Ukrywał się przez blisko rok. 36-letni asesor komorniczy Łukasz G., podejrzany o przywłaszczenie ponad 14,4 mln zł, został zatrzymany w Dominikanie i deportowany do Polski. Mężczyzna był ścigany między innymi międzynarodowym listem gończym i tak zwaną Czerwoną Notą Interpolu. Teraz śledczy będą starali się odzyskać ukradzioną przez niego fortunę. Łukasz G. był asesorem komorniczym od 2019 roku. Jak informował „Kurier Szczeciński”, mężczyzna wykorzystał ciężką chorobę nowotworową i nieobecność swojego szefa – komornika z kancelarii nr XXI przy ulicy Klonowica 1a (działającej przy Sądzie Rejonowym Szczecin – Prawobrzeże i Zachód) – by zdobyć fortunę. „Łukasz G. w systemie służącym do obsługi kancelarii komorniczej wyszukiwał prawomocnie zakończone sprawy, w których jako wierzyciele występowali przedsiębiorcy o dużej skali działalności i wysokich obrotach na przykład z branży bankowej czy leasingowej. Następnie w tych sprawach dokonywał nowych wpisów, wprowadzając dotychczasowych wierzycieli jako dłużników i na podstawie tak spreparowanych wpisów kierował wobec nich egzekucję z rachunków bankowych, każdorazowo na kwoty kilkuset tysięcy złotych” – informowała Prokuratura Okręgowa w Szczecinie w kwietniu 2025 roku. Czytaj także: Latała do Dubaju, a nie miała na czynsz. Walka o eksmisję trwała trzy lata Ucieczka na Karaiby Pewne jest, że asesor przelewał następnie pieniądze z konta kancelarii na swoje rachunki bankowe. Ustalono, że w okresie od 1 stycznia 2024 roku do 14 lutego 2025 roku dokonał łącznie 400 operacji na kontach klientów, kradnąc im łącznie ponad 14,4 mln złotych. Niedługo potem zniknął, nim sprawą zajęła się prokuratura. Od początku podejrzewano, że wyjechał z Europy. Okazało się, że 36-letni mężczyzna ukrywał się w Republice Dominikany. Według ustaleń zachodniopomorskich „łowców głów”, Łukasz G. trafił tam już w lutym 2025 roku. Przez blisko rok udawało mu się uniknąć organów ścigania. Prawdopodobnie regularnie zmieniał miejsca pobytu. 17 stycznia 2026 roku został namierzony i zatrzymany w Santo Domingo, a kilka dni później deportowany do Polski. Po przylocie do Polski przewieziono do Szczecina, gdzie wykonano z nim czynności procesowe. Grozi mu kara do 25 lat pozbawienia wolności. Nie wiadomo, gdzie są pieniądze, które miał ukraść. Czytaj także: Komornik zajął pół miliona złotych. Wyrok był sfałszowany