Grzegorz Schetyna w „Gościu poranka”. – Miało być jedno wspólne spotkanie, później okazało się, że jest ich kilka, a na końcu spotkanie z całym klubem PiS, sejmowym i senackim. W tej formule taka rozmowa po prostu niczemu nie służy – powiedział w „Gościu poranka” w TVP Info senator Koalicji Obywatelskiej Grzegorz Schetyna, komentując decyzję KO o odmowie udziału w spotkaniu przedstawicieli klubów parlamentarnych z prezydentem Karolem Nawrockim w Pałacu Prezydenckim. W czwartek w Pałacu Prezydenckim odbędą się spotkania przedstawicieli klubów parlamentarnych i kół z prezydentem Karolem Nawrockim. Z głową państwa zamierzają spotkać się przedstawiciele m.in. PiS, PSL, Konfederacji, Konfederacji Korony Polskiej oraz koła Razem. Udziału w spotkaniu odmówiły kluby Koalicji Obywatelskiej i Lewicy.Sprawa była jednym z tematów programu „Gość poranka”, w którym Aleksandra Pawlicka zapytała senatora KO Grzegorza Schetynę o nieobecność KO na spotkaniu.– To decyzja podjęta w ostatnich godzinach, wczoraj. Wydawało się, że to spotkanie będzie służyć rozmowie o legislacji i współpracy Kancelarii Prezydenta z klubami parlamentarnymi. Okazało się jednak, że ta formuła uległa zmianie. Zamiast jednego wspólnego spotkania są rozmowy z poszczególnymi klubami, a na końcu spotkanie z całym klubem PiS w Pałacu Prezydenckim. Władze klubu Koalicji Obywatelskiej uznały, że w takiej formule nie chcą brać udziału – powiedział Schetyna.Grzegorz Schetyna w „Gościu poranka”: „W tej formule taka rozmowa po prostu niczemu nie służy”W spotkaniu wezmą udział przedstawiciele Polski 2050 oraz PSL. Schetyna został zapytany, czy jego zdaniem prezydent „rozgrywa koalicję rządzącą”.– Na pewno, szczególnie że jeśli miałyby się odbywać spotkania z przedstawicielami poszczególnych klubów, to warto byłoby także zaprosić marszałków Sejmu i Senatu oraz prezydia tych instytucji. Takiego zaproszenia nie było. Miało być jedno wspólne spotkanie, później okazało się, że jest ich kilka, a na końcu spotkanie z całym klubem PiS, sejmowym i senackim. W tej formule taka rozmowa po prostu niczemu nie służy – ocenił. „Nie boję się o parlamentarzystów Polski 2050”W przestrzeni publicznej pojawiają się spekulacje, że w przypadku ewentualnego rozpadu Polski 2050 mogłoby dojść do przechodzenia części posłów do innych ugrupowań, także opozycyjnych. Schetyna był pytany, czy taki scenariusz mógłby zagrozić koalicji rządzącej.– Nie wydaje mi się, by scenariusz rozpadu Polski 2050 był brany pod uwagę. Oczywiście nad wszystkim trzeba się zastanowić, ale mam nadzieję, że ten festiwal wyborczy w Polsce 2050 zakończy się w najbliższy weekend. W sobotę odbędzie się druga tura wyborów przewodniczącego. Polska 2050 wybierze władzę i ten serial się zakończy. Myślę, że posłowie i senatorowie ten partii zdają sobie sprawę, czego oczekiwali i oczekują od nich wyborcy. Zostali wybrani po to, by skutecznie odsunąć PiS od władzy, a nie po to, by dziś wspierać ugrupowania opozycyjne – powiedział.– Koalicja rządząca, mimo wszystkich turbulencji wyborczych w Polsce 2050, jest stabilna. Ma stabilną większość zarówno w Sejmie, jak i w Senacie – dodał.– Nie boję się o parlamentarzystów Polski 2050. Pytanie dotyczy raczej tego, w jaki sposób za dwa lata będą gotowi pisać swój scenariusz wyborczy: czy jako samodzielna formacja, czy w koalicji demokratycznej, czy w porozumieniu z innymi ugrupowaniami, a może na listach Koalicji Obywatelskiej. To wszystko jest jeszcze przed nami – dodał.„Trudna lekcja parlamentarnej demokracji”W trakcie rozmowy Schetyna odniósł się również do pytania o rolę Szymona Hołowni w sporze wewnątrz Polski 2050.– To ugrupowanie, które w pełnej nazwie ma jego nazwisko. To jest jego formacja i życzę mu, by miał skuteczny wpływ polityczny na swoich współpracowników. Życzę im integracji i zrozumienia, że nie ma alternatywy wobec wzajemnego zaufania i budowy relacji. Powinni być zespołem, który nawet przy różnicach potrafi mówić jednym głosem. To trudna lekcja parlamentarnej demokracji, ale trzymam za nich kciuki, bo są ważni w parlamentarnej rzeczywistości – powiedział. Spór o ambasadorówW poniedziałek odbyło się spotkanie ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego z prezydentem Karolem Nawrockim. Rozmowa dotyczyła m.in. sporu o obsadę stanowisk ambasadorskich. Jak informowano, Nawrocki i szef polskiej dyplomacji rozmawiali również o współpracy na linii MSZ-prezydent.Konflikt na linii Pałac Prezydencki-rząd w sprawie ambasadorów trwa od marca 2024 r. Minister spraw zagranicznych zdecydował wówczas o zakończeniu misji ponad 50 ambasadorów. Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał, że nie jest możliwe powołanie ani odwołanie ambasadora bez podpisu głowy państwa. W efekcie wieloma polskimi placówkami nadal kierują dyplomaci w randze chargé d’affaires. Prezydent Karol Nawrocki – podobnie jak jego poprzednik – sprzeciwia się nominacjom Bogdana Klicha na ambasadora w Waszyngtonie oraz Ryszarda Schnepfa w Rzymie.W programie „Gość poranka” Grzegorz Schetyna był pytany, czy kolejne spotkanie prezydenta z ministrem spraw zagranicznych może przynieść przełom w rozmowach.– Wydaje się, że powinno, bo pierwsze spotkanie obie strony oceniły jako dobre i dające szanse na porozumienie. Jeśli problemem są konkretne nazwiska, trzeba myśleć o efekcie końcowym: jak ustalić wspólną listę blisko 160 kandydatów na ambasadorów, jak określić zasady i zaakceptować poszczególne kandydatury. To jest możliwe i konieczne. Potrzebujemy dziś ambasadorów skutecznie reprezentujących Polskę i realizujących naszą wspólną politykę zagraniczną – powiedział Schetyna.Czytaj też: Spór o nominacje ambasadorskie. „Problem podwójnie merytoryczny”