Wszyscy powinniśmy tego przestrzegać. W podcaście „Weź dopytaj” Anna J. Dudek porozmawia z propagatorem bezpieczeństwa na drogach Leszkiem Wieciechem na temat tragicznego wypadku, w którym zginęło 6-letnie dziecko. Do zdarzenia doszło dwa tygodnie temu w Warszawie. Jeden z kierowców wymusił pierwszeństwo, wskutek czego drugi pojazd dachował i wpadł w grupę pieszych. Wydarzenie miało miejsce na ulicy Grochowskiej, która od lat uchodzi za jedną z najniebezpieczniejszych w Warszawie. Kierowcy ignorują ograniczenie prędkości do 50 km/h, rekordziści jeżdżą nawet 115 km/h. Od lat pojawiały się apele o przebudowę ulicy, dopiero teraz burmistrz dzielnicy zapowiedział spotkanie z drogowcami w tej sprawie. Po śmierci dziecka.Przyczyny śmiertelnych wypadków drogowych w Polsce– Jeśli na drodze jest ograniczenie do 50 km/h, to oznacza, że nie jadę 55 czy 70 km/h, tylko 40 albo 45 – mówi Leszek Wieciech, propagator bezpieczeństwa na drogach, współzałożyciel stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego w rozmowie o tym, dlaczego w Polsce tak wiele osób ginie w wypadkach drogowych. Wymienia główne grzechy polskich kierowców: nadmierną prędkość, jazdę pod wpływem alkoholu i brak wyobraźni przy dowolnej interpretacji przepisów. W 2024 roku w Polsce miało miejsce 21 528 wypadków i 388 tys. kolizji. Zginęło 1 881 osób, ucierpiało 24 825. Ponad 91 tys. kierowców prowadziło pod wpływem alkoholu.Średnia unijna wyniosła 45 ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców, ale Polska była powyżej średniej unijnej, z 52 ofiarami śmiertelnymi na milion mieszkańców. W Niemczech miejsce ma 10 razy więcej wypadków, ale tam 1 osoba na 100 ginie, w Polsce 1 na 10. – Noga z gazu. Nie ma gdzie się spieszyć, a te 5 czy 10 km mniej naprawdę ma ogromne znaczenie – dodaje Wieciech. Czytaj także: Wymuszenie i tragiczny wypadek. Lekarzom nie udało się uratować 5-latka