Kim jest Tom Homan? Miarka się przebrała. Po śmiertelnym postrzeleniu Alexa Prettiego, które nawet Trump nazwał „bardzo niefortunnym incydentem”, atmosfera wokół oddziałów ICE i działań prezydenta mocno się zagęściła. By uniknąć dalszej eskalacji, Biały Dom musiał zareagować. Z linii frontu zdjęto więc bezkompromisową twarz ostatnich działań – Grega Bovino. Ale czy nazwisko jego następcy to na pewno dobra wiadomość? Trump wie, jaką moc ma pospolite ruszenie. Jego pierwszą kadencję (i szansę na reelekcję) pogrążyły protesty po zabiciu George’a Floyda. Ruch „Black Lives Matter”, wspierany przez Partię Demokratyczną i część Republikanów, rozlał się na całą Amerykę, pchając Joe Bidena do Białego Domu. Dla dobra partii, wbrew sobie, prezydent USA musiał teraz wykonać krok w tył. Przynajmniej w teorii.Kim jest Tom Homan?Tom Homan nie jest oczywiście nową postacią. Ma 64 lata i ponad trzy dekady doświadczenia w amerykańskim aparacie migracyjnym. Karierę zaczynał jako policjant w stanie Nowy Jork, potem – w 1984 roku – trafił do Straży Granicznej w Kalifornii. Przez lata wspinał się po szczeblach struktur, jeszcze w czasach Służby Imigracyjnej i Naturalizacyjnej, a później już w ICE. Paradoksalnie, jedną z najważniejszych funkcji objął nie za Trumpa, lecz za... Baracka Obamy – jako szef Enforcement and Removal Operations, czyli jednostki odpowiadającej za deportacje.To wtedy wyrobił sobie opinię twardego egzekutora prawa, który nie uznaje politycznych półśrodków. Gdy w 2017 roku szykował się do przejścia na emeryturę, zadzwonił John Kelly – przyszły szef gabinetu Trumpa – z prostym pytaniem: czy wróci i poprowadzi ICE. No więc wrócił. I stał się twarzą najbardziej kontrowersyjnych działań pierwszej administracji Trumpa, w tym polityki rozdzielania rodzin na granicy. Nie bez przyczyny nazwano go zresztą „carem granicy”.To właśnie w tej roli trafia do Minneapolis. Oficjalnie – jako „główny punkt kontaktu na miejscu”, człowiek mający uspokoić sytuację, spotykać się z władzami miasta i wziąć odpowiedzialność za działania ICE. Nieoficjalnie – jako wyraźny sygnał może nie „zmiany”, ale na pewno korekty kursu. Gregory Bovino, wysoki rangą oficer Straży Granicznej, zasłynął agresywną taktyką szybkich nalotów i natychmiastowych zatrzymań, zanim na miejsce zdążyli dotrzeć protestujący czy lokalni politycy. Metoda ta, skuteczna operacyjnie, okazała się politycznie toksyczna. W Minneapolis doprowadziła do eskalacji napięć, protestów i otwartego konfliktu z samorządami – również z politykami Partii Republikańskiej.Cel się nie zmieniaZ Homanem ma być inaczej. To człowiek, który zna realia egzekwowania prawa migracyjnego z dala od granicy, potrafi mówić językiem procedur, bezpieczeństwa i odpowiedzialności, a jednocześnie sprawniej zarządza narracją medialną. Nawet jego krytycy przyznają, że jest bardziej „wygładzony” niż Bovino – lepiej przygotowany do rozmów z mediami. A to w dzisiejszych czasach kluczowe.Nie oznacza to jednak zmiany celu. Homan wielokrotnie podkreślał, że wszyscy nieudokumentowani migranci pozostają potencjalnym celem deportacji, nawet jeśli priorytetem mają być osoby uznawane za zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Otwarcie atakuje miasta-sanktuaria, twierdząc, że brak współpracy z władzami federalnymi prowadzi do szerszych i bardziej brutalnych operacji. Bronił polityki rozdzielania rodzin i jasno mówił, że sama nielegalna obecność w USA jest naruszeniem prawa.Czytaj też: Śmiertelny wypadek na kolei. Wstrzymano ruch pociągówLider większości w Senacie John Thune pochwalił decyzję Trumpa, określając ją jako „pozytywny krok”, który może pomóc „obniżyć temperaturę i przywrócić porządek w Minnesocie”.– On wie, co robi. Rozumie system – powiedział CNN jeden z republikańskich kongresmenów. Inni rozmówcy podkreślali, że Homan postrzegany jest w administracji jako „dorosły”, zdolny do opanowania kryzysu.Ofiara prowokacjiOd momentu objęcia obecnej funkcji Homan znalazł się jednak także pod lupą mediów. „The New York Times” informował we wrześniu, że w 2024 roku został on nagrany, gdy przyjmował torbę z 50 tysiącami dolarów w gotówce od agentów FBI działających pod przykryciem – w śledztwie, które później zostało zamknięte przez Departament Sprawiedliwości już za drugiej kadencji Trumpa.Osoba znająca kulisy operacji przekonywała, że była to prowokacja, a Homan był badany pod kątem możliwego łapownictwa po tym, jak miał zgodzić się pomóc agentom w uzyskaniu kontraktów rządowych. Sam Homan stanowczo zaprzeczał, twierdząc, że nie „wziął od nikogo 50 tysięcy dolarów”.Departament Sprawiedliwości zamknął śledztwo, uznając, że prokuratorzy nie byliby w stanie udowodnić związku między gotówką a konkretnym działaniem, a dodatkowo Homan w tamtym czasie nie pełnił funkcji publicznej. Biały Dom określił całe postępowanie jako „jawnie polityczne”.Co dalej z Bovino?Odsunięcie Gregory’ego Bovino z Minneapolis nie oznacza jego politycznego upadku. Wręcz przeciwnie – Biały Dom podkreśla, że pozostaje on jedną z kluczowych postaci Straży Granicznej i nadal będzie odpowiadał za działania tej formacji w skali ogólnokrajowej. Zmiana ma raczej charakter taktyczny niż personalny.W praktyce Bovino stał się obciążeniem w miejscu, które wymagało deeskalacji i odbudowy relacji z władzami stanowymi oraz lokalnymi. Jego ostry styl przestał służyć administracji w momencie, gdy Minneapolis zaczęło symbolizować koszty polityczne drugiej kadencji Trumpa.Przeniesienie ciężaru odpowiedzialności na Homana pozwala Białemu Domowi zachować twardą linię wobec migracji, jednocześnie zmieniając ton i sposób jej realizacji. Bovino nie znika – zostaje po prostu na moment (?) odsunięty z pierwszego planu.Dlaczego akurat Minneapolis? Miasto stało się poligonem politycznym drugiej kadencji Trumpa – miejscem, gdzie bezkompromisowa polityka migracyjna zderzyła się z realnymi kosztami społecznymi i politycznymi. Prezydent jedną taką walkę już przegrał. Na kilka miesięcy przed wyborami do Kongresu Republikanie nie mogą sobie pozwolić na niepotrzebny szum. Homan ma dać pewność, że nic takiego się nie wydarzy.Czytaj też: To możliwe tylko w Rosji. Wpakowali pasażerów do samolotu transportowego