„To nie może się powtórzyć”. Antysemityzm powrócił – powiedziała w rozmowie z Magdaleną Gwóźdź-Pallokat ocalała z Holocaustu Tova Friedman, która miała niecałe sześć lat, gdy trafiła do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Podkreśliła również: Nie możemy się bać, nie możemy pozwolić, by to wszystko się powtórzyło. Tova Friedman mieszka w USA, ale przyjechała do Berlina, by 28 stycznia – dzień po rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz – wygłosić przesłanie do niemieckiego parlamentu. Pytana o swoje wspomnienia z dnia wyzwolenia, powiedziała, że wszystkie dzieci myślały tylko o jedzeniu i wiedziały o tym, że przybyłych żołnierzy nie muszą się bać. Z kolei, mówiąc o przesłaniu, które chce zostawić podczas swojej przemowy w Bundestagu, wskazała na to, że antysemityzm powrócił. „Pamięć to nie wszystko”– Nie możemy się bać, musimy z tym walczyć, nie możemy na to pozwolić. Nie możemy pozwolić, by to się powtórzyło – podkreśliła, dodając, że „pamięć to nie wszystko”. – Pamięć to początek . Pamięć potrzebuje celu. Pamięć dla samej pamięci jest bez sensu – powiedziała.Pytana o to, jak dzieci mogły przeżyć okrucieństwa wojny odparła: „nie byliśmy dziećmi”. – Wiedziałam, że nie mogę płakać, bo przyjdą i mnie zabiją. Nie płakałam przez całą wojną – powiedziała.Po II wojnie światowej Tova Friedman wraz z rodziną opuściła Polskę, udając się najpierw do Niemiec, a następnie do USA. – Polska była wtedy strasznym miejscem dla Żydów. Antysemickim, nieżyczliwym. Moją ciotkę zabił polski gang. W Polsce nie mogłam chodzić do szkoły, bo nazywali mnie „brudną Żydówką”, więc nie chciałam tam chodzić – powiedziała. Czytaj także: Jest drugim pokoleniem Ocalałych Romów: Auschwitz śni mi się do dziś