Nie przejmują się krytyką. Gdy w 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę, Kreml przekonywał, że Zachód próbuje skreślić Rosję. Muzyczne gwiazdy na długo zapomniały o występach w tym kraju. Skusić ich nie były w stanie nawet lukratywne oferty. Teraz jednak – niemal cztery lata później – sytuacja zaczyna się zmieniać, a artyści wracają do Rosji. Krytyka nie robi na nich większego wrażenia. Do Rosji wraca na razie niewielka, za to rosnąca grupa zachodnich artystów. Występowali tam m.in. Tyga, Gucci Mane, Jason Derulo, Akon czy Lil Pump. Ta tendencja pokazuje, że części muzyków nie przeraża ani krytyka, ani nawet możliwy bojkot. Ryzykują wizerunkiem, żeby zagrać koncerty w kraju objętym sankcjami.Od ciszy po pierwsze powroty. Koncerty zagranicznych wykonawców w Rosji budzą kontrowersjePrzed pandemią i wojną koncerty zachodnich gwiazd w Rosji były czymś powszechnym – występowali tam m.in. Red Hot Chili Peppers, Lana Del Rey czy Muse. Po lutym 2022 roku aż do końca 2024 roku tego typu wydarzenia praktycznie zanikły. Publiczność oglądała głównie prorządowych artystów, z krótką wizytą Kanye Westa jako wyjątkiem.Zobacz: Lubi Hitlera i kocha nazistów. Znany raper udał się do RosjiPrzełom nastąpił w 2025 roku. Amerykański raper DaBaby przyleciał do Moskwy w lutym, gdzie – jak relacjonowały media – został powitany przez zespół ludowy i obdarowany bałałajką. W maju i sierpniu koncerty zagrał Tyga, który po jednym z występów mówił: „Okazaliście mi mnóstwo miłości. Doceniam to. Doceniam Rosję”. Latem dwa koncerty w Rosji dał Akon – raper pięciokrotnie nominowany do nagrody Grammy. W kraju atakującym Ukrainę pojawili się też: Xzibit, Jason Derulo oraz – pod koniec roku – Gucci Mane, który według doniesień zwiedzał Kreml przed swoim koncertem. Jednocześnie artyści spotykają się z ostrą krytyką w sieci. Pod wpisami Jasona Derulo pojawiały się komentarze pytające, czy to odpowiedni moment na występy w Rosji.Sankcje, pośrednicy i pieniądze. Co dalej z występami w Rosji?Formalnie zachodni artyści nie mają zakazu występów w Rosji, ale muszą uważać na przepisy sankcyjne. Jak podaje Transparency International Russia, wynagrodzenia zwykle nie są wypłacane bezpośrednio przez rosyjskich promotorów, lecz przez zagranicznych pośredników – agencje bookingowe lub menedżerów. Taki system, choć nie jest nielegalny, zwiększa ryzyko naruszenia sankcji. Krytycy muzyczni podkreślają, że artyści decydujący się na występy w Rosji to głównie wykonawcy drugoligowi, dla których koncerty tam mogą być znacznie bardziej opłacalne niż w Europie czy USA. Zwracają też uwagę, że uwaga zachodniej opinii publicznej coraz częściej skupia się na innych konfliktach, co zmniejsza presję wizerunkową. Według prorządowych rosyjskich mediów w 2026 roku w Rosji może wystąpić co najmniej 20 zagranicznych artystów. Promotorzy zapowiadają kolejne koncerty – od popu po rap. Jak mówił jeden z organizatorów, artyści często przyjeżdżają z obawami, ale wyjeżdżają z „zupełnie innym obrazem kraju”, zaskoczeni reakcją publiczności.Czytaj też: „Żona dla Polaka”. Kuszewski zdradza kulisy programu