Dziennikarz prostuje Trumpa. – Krew się gotuje, jak słyszę tego typu wypowiedź, że staliśmy z tyłu. To jest bałamutne, wstrętne i obrzydliwe z moralnego punktu widzenia. Spędziłem mnóstwo czasu pracując z tymi naszymi żołnierzami, pojawiły się emocjonalne wątki i choćby z tego względu, z powodu tej bliskości, traktuję rzecz osobiście – przyznał Marcin Ogdowski, dziennikarz i korespondent wojenny, który w rozmowie z portalem TVP.Info opowiedział o swojej pracy i odniósł się do słów Donalda Trumpa o udziale wojsk sojuszniczych w misjach z Amerykanami. Marcin Ogdowski pracował jak korespondent przy wojnach w Iraku, Afganistanie czy Ukrainie. W środę w portalu TVP.Info opublikowaliśmy artykuł, w którym Ogdowski prostuje – jak sam to ujął – obrzydliwe z moralnego punktu widzenia stwierdzenia prezydenta USA Donalda Trumpa o udziale wojsk sojuszniczych w Afganistanie. – Spędziłem mnóstwo czasu pracując z tymi naszymi żołnierzami, pojawiły się emocjonalne wątki i choćby z tego względu, z powodu tej bliskości, traktuję rzecz osobiście – stwierdził dziennikarz, który opowiedział nam także o swoich doświadczeniach w relacjonowaniu wojen.– To nie są boty w grze komputerowej, tylko osoby, które przeżywają to, co się dzieje naprawdę albo czasami nie przeżywają. No i wtedy przyszedł ten moment zawahania. Taki moralny bodziec, który kazał się zastanowić, czy to rzeczywiście jest w porządku. Ale wytłumaczyłem to sobie w taki sposób, że ktoś to robić musi. Bez dziennikarzy wojny nie byłyby transparentne, a bez tej transparentności byłyby jeszcze bardziej bestialskie – mówił.Czytaj także: Publicystyka w portalu TVP.Info