To będzie kosztować nawet 50 mln złotych. W kwietniu na Węgrzech odbędą się wybory. Niewykluczone, że właśnie z tego powodu rząd Orbana zapowiada obniżka styczniowych rachunków za ogrzewanie. Niektórzy z odbiorców energii będą musieli się o nią postarać. Wprowadzono rozwiązanie, które obniży styczniowy rachunek za ogrzewanie o trzydzieści procent. Rząd uznał, że o tyle wzrosło zużycie energii na ogrzewanie w styczniu.CZYTAJ TAKŻE: Szef węgierskiego MSZ obraża Sikorskiego. „Agent Sorosa”Uznano, że automatycznie zostanie obniżona opłata za gaz lub ogrzewanie miejskie. Nie znaczy to jednak, że gospodarstwa domowe korzystające z ogrzewania elektrycznego nie skorzystają z rządowej obniżki. Do końca kwietnia należy zadeklarować, czy obniżka ma dotyczyć rachunku za prąd czy gaz.Co ważne, większy pobór gazu w styczniu nie będzie wliczany do limitu chronionego zużycia. Powyżej nieco ponad tysiąca siedmiuset metrów sześciennych gazu rocznie na gospodarstwo domowe cena tego paliwa drastycznie rośnie.Rząd oszacował, że dopłata będzie kosztować w przeliczeniu około pięćdziesięciu pięciu milionów złotych. Częściowo pokryje to budżet państwa, a częściowo dochody z tak zwanego podatku Robin Hooda, pobieranego od nadmiarowych zysków firm energetycznych.ZOBACZ TAKŻE: Węgry wyznaczyły datę wyborów. Opozycja z przewagą w sondażachW styczniu na Węgrzech mrozy dochodziły w nocy do minus piętnastu stopni przez kilka dni. Niewykluczone też, że rząd Viktora Orbána podjął takie działania mając w perspektywie kwietniowe wybory parlamentarne.