała Olivia Dean, która również nawiązała do politycznego kontekstu oraz historii migracji w swojej rodzinie. – Nigdy naprawdę nie wyobrażałam sobie, że tu będę – zaznaczyła, odbierając pierwszą w karierze statuetkę. – Stoję tu jako wnuczka imigranta. Nie byłoby mnie tutaj... Jestem produktem odwagi i uważam, że tacy ludzie zasługują na świętowanie – podkreśliła wokalistka. Kendrick Lamar, który otrzymał m.in. nagrodę za najlepszy album rapowy „GNX”, zwracając się do zgromadzonych na gali i telewidzów podkreślił znaczenie gatunku: „To zaszczyt tu być. Hip-hop zawsze będzie tutaj... będziemy mieć kulturę przy sobie”.Czytaj też: Rozdanie nagród Grammy. Polak w gronie faworytówWedług Associated Press Lamar został najbardziej utytułowanym raperem w historii Grammy. Ma już łącznie 26 statuetek, co oznacza pobicie dotychczasowego rekordu Jaya-Z.Wśród ważnych rozstrzygnięć ogłoszonych tej nocy w Los Angeles były też nagrody dla Lady Gagi za najlepszy popowy album wokalny „Mayhem” oraz Loli Young za popowe wykonanie solowe, czyli singla „Messy”.Jelly Roll, autor najlepszego albumu contemporary country – „Beautifully Broken” – dziękując za wyróżnienie, mówił m.in.: – Wierzę, że muzyka ma moc zmienić moje życie, a Bóg ma moc zmienić moje życie... Jezus jest dla wszystkich. Jezus nie należy do żadnej partii politycznej. Jezus nie należy do żadnej wytwórni. Jezus to Jezus.Polityka zdominowała wystąpienia i wypowiedzi Silny polityczny wymiar miała także obecność artystów z przypinkami „ICE Out” oraz wypowiedzi ze sceny i zza kulis. Kehlani, odbierając swoją pierwszą nagrodę Grammy (za wykonanie R&B), powiedziała: – Nigdy wcześniej niczego nie wygrałam, to naprawdę szalone uczucie. Nawiązała też do sytuacji politycznej, kończąc wypowiedź wulgarnym wezwaniem przeciw ICE. Z kolei Gloria Estefan mówiła o nastrojach w kraju: – Boję się. Setki dzieci są w ośrodkach detencyjnych... nie poznaję teraz mojego kraju. Wśród nagrodzonych na wcześniejszej gali jest także Steven Spielberg – dzięki zwycięstwu „Music by John Williams” – obrazu uznanego za najlepszy film muzyczny – co, jak zauważyła AP, oznacza osiągnięcie przez niego tzw. EGOT (wszystkich czterech najważniejszych amerykańskich nagród branży rozrywkowej: Emmy (telewizja), Grammy (muzyka), Oscar (film) i Tony (teatr).Spielberg w specjalnym oświadczeniu podkreślił: – Dziękuję wszystkim głosującym w Grammy – wasze uznanie dla ‘Music by John Williams’ znaczy dla mnie bardzo wiele.Czytaj też: Sankcje i bojkot już im nie przeszkadzają. Gwiazdy znów koncertują w Rosji