Młodzież w zawieszeniu, między AI i realnym światem. Naturalnym dążeniem człowieka jest ułatwianie sobie życia poprzez skuteczne wykorzystywanie zdobyczy nauki i techniki. Takimi elementami są obecnie m.in. sztuczna inteligencja i social media – stały się one nieodłącznym elementem codziennej egzystencji. Młodzieży nie pomagają jednak w życiowym starcie. Nastolatkowie uciekają od odpowiedzialności i nie radzą sobie z presją – algorytmy ich tego nie uczą. Na przełomie roku w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana, podczas imprezy sylwestrowej, doszło do pożaru nocnego lokalu, w którym zginęło 40 osób. Jak to możliwe w czasach mocno zaawansowanych systemów bezpieczeństwa, szczegółowych przepisów i licznych kontroli zabezpieczeń? Okazało się, że poszkodowanymi są głównie nastolatkowie, którzy zamiast ratować się w obliczu zagrożenia, wyjmowali z kieszeni smartfony i nagrywali do ostatniej chwili rozprzestrzeniający się w błyskawicznym tempie ogień.Nastolatkowie nieporadni i nieodporni na stres– Gdy percepcja świata ogranicza się do treści prezentowanych w mediach społecznościowych, to wydaje się, że coś przestaje być prawdziwe, lub mniej prawdziwe, niż jest w rzeczywistości. Im jest się młodszym, tym ma się większy problem z odróżnieniem tego, co jest prawdziwe, od tego, co jest nieprawdziwe, fejkowe. To się zdecydowanie przenosi na życie – tłumaczy dr Małgorzata Osowiecka-Szczygieł, wykładowczyni na Uniwersytecie SWPS.Zmiany in minus u młodzieży na przestrzeni ostatnich dekad dostrzega też anonimowo w rozmowie z portalem TVP.Info nauczycielka jednego z warszawskich liceów, pedagog z ponad 30-letnim stażem. Podkreśla ona, że kiedyś nastolatkowie byli bardziej samodzielni. Teraz w większości są nieporadni, nieodporni na stres, nie potrafią przyjmować krytycznych uwag pod swoim adresem. Potrafią się obrazić, bo nauczyciel im nie przytaknął, albo nie pochwalił. Łatwo ich urazić. Zobacz także: UE reaguje na zagrożenia w sieci. Powołanie grupy doradczej przesunięte– To, że w tym okresie te dzieci są niemal zupełnie nieprzystosowane do funkcjonowania w społeczeństwie, wynika po części z winy rodziców, którzy często są nadopiekuńczy. Do tego dochodzi internet, ogromna presja rówieśnicza wynikająca z egzystencji w obszarze social mediów – mówi portalowi TVP.Info nauczycielka warszawskiego liceum.Powszechne chodzenie na łatwiznęDr Małgorzata Osowiecka-Szczygieł zwraca uwagę, że niektóre zachowania młodzieży są naturalne w tym okresie życia i nie należy mieć o to pretensji.– Oni chcą się pokazać. Czasami chcą być lepsi od innych. Przede wszystkim chcą być dostrzeżeni. Jeśli nastolatek opublikuje film z wypadku, napaści, czegoś „dużego”, hucznego, to zyska dzięki temu uwagę otoczenia (być może poklask, a może szok albo sprzeciw). Jeśli widać, że coś działa, to ludzie robią tego więcej. Poza tym tutaj sprawdzają się też bardzo proste mechanizmy. Jeśli widzimy, że ktoś coś robi, to my też to robimy. Można by pomóc poszkodowanym ludziom, dzwonić po straż pożarną itp., ale skoro inni robią coś innego, co jest łatwiejsze, bo wystarczy wyciągnąć telefon? Żeby pomóc komuś, to trzeba się wysilić, ubrudzić, wziąć na siebie odpowiedzialność. To jest trudniejsze, a ludzie zwykle wybierają łatwiejszą opcję – zauważa w rozmowie z portalem TVP.Info. wykładowczyni z Uniwersytetu SWPS.To „chodzenie na łatwiznę” jest dość powszechnie promowanym w social mediach zjawiskiem. Oczywiście znajduje to też przełożenie na życie codzienne. Pedagog z warszawskiego liceum zauważa, że od kilkunastu lat poziom przygotowania ogólnego młodzieży przychodzącej z podstawówki systematycznie się obniża i to w dość szybkim tempie. Liceum, w którym pracuje nauczycielka, jest w rankingach szkolnych placówką „z wyższej półki” – przychodzi tam młodzież, która ma świadectwa z paskami, a mimo to na starcie są zwykle duże problemy.Zobacz także: Mur, który ciężko będzie przebić. Ogromne obawy przed sztuczną inteligencją– Nastolatkowie nie potrafią opanowywać negatywnych emocji. Uciekają przed tym w tzw. dysfunkcje. Kiedyś, gdy ktoś słabo się uczył, to po prostu musiał ciężej pracować, jeśli miał ambicje, aby utrzymać poziom. Teraz gdy ktoś się słabo uczy, to ma opinie o dysgrafii czy dysleksji, albo orzeczenie, w którym jest stwierdzone, że uczeń nie może być odpytywany na forum klasy, bo on sobie z tym nie radzi. Nie można do takiego ucznia głośniej mówić, należy go posadzić w pierwszej lub w ostatniej ławce, bo się krępuje. Albo wydłużyć mu czas na sprawdzianach... – mówi portalowi TVP.Info nauczycielka stołecznego ogólniaka.Problem komunikacyjnyKiedy w ubiegłym roku objęła wychowawstwo w jednej z pierwszych klas swojego liceum, okazało się, że istnieje ogromny problem komunikacyjny w klasie. Nastolatkowie nie chcieli się wypowiadać publicznie z powodu lęku przed krytyką czy hejtem. Problem został rozwiązany, ale zajęło to prawie rok. To tylko jeden z wielu przykładów jak duży wpływ na życie młodzieży ma drastyczne ograniczenie bezpośrednich kontaktów i zastępowanie ich komunikatorami i social mediami.W tym względzie wciąż pojawiają się nowe mody i trendy, które nie pozwalają nastolatkom zerwać silnych więzi z mediami społecznościowymi. W ostatnim czasie głośno zrobiło się o zawieraniu bliskich znajomości z wirtualnymi postaciami wykreowanymi przez sztuczną inteligencję. Po co zawierać międzyludzkie relacje, które obarczone są ryzykiem nieporozumień czy awantur, skoro można mieć miłego, „bezkonfliktowego” przyjaciela lub przyjaciółkę? Bo wiadomo, że algorytmy AI nie będą krytycznie odnosić się do człowieka – wytykając mu np. jego błędy – z biznesowego punktu widzenia to się nie opłaca.– Młodzi ludzie poszukują kontaktu z drugim człowiekiem, ale jednocześnie trochę się tego boją. Boją się odrzucenia, narażenia na ostracyzm społeczny, czy towarzyski. Jeśli mamy AI, mamy osobowości internetowe, które są trochę prawdziwe, bo są stworzone przez nas. Nie są może ludźmi, ale reagują jak my, wchodzą w interakcje. Kontakt z kimś takim jest łatwiejszy, a my jako ludzie, preferujemy łatwe rozwiązania. Patrząc na to z innej strony, jest potrzeba, to jest i produkt. Podaż i popyt. Tym ktoś kieruje, kto potrzebuje zasobów i znajduje podatną grupę, jaką jest młodzież. Tworzy się bardzo niebezpieczna interakcja. Nauczyciele, ale też ja jako wykładowca obserwuję, że młodzież w każdym dogodnym momencie sięga po komórkę, po tablet. Na zajęciach bardzo trudno jest utrzymać uwagę młodych ludzi przez 1,5 godziny na konkretnym temacie. Są zatopieni w tych urządzeniach i boją się być „na zewnątrz” – zauważa dr Osowiecka-Szczygieł.Zobacz także: AI i deepfake pod lupą. PE wprowadza nowe przepisy, by chronić dzieciOdwrotny trend światełkiem w tuneluWspomniane przez dr Osowiecką-Szczygieł zjawisko w nauce określane jest jako phubbing (łączy angielskie słowa „phone” – telefon i „snubbing” – lekceważenie). To ignorowanie osób, z którymi przebywamy, na rzecz korzystania z telefonu. Oznacza skupianie się na smartfonie (przeglądanie mediów społecznościowych, odpisywanie na wiadomości, sprawdzanie powiadomień) zamiast na rozmówcy, co osłabia kontakty międzyludzkie. Może to dotyczyć relacji w parach, rodzinie (phubbing rodzicielski) czy gronie przyjaciół. – Jeśli młody człowiek swoje emocje będzie dzielił z AI, to w realnym życiu będzie mu trudniej zawierać i utrzymywać relacje z ludźmi. W szkole uczymy się matematyki, środowiska czy WoS-u, ale uczymy się też, a może nawet przede wszystkim, więzi. Można uprawiać bardzo proste zawody i być szczęśliwym człowiekiem, a można być dyrektorem, szefem czy prezydentem i nie odczuwać szczęścia w relacjach interpersonalnych. To może silnie rzutować na relacje w przyszłości – mówi portalowi TVP.Info wykładowczyni Uniwersytetu SWPS.Zobacz także: Dzieci i social media: między swobodą a zagrożeniami. Co na to prawo UE?Dr Małgorzata Osowiecka-Szczygieł zwraca jednak też uwagę, że w ostatnim czasie wśród młodych ludzi coraz szerzej akceptowany jest również nowy, przeciwny trend tzn. świadome odrzucenie mediów społecznościowych, np. wybieranie urządzeń z mocno ograniczonym dostępem do internetu. Wydaje się, że niektórzy nastolatkowie bardzo dobrze rozumieją zagrożenie. Starają się sami ograniczać swój kontakt z wirtualnością na rzecz bliższych relacji z ludźmi, bo czują, że to jest ważniejsze.Facebook to nie wszystko– Warto dodać, że nawet jeśli ktoś wychowywał się w mocnym kontakcie ze sztuczną inteligencją, czy szerzej: technologią, to i tak może być szczęśliwy spełniony i być w satysfakcjonujących relacjach z innymi ludźmi – zaznacza dr Osowiecka-SzczygiełPodobną opinię ma też nauczycielka warszawskiego liceum. W rozmowie z portalem TVP.Info podkreśla ona, że czteroletni cykl kształcenia licealnego, to – na razie – wystarczający okres, by odpowiednio ukształtować młodych ludzi, ale jest to coraz trudniejsze, bo zagrożenie ze strony mediów społecznościowych i AI jest coraz większe.Zobacz także: Sztuczna inteligencja zdobywa Europę. Polska próbuje dotrzymać kroku– Duża część młodzieży jest uzależniona od social mediów. To wpływa negatywnie na ich życie. Nie mają przyjaciół, tylko mają polubienia. Dotyczy to szczególnie tych młodszych nastolatków w liceum. Do starszych dociera w pewnym momencie, że Facebook to nie wszystko. Czynnik dojrzewania i wyciągania głębszych wniosków przez młodych ludzi ma tu też ogromne znaczenie. Szkoła ze swymi systemami edukacji na pewno pomaga, ale nie załatwi wszystkiego, jeśli przekaz nie trafi na podatny grunt – podsumowuje pedagog ze stołecznego ogólniaka.