Jest jedną z medalowych nadziei. Gdy faworyci dźwigają ciężar oczekiwań, on może wykorzystać ciszę wokół. Najpierw był Małysz, potem Stoch. Teraz na horyzoncie pojawił się Kacper Tomasiak. Nastolatek będzie liderem Biało-Czerwonych w trakcie olimpijskich zmagań we Włoszech. – Skacze w pierwszej lidze – przekonuje mistrz olimpijski Wojciech Fortuna. – Może sprawić miłą niespodziankę – dodaje Rafał Kot, przedstawiciel PZN. Igrzyska we Włoszech mogą być dla Tomasiaka idealną sceną, żeby zaskoczyć świat. Presja wielkich faworytów, zmienne warunki i specyfika olimpijskich konkursów często sprzyjają zawodnikom, którzy startują bez wielkich oczekiwań. Polak jest na dobrej drodze, by pokusić się o sprawienie niespodzianki. Docenia go coraz większa liczba ekspertów.– Jest opanowany, spokojny. Ma świetne podejście do tego, co robi. Trenuje z głową. Analizuje to, co robi. Przyjmuje uwagi i konstruktywną krytykę. Nie kręci nosem. Potrafi wdrożyć korekty od trenera już w kolejnych skokach. To cecha, której nie posiada wielu młodych zawodników. W Polsce byli już „następcy” Kamila Stocha i Adama Małysza. Nie mieli oni jednak takiej pokory. Kacper jest poukładany w niemal każdym elemencie. Takie podejście do pracy procentuje – wskazuje Rafał Kot, jeden z członków zarządu Polskiego Związku Narciarskiego.„Tomasiak skacze w pierwszej lidze. Reszta kadry w drugiej”Jeśli nastolatek zdoła ustabilizować formę, może stać się jednym z objawień rywalizacji we Włoszech. Poczuł już smak podium w Zakopanem, gdzie wspólnie z Dawidem Kubackim zajął trzecią lokatę w rywalizacji duetów. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata wywalczył 342 punkty. Jego dyspozycją z ostatnich tygodni zachwycony jest także mistrz olimpijski z Sapporo z 1972 roku.– To bardzo odważny zawodnik. Nie cacka się z pozostałymi. Złapał luz. Dziwi mnie, że trener trzymał go „w szafie” w trackie mistrzostw świata w lotach. Kacper w polskiej kadrze skacze w pierwszej lidze. Reszta jest w drugiej. We Włoszech może sprawić niespodziankę. Na resztę aż tak nie liczę. Nie mogę krytykować Kamila Stocha. Zbyt wiele osiągnął w tej dyscyplinie. Jednak wydaje się, że jedzie na igrzyska w nagrodę, jak to bywało w moich czasach – przekazał Wojciech Fortuna w rozmowie z TVP.Info. Pojawienie się Kacpra Tomasiaka w polskiej kadrze Biało-Czerwonych to kolejny symboliczny moment w polskich skokach.– Najpierw był Małysz, który witał Stocha. Teraz jest Stoch, który wita na pokładzie Tomasiaka. Piękna klamra. Liczę, że Kacper już we Włoszech pokaże, na co go stać. Nie można jednak z góry stwierdzić, że na obiektach olimpijskich będzie się czuł jak ryba w wodzie. Na tę chwilę jest naturalnym numerem „1” w kadrze. Jest najwyżej w klasyfikacji generalnej i najlepiej skacze. Nie wydaje mi się, że ta sytuacja go przytłoczy. Dobrze, że trener Maciej Maciusiak pozwolił mu nieco dłużej odpocząć przed docelową imprezą – dodał Kot.Czytaj też: Dynamo stawia na Polaka. Reprezentant podpisał nowy kontraktNaszemu rozmówcy zadaliśmy też pytanie: „Gdybyśmy mieli stworzyć polskiego skoczka idealnego, to jakie cechy Tomasiak powinien przejąć od starszych i bardziej doświadczonych kolegów?”Kot odpowiedział: – Od Małysza dobrze jest uczyć się systematyczności w ciężkiej pracy i wytrwałości. Adam nie miał łatwo na początku kariery. W 2001 i 2002 roku każde zwycięstwo musiał wyszarpać. Nikt nie dał mu nic za darmo. Miał też w sobie pokorę, której wielu młodym brakuje. Wolał się rozwijać, niż pokazywać, jak uderzyła mu do głowy woda sodowa. Od Kamila najlepiej przejąć styl skakania. To najwyższy światowy poziom. Niewielu w historii latało tak pięknie. Od Macieja Kota warto nauczyć się analizy pracy na skoczni. Opanowanie w trudnych momentach jest kluczowe. Od Dawida Kubackiego skoczek idealny musiałby przejąć cierpliwość i zaangażowanie w ciągłą pracę. Celowo pomijam Piotra Żyłę. Jak zawsze jest zawodnikiem zagadką. Raz jego nowości w przygotowaniach przynoszą świetne efekty, drugi raz brakuje wyników.Tomasiak ma jeszcze dużo do poprawyW skokach zawsze jest coś do poprawienia. Korekty w przygotowaniach czekają także Tomasiaka. – Musi bardziej skupić się na drugiej fazie lotu. Tam widać braki. Dobrze, że ma wokół siebie tylu mistrzów. Ci na pewno służą pomocą w każdym momencie. Kacper docenia te momenty – ocenił członek PZN.W poprzednich latach w Polsce pojawiało się wielu zawodników, którzy mieli zagrozić światowej czołówce. Na tę chwilę nie wyszło Janowi Habdasowi, Tomaszowi Pilchowi czy Jarosławowi Krzakowi. Z Tomasiakiem ma być inaczej.– To młodzieniec, który dopiero się uczy, ale możemy pokładać w nim wielkie nadzieje. Bardzo dobrze dogaduje się z trenerem. Musi być odporny na pompowanie balona. Kibice, dziennikarze i eksperci uwielbiają wieszać zawodnikom medale jeszcze przed ich występem. Nie popełniajmy po raz kolejny tego błędu. Bądźmy spokojni i wyrozumiali. Kacper już i tak dźwiga bardzo ciężki bagaż. Nie ma zamiaru gwiazdorzyć. Cieszy się tym, co robi. Dajmy mu przestrzeń do działania i na pewno nam się odpłaci – kontynuował Kot.„Nie zaskoczymy niczym świata”– Przez ostatnie cztery lata zmarnowaliśmy kilka talentów. Małysz był świetnym skoczkiem, ale wydaje mi się, że nie nadaje się na stanowisko prezesa związku. Oby Kacper został w rywalizacji na najwyższym poziomie. Nie pompujmy balonika zbyt wcześnie – oznajmił Fortuna.Na włoskich skoczniach oprócz indywidualnych zmagań kibice obejrzą też walkę o medale w duetach mężczyzn oraz drużynach mieszanych. Nie wydaje się jednak, by Polacy namieszali w czołówce w tych konkursach.– Nie zaskoczymy niczym świata. MKOl wykreślił najpiękniejszy konkurs w całych zmaganiach, czyli rywalizację drużyn. Zastąpiono tę część imprezy rywalizacją duetów. Nie mamy szans z Japonią, Austrią, Niemcami czy Słoweńcami. Bardzo trudno będzie się wbić nawet do czołowej piątki. Tak wyglądają realia. Nie nastawiajmy się na wielkie rzeczy. Lepiej się miło zaskoczyć, niż srogo rozczarować – zakończył Kot.***Sportowe zmagania na zimowych igrzyskach olimpijskich 2026 ruszają już 4 lutego. Ceremonia otwarcia zostanie zorganizowana na stadionie San Siro w Mediolanie. Rozpocznie się o godz. 20:00. Studio w TVP Sport i online ruszy już o 19:00. Od 19:55 ceremonię będzie można oglądać na antenie TVP 1. Czytaj też: Ceremonia otwarcia igrzysk w TVP. Na słynnym stadionie największe gwiazdy