Kto osądzi gang? Jest „przełom” w sprawie procesu narkogangu „Piotruli” z Torunia, którego nie chce osądzić sędzia Radosław Lenarczyk, wylosowany do poprowadzenia postępowania. Z ustaleń portalu TVP.Info wynika, że sędzia złożył wniosek o wyłączenie go od rozpoznawania sprawy, który Sąd Okręgowy pozostawił bez rozpoznania. Wyznaczono za to terminy rozpraw na najbliższe miesiące, co może dawać nadzieję, że sprawa ruszy. Portal TVP.Info ujawnił kuriozalną sprawę, jaka ma miejsce w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Chodzi o proces narkogangu Piotra P. ps. Piotrula. Najgroźniejsi członkowie tej bandy są aresztowani od trzech lat, a sprawa była dwukrotnie rozpoczynana i de facto nie wyszła poza odczytanie aktu oskarżenia. W grudniu 2025 roku sąd apelacyjny uznał, że gangsterzy mogą odzyskać wolność, gdy wpłacą poręczania majątkowe w wys. od 100 tys. do 250 tys. zł. W dodatku sędzia Radosław Lenarczyk nie chce sądzić sprawy. Bo uważa, że pierwsza referentka Maja Minkisiewicz nie powinna być odsunięta od prowadzenia procesu, za bycie „neosędzią”. O tej kuriozalnej sprawie szerzej piszemy w dalszej części tekstu. Przekazanie sprawy Dotarliśmy do kolejnych informacji na temat galimatiasu, jaki powstał w związku z procesem „Piotruli”. Otóż 18 listopada 2025 roku, na rozprawie, sędzia Lenarczyk wystąpił o przekazanie tej sprawy innemu sądowi równorzędnemu. Poza właściwościami Sądu Okręgowego w Warszawie. To byłaby katastrofa dla organów ścigania. bo transfer akt do innego miasta i zapoznanie się z nim przez nowego referenta, zajęłoby wiele miesięcy.– Postanowieniem z dnia 13 stycznia 2026 roku, Sąd Najwyższy nie uwzględnił tego wniosku – wyjaśnia portalowi TVP.Info sędzia Anna Ptaszek, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Warszawie do spraw karnych. Sędzia Lenarczyk nie zamierzał się poddawać. I 23 stycznia złożył wniosek o wyłączenie go od rozpoznania sprawy „Piotruli”. Postanowieniem z 28 stycznia, Sąd Okręgowy w Warszawie pozostawił ten wniosek bez rozpoznania. Taka decyzja oznacza zakończenie postępowania, bez rozpatrywania co do jego istoty. – Jest światełko w tunelu, bo sędzia Lenarczyk wyznaczył terminy rozpraw na marzec, kwiecień, maj i czerwiec. Może jednak ta sprawa ruszy, zanim wszyscy podsądni odzyskają wolność i znikną – mówi portalowi TVP.Info jeden ze śledczych. Czytaj także: Sędzia nie chce sądzić, a gangsterzy już odzyskują wolnośćWilla pełna narkotyków Wydawało się, że najtrudniejszym zadaniem dla policji i prokuratury będzie rozpracowanie i postawienie przed sądem gangu Piotra P. ps. Piotruś vel „Piotrula”. Ten 39-latek z Torunia (ukończył gimnazjum i żyje z prac dorywczych) stworzył organizację przestępcza prężnie działającą w kilku województwach, głównie kujawsko-pomorskim, podlaskim i mazowieckim. Kokainę i płynną amfetaminę sprowadzono z Holandii, marihuanę z Hiszpanii. Mefedron i pochodne pochodziły z polskich laboratoriów, których w kraju są dziesiątki. Z ustaleń śledczych z Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej wynika, że w pewnym momencie dostarczał handlarzom narkotyków z warszawskiej Pragi do 100 kg „towaru” tygodniowo. „Piotrula” zarabiał ogromne pieniądze i bezczelnie kpił sobie ze stróżów prawa. Chwalił się kompanom zdjęciem z samochodem z tablicami rejestracyjnymi G4NGUS – czyli gangus. Gangstera i jego kompanów oraz kontrahentów pogrążył jeden z przestępców, który zatrzymany podczas napadu na magazyn narkotyków, oświadczył chce zostać „60-tką” (od artykułu 60 Kodeksu karnego, który zakłada możliwość nadzwyczajnego złagodzenia kary dla przestępcy ujawniającego śledczym okoliczności przestępstw, w których brał udział lub o nich wie – czasem używa się określenia „mały świadek koronny” – przyp. red.). Powiedział on, że „grubą rybą” w narkobiznesie jest Piotr P. mieszkający w okazałej willi w Wiśniowej Górze. Miał on tam między innymi mieszać narkotyki i przerabiać płynną amfetaminę na proszek. 18 grudnia 2022 roku około godziny 2.45 nad ranem policyjny wóz pancerny Dzik staranował bramę willi, a funkcjonariusze wdarli się do budynku i obezwładnili „Piotrulę”. Gospodarz miał być silnie odurzony narkotykami tak, że nie był w stanie rozmawiać z policjantami. W willi znaleziono 94 kg 3-CMC (klofedron), 20 kg 4-MMC (mefedron) oraz 101 litrów amfetaminy płynie (po wymieszaniu z kwasem siarkowym można otrzymać ok. 90 kg narkotyku w proszku). Piotr P. został aresztowany. I od tej pory przebywa za kratami. Czytaj także: Skok dekady w Wólce Kosowskiej. Ruszył proces „Gulczasa” Boss wyłącza sędzię W maju 2024 roku prokurator mazowieckich „pezetów” wysłał do Sądu Okręgowego w Warszawie akt oskarżenia przeciwko „Piotruli” i ośmiu osobom, które miały należeć do jego grupy lub robić z nią interesy. Wśród nich był 30-letni Maciej S. „Młody Sopel”, syn Tomasza S. ps. Sopel, uważanego za jednego z najważniejszych bossów toruńskiego półświatka. Prokurator oskarżył Piotra P. między innymi o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą o charakterze zbrojnym, udział w obrocie znacznymi ilościami narkotyków (220 kg amfetaminy, 10 kg mefedronu, 45 kg marihuany, 2 kg kokainy i 15 tys. tabletek ecstasy), handel bronią i posiadanie pistoletu z tłumikiem. Grozi mu za to do 20 lat więzienia, ale niemal wszystkich przestępstw dopuścił się w warunkach recydywy. Referentką sprawy „Piotruli” została sędzia Maja Minkisiewicz. Akt oskarżenia odczytano 21 października 2024 roku i proces miał ruszyć, gdy główny oskarżony złożył wniosek o wyłączenie przewodniczącej, bo jest „neosędzią” (została powołana na Sędzię Sądu Okręgowego w Warszawie we wrześniu 2022 roku z rekomendacji ówczesnej Krajowej Rady Sądownictwa – uważnej od jakiegoś czasu za upolitycznioną i nazywaną neo-KRS”). 30 października 2024 roku SO w Warszawie wyłączył Minkisiewicz. Sprawa miała więc zacząć się od początku. Czytaj także: „Duńczyk” przemycił tony narkotyków. Wyrósł na interesach z ludźmi „Baraniny”Groźna wysypka Losowanie wyłoniło nowego referenta, którym został sędzia Radosław Lenarczyk. Co ciekawe on też jest uważany za „neosędziego” (na Sędziego Sądu Okręgowego w Warszawie został powołany z rekomendacji neo-KRS w lutym 2024 roku). Lenarczyk potrzebował kilku miesięcy na zapoznanie się z aktami. W końcu 23 września 2025 roku prokurator z „pezetów”, po raz kolejny odczytał akt oskarżenia. Proces formalnie się rozpoczął. Piotr P. wypowiedział obronę swoim adwokatom, bo jednego z nich nie było na którymś z terminów. A potem pokazał co potrafi. Podczas jednej z rozpraw zaczął wachlować kartkami, położył się na ławie, oświadczając: to ja mdleję. I termin przepadł, bo P. musieli przebadać ratownicy z pogotowia. Innym razem w sali rozpraw doszło do prawdziwego kuriozum. Jeden z oskarżonych drapał się po plecach. Zwróciło to uwagę jednego z adwokatów, który niepokoił się, że może to być coś zaraźliwego, a on ma rodziców w podeszłym wieku. – Podsądny okazał zaczerwienione plecy wysokiemu sądowi. Ktoś rzucił: to może być półpasiec! „Piotrula” oświadczył wtedy, że to może być zaraźliwe, a on się boi ospy. W sukurs przyszła mu adwokatka, która stwierdziła, że jest w ciąży i nie chce ryzykować – relacjonował jeden ze świadków wydarzenia. Czytaj także: Przemycili „trawkę” w transporcie ryb. Pogrążył ich człowiek „Goryla”Sędzia nie chce sądzić Wydawało się, że mimo tych osobliwości, proces będzie toczył się dalej, gdy nagle doszło do zaskakującej wolty. Sędzia Radosław Lenarczyk zarządził 3 listopada 2025 roku, że w związku z postanowieniami Sądu Najwyższego z 8 i 30 października 2025 roku, referentem sprawy jest sędzia Minkisiewicz, a nie on. Po czym odwołał najbliższy termin rozprawy, wyłączając się z prowadzenia sprawy. Owe postanowienia Izby Karnej SN były konsekwencją odwołania się sędzi Minkisiewicz od decyzji SO w Warszawie z 30 października 2024 roku i kolejnej z 4 marca 2025 roku. Przekonywała, że „nie ma jakiejkolwiek podstawy do przyjęcia, że zachodzi względem niej okoliczność tego rodzaju, że mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość, co do jej bezstronności”. Sąd Najwyższy uznał 8 października 2025 roku, że „rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego w tym zakresie nie tylko naruszało więc art. 42a § 2 Prawa o ustroju sądów powszechnych. ale dodatkowo również art. 179 w związku z art. 144 ust. 3 pkt 17 Konstytucji RP, na mocy których niedopuszczalne jest ustalanie lub ocena przez sąd powszechny lub inny organ władzy, zgodności z prawem powołania sędziego lub wynikającego z tego powołania uprawnienia do wykonywania zadań z zakresu wymiaru sprawiedliwości”. I uchylił decyzję o wyłączeniu sędzi Minkisiewicz, jednocześnie umarzając postępowanie. 30 października 2025 roku SN orzekł podobnie, w drugiej sprawie dotyczącej wyłączenia. Co to oznacza dla procesu „Piotruli” et consortes? Otóż okazuje się, że nic dobrego. „Obecnie sędzią-sprawozdawcą w sprawie jest s. Radosław Lenarczyk. Nie ma podstaw do powrotu s. Mai Minkisiewicz do orzekania w tej sprawie” – informowała portal TVP.Info SSO Anna Ptaszek, rzeczniczka prasowa ds. karnych Sądu Okręgowego w Warszawie. Sędzia Ptaszek dodała, że podstawą wyłączenia sędzi Minkisiewicz był art. 41 Kpk (sędzia ulega wyłączeniu, jeżeli istnieje okoliczność tego rodzaju, że mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do jego bezstronności w danej sprawie – przyp. red.), „od którego nie przysługuje skarga ani sędziemu, ani stronie”. Czytaj także: Kibole Legii przemycili tony narkotyków. Zaopatrywali gangi z całej Polski „Mimo to, s. Maja Minkisiewicz złożyła do Sądu Najwyższego wniosek o zbadanie kwestii jej wyłączenia z tej sprawy. Postanowieniem z dnia 30 października 2025 roku, Sąd Najwyższy wprawdzie uchylił postanowienie o wyłączeniu s. Mai Minkisiewicz, ale jednocześnie umorzył to postępowanie z uwagi na to, że w sprawie jest już wylosowany nowy referent, czyli s. Radosław Lenarczyk” – wyjaśnia SSO Ptaszek. Tyle że sędzia Lenarczyk nie zamierza zmieniać swojego stanowiska. – Sędzia Radosław Lenarczyk, powołując się na orzeczenia Sądu Najwyższego, 3 listopada 2025 roku przedstawił akta sprawy Przewodniczącej Wydziału VIII Karnego SO w Warszawie, w celu przekazania ich sędzi Mai Minkisiewicz. Przewodnicząca Wydziału przedstawiła to zagadnienie wiceprezes ds. Karnych, która nakazała zwrot akt sędziemu Radosławowi Lenarczykowi z uwagi na brak podstaw do zmiany s. referenta – wyjaśnia sędzia Anna Ptaszek. Lenarczyk nie zgodził się z takim rozstrzygnięciem. – Sędzia Radosław Lenarczyk zakwestionował to stanowisko pismem 13 listopada 2025 r. skierowanym do Prezes Sądu, która podzieliła stanowisko wiceprezes Sądu ds. Karnych o braku podstaw do zmiany referenta – dodaje sędzia Ptaszek. Od początku 2024 roku w Sądzie Okręgowym w Warszawy doszło do wyłączenia tak zwanych neosędziów w 25 sprawach karnych, w których występuje łącznie 59 oskarżonych. Wyłączenia dotyczyły 10 sędziów, w tym opisanych w powyższym tekście.