Wojciech Fibak w opublikowanych aktach. Amerykańskie ministerstwo sprawiedliwości opublikowało około 3 mln stron dokumentów z akt spraw dotyczących Jeffreya Epsteina. Wśród nich znajduje się nazwisko byłego tenisisty Wojciecha Fibaka. – Byliśmy sąsiadami – wyznał Fibak w rozmowie z „Faktem”. W piątek amerykańskie ministerstwo sprawiedliwości opublikowało ogromną liczbę dokumentów związanych ze sprawą Jeffrey'a Epsteina. Wynika z nich m.in, że po skazaniu za przestępstwa seksualne finansista utrzymywał kontakty m.in. z norweską księżną Mette-Marit, byłym premierem Norwegii Thorbjoernem Jaglandem, a także zdegradowanym księciem Andrzejem. Piszemy o tym TUTAJ.Wojciech Fibak w aktach Jeffrey'a EpsteinaWśród adresatów korespondencji znalazł się także Wojciech Fibak. Znakomity przed laty tenisista, a także kolekcjoner dzieł sztuki i właściciel galerii. Z upublicznionych e-maili dowiadujemy się, że Fibak i Epstein wymieniali się korespondencją jesienią 2013 roku – przed zaplanowanym na wrzesień spotkaniem w Nowym Jorku. Epstein pisał także do Fibaka miesiąc później, gdy zamierzał wybrać się do Paryża.– To nie była postać anonimowa w Nowym Jorku. Byliśmy sąsiadami. Widywaliśmy się w restauracjach, na wernisażach i mieliśmy wielu wspólnych znajomych. 99,9 proc. osób znało go właśnie z tej strony kultury, jako człowieka eleganckiego z szerokimi zainteresowaniami – powiedział Fibak pytany przez „Fakt” o relację z Epsteinem. Podkreślił, że „nie był jego kolegą ani przyjacielem”. Łączącą ich relację określił jako „przelotną” i „sąsiedzką”.Zobacz także: Clintonom może grozić rok więzienia. Chodzi o sprawę Epsteina– On wiedział, że jestem kolekcjonerem sztuki. Ten mail, który wymieniliśmy między sobą, pojawił się właśnie w tym kontekście. Ja zbierałem obrazy Warhola i Basquiata, a on także był kolekcjonerem i przy tym osobą bardzo oczytaną – dodał najlepszy polski tenisista w historii.Skandal z udziałem Fibaka? „Byłem ofiarą prowokacji”W 2013 roku tygodnik „Wprost” napisał, że Fibak zajmował się kontaktowaniem młodych dziewcząt z bogatymi mężczyznami szukającymi towarzystwa. – Stałem się ofiarą podłej, starannie zaplanowanej prowokacji dziennikarskiej, która dotyczy mojego życia prywatnego. Redakcja „Wprost” posunęła się do niechlubnych działań, które kompromitują dziennikarstwo, a jedynym powodem pojawienia się artykułu są pogoń za nakładem i zwiększanie zysku wydawcy – komentował wówczas Fibak.Dodał także, że dzięki niemu poznali się Katarzyna Gizdała i jej późniejszy mąż Jean-Manuel Rozan.