Antidotum na nerwowość rynku. Inwestorzy mają ostatnio wiele powodów do zmartwień. Niezależnie od tego, czy chodzi o spadające rentowności obligacji, drogie akcje czy cła wprowadzane przez prezydenta Donalda Trumpa, rynek zawsze reaguje tak samo: kupuje złoto. Po co? Dlaczego? Skąd fenomen? Zaledwie trzy miesiące po osiągnięciu niegdyś niewyobrażalnej ceny 4 tys. dolarów za uncję trojańską, notowania złota w poniedziałek przekroczyły poziom 5 tys. dolarów. Kontrakty terminowe wzrosły o 2,1 proc., czyli o 103,50 dolara za uncję, kończąc sesję na nowym historycznym maksimum – 5 079,70 dolara za uncję.Dlaczego złoto jest takie cenne?Zanim złoto stało się powszechnym towarem na rynkach finansowych, było elementem kultury, religii i władzy. Już w starożytnym świecie ten metal wyróżniał się spośród innych – nie rdzewiał, lśnił, był trwały i trudno dostępny. Między innymi dlatego szybko stało się symbolem ponadczasowości i bogactwa.Historycy archeologii odnaleźli złote artefakty z epoki brązu sprzed ponad 5000 lat, jeszcze zanim powstały systemy monetarne. Te pierwsze wyroby – korony, biżuteria – nie miały funkcji pieniężnej, ale już wtedy odróżniały biednych od bogatych. W Egipcie złoto utożsamiano z ciałem bogów, a faraonowie często byli grzebani z masywnymi sztabami i ozdobami właśnie dlatego, że metal ten miał symbolizować ich wieczność.Z czasem złoto zaczęło spełniać funkcję pieniądza – szczególnie w imperium rzymskim, gdzie ważne było nie tylko to, ile metal jest wart realnie, ale kto go gwarantuje. Aureusy rzymskie nie tylko stanowiły środek wymiany wartości, lecz także pełniły rolę narzędzia propagandy: twarz cesarza na monecie to obietnica stabilności i mocy państwa. To wtedy zaczęło się budować przekonanie, że złoto to miara wartości i reprezentacja siły politycznej, a jego posiadanie – bezpieczeństwa.W średniowieczu złoto nie było powszechne w codziennym obiegu, ale pozostawało rezerwą elit. Monarchowie i instytucje religijne przechowywali je nie jako środek wymiany, ale jako gwarant trwałości ich władzy.Prawdziwą transformację złoto przeszło dopiero w XIX wieku, kiedy system walutowy wielu państw został formalnie powiązany z tzw. standardem złota. To oznaczało, że banknoty były bezpośrednio wymienialne na określoną ilość złota, co teoretycznie miało ograniczać inflację i wzmacniać zaufanie do pieniądza. Choć system ten ostatecznie upadł w XX wieku, to idea złota jako fundamentu zaufania monetarnego pozostała w pamięci społecznej i rynkowej.W ten sposób na przestrzeni wieków złoto nie tylko zyskało funkcje ekonomiczne, lecz stało się społecznym i psychologicznym symbolem wartości, który działa daleko poza rynkowymi mechanizmami podaży i popytu.Skąd jednak rekordy, nieustannie rosnąca wartość złota i taki „boom” na ten kruszec akurat teraz, akurat w 2025 i 2026 roku? Eksperci wskazują pięć głównych czynników, które napędzają szalony popyt.I. UCIECZKA PRZED OSŁABIENIEM WALUTYJedną z najbardziej zdecydowanych grup kupujących złoto są inwestorzy obawiający się o siłę dolara i innych głównych walut. Dla nich złoto jest bezpiecznym magazynem wartości – czymś, co powinno przetrwać wstrząsy gospodarcze i polityczne.Prezydent Trump w ostatnich miesiącach dostarczył im wielu powodów do niepokoju. Autoryzował interwencję w Wenezueli, nasilił presję na szefa Rezerwy Federalnej Jerome’a Powella, domagając się obniżek stóp procentowych, a także groził kolejnymi cłami wobec europejskich sojuszników, jeśli nie poprą jego planów związanych z Grenlandią.Na Wall Street ten sposób myślenia określa się mianem „gry na osłabienie waluty”. Chodzi o obawę, że rządy nie są w stanie trwale opanować inflacji ani ograniczyć zadłużenia, co w dłuższym czasie podkopuje wartość pieniądza.Na początku 2025 roku inwestorzy masowo ruszyli po złoto, gdy fala ceł przyczyniła się do najgorszego pierwszego półrocza dolara od 50 lat. Gdy latem Rezerwa Federalna zasygnalizowała obniżki stóp procentowych mimo utrzymującej się inflacji, ceny złota ruszyły jeszcze wyżej.Do tego doszły problemy w Europie i Japonii – rosnące długi i luźna polityka gospodarcza. W Japonii wyprzedaż obligacji doprowadziła w zeszłym tygodniu do rekordowych poziomów rentowności długoterminowego długu państwowego.– Wzrost cen złota to w gruncie rzeczy kwestia zaufania – mówi Daniel Ghali, strateg TD Securities. – Na razie to zaufanie się ugina, ale jeszcze nie pękło. Jeśli pęknie, ten trend może trwać znacznie dłużej.II. NIŻSZE STOPY PROCENTOWEKolejnym silnym impulsem są obniżki stóp procentowych. Gdy oprocentowanie obligacji i lokat spada, złoto – mimo że samo nie przynosi odsetek – staje się relatywnie bardziej atrakcyjne.Jeszcze w 2022 roku amerykańskie obligacje skarbowe uchodziły za bardzo dobrą inwestycję, gdy bank centralny podnosił stopy, walcząc z inflacją. Wówczas ogromne ilości gotówki trafiły do funduszy rynku pieniężnego. Teraz jednak, gdy oprocentowanie spada – a może spaść jeszcze bardziej – ich atrakcyjność maleje.Przy niskich stopach „koszt trzymania złota” jest mniejszy. Skoro bezpieczne aktywa nie dają dużych zysków, inwestorzy są bardziej skłonni trzymać metal, który może dalej drożeć.Analitycy zwracają uwagę, że nawet niewielkie przesunięcie części tych ogromnych rezerw gotówki w stronę złota może wyraźnie podbić jego cenę.III. ZAKUPY BANKÓW CENTRALNYCHInwestorzy prywatni konkurują o złoto z kupującymi, dla których cena rzadko jest przeszkodą – bankami centralnymi.Przez lata banki centralne sprzedawały złoto, ale po kryzysie finansowym zmieniły podejście. Od 2010 roku stały się jego netto kupującymi, a tempo zakupów wyraźnie wzrosło po 2022 roku, gdy Zachód nałożył sankcje na Rosję po inwazji na Ukrainę.Kraje mające napięte relacje z Zachodem, w tym Chiny, zaczęły ograniczać aktywa oparte na dolarze, przenosząc część rezerw do złota – aktywa niezależnego od zagranicznych decyzji politycznych.Inne państwa, w tym Polska, traktują złoto jako element wzmacniający stabilność własnej waluty. Narodowy Bank Polski należy do najbardziej aktywnych kupujących i właśnie zatwierdził kolejne duże zakupy.– Banki centralne kupują złoto nie tylko ze względu na jego cenę – podkreśla Juan Carlos Artigas z World Gold Council w rozmowie z „The Wall Street Journal”. – To ważny element dywersyfikacji rezerw i zabezpieczenia przed ryzykiem.IV. DROGIE AKCJEPodobnie jak złoto, giełdy biją rekordy. I właśnie to zaczyna inwestorów niepokoić.Jednym z najczęściej stosowanych sposobów wyceny akcji jest porównywanie ich cen do zysków spółek. Według popularnego wskaźnika akcje były droższe tylko raz w ciągu ostatnich stu lat – tuż przed pęknięciem bańki internetowej w 2000 roku.Najwięcej obaw budzą spółki technologiczne. Kilka gigantów – takich jak Nvidia, Tesla czy Amazon – ma dziś tak duży wpływ na indeks S&P 500, że potrafi pociągnąć cały rynek w górę lub w dół, niezależnie od kondycji setek pozostałych firm.W takich warunkach część inwestorów szuka bezpieczniejszej przystani – i znajduje ją w złocie.V. ROZPĘDZONY TRENDZłoto ma jeszcze jedną cechę: gdy zaczyna drożeć, często robi to przez dłuższy czas.W pięciu z sześciu lat przed 2025 rokiem, gdy cena złota rosła o co najmniej 20 proc., w kolejnym roku notowania rosły dalej – średnio o ponad 15 proc., wynika z danych analityków Citi.Ten schemat powtórzył się także ostatnio. Po wzroście o 27 proc. w 2024 roku, w 2025 roku złoto zdrożało aż o 65 proc.Dla wielu inwestorów to wystarczający sygnał: skoro trend trwa, lepiej być jego częścią niż stać z boku.Czytaj też: Oskarżenia o pominięcie prezydenta na obchodach. Muzeum Auschwitz odpowiada