Ponad 30 policjantów zostało rannych. 31 policjantów zostało rannych w Turynie podczas starć, które wywołali uczestnicy protestu przeciwko zamknięciu anarchistyczno‑antykapitalistycznego centrum społecznego Askatasuna. Ranne osoby są też wśród manifestantów. Według bilansu, podanego w nocy z soboty na niedzielę przez włoskie media, 10 najbardziej agresywnych uczestników zajść w mieście na północy Włoch zostało aresztowanych.Na nagraniach i zdjęciach widać grupę młodych mężczyzn kopiących i bijących policjanta, który leży na ziemi. 29-letni funkcjonariusz trafił do szpitala. Zadzwonił do niego z wyrazami solidarności wicepremier, szef MSZ Antonio Tajani, o czym poinformował na platformie X.Zamieszki w Turynie. Dziesiątki rannych policjantówW sobotę po południu od wielotysięcznej manifestacji w obronie działającego przez 30 lat ośrodka Askatasuna odłączyła się w stolicy Piemontu grupa agresywnych demonstrantów, którzy obrzucili funkcjonariuszy butelkami, racami, kamieniami, świecami dymnymi i metalowymi rurami, a następnie próbowali sforsować policyjny kordon i podpalili radiowozy.Doszło do bitwy ulicznej. Zaatakowana została też ekipa telewizji RAI, której zniszczono sprzęt. – To był atak na tych, którzy działają na rzecz ochrony porządku publicznego i bezpieczeństwa obywateli, to atak na państwo – oświadczył komendant generalny karabinierów, generał Salvatore Luongo. Wyraził solidarność z zaatakowanymi policjantami. Premier Giorgia Meloni napisała na platformie X: „Nie mamy do czynienia z manifestantami, ale z osobnikami, którzy działają jako wrogowie państwa. Płacą za to siły porządkowe, które muszą stawić czoła prawdziwej bitwie ulicznej, a także niektórzy dziennikarze, wykonujący swoją pracę”.Włoski rząd o demonstrantach: „antagoniści – goście nielegalnie zajmowanych ośrodków społecznych”Jak oceniła szefowa rządu, to była „ślepa i umyślna przemoc”. Podkreśliła, że obrona legalności „nie jest prowokacją, ale obowiązkiem”. Tak odniosła się do zamknięcia ośrodka Askatasuna w związku z prowadzonymi śledztwami dotyczącymi protestów i ataków na instytucje. Jednego z nich dokonano w zeszłym roku na redakcję dziennika „La Stampa”.Minister spraw wewnętrznych Matteo Piantedosi oświadczył: „To, co stało się w Turynie, potwierdza, kim są sprawcy przemocy i kto stanowi autentyczne zagrożenie dla obywatelskiej koegzystencji i dla naszej demokracji; to antagoniści – goście nielegalnie zajmowanych ośrodków społecznych, mających też polityczne wsparcie”.Czytaj też: Wypadek na dworcu w Warszawie. Dwie kobiety potrącone przez pociąg