Dochodzenie po śmierci ciężarnej. Śledczy ustalają okoliczności śmierci ciężarnej kobiety, która zmarła po podaniu jej podtlenku azotu zamiast tlenu. „Gazeta Wyborcza” ujawniła, że to anestezjolog, który znieczulił tego dnia panią Kalinę, zadzwonił na policję. Do fatalnej pomyłki doszło 9 grudnia w Szpitalu Specjalistycznego im. Św. Rodziny przy ulicy Madalińskiego na warszawskim Mokotowie. Ciężarna pani Kalina podczas znieczulenia zamiast tlenu otrzymała inny gaz. W stanie głębokiej nieprzytomności została zabrana do Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA przy ulicy Wołoskiej, gdzie zmarła dzień przed Wigilią.Według informacji, do których dotarła „Gazeta Wyborcza”, anestezjolog, który znieczulił kobietę i „z powodu błędnego podłączenia gazów medycznych w kolumnie anestezjologicznej nieświadomie podał jej zamiast tlenu podtlenek azotu” sam zadzwonił na policję. Zrobił to 9 grudnia po godzinie 14. Miał poprosić funkcjonariuszy, by zabezpieczyli sprzęt znajdujący się w jednej z sal operacyjnych.Asp. szt. Marta Haberska, oficer prasowy Komendanta Rejonowego Policji Warszawa II, przekazała, że mundurowi pojawili się w szpitalu krótko po godzinie 16. Nie zabezpieczyli znajdującego się w placówce sprzętu, zlecili to natomiast zespołowi szpitala.Interwencja policji– Policjanci nie posiadają uprawnień ani specjalistycznej wiedzy umożliwiającej podejmowanie działań wobec specjalistycznego sprzętu medycznego, w szczególności o dużych gabarytach – wyjaśniła Haberska. Dodała, że interwencja policji zakończyła się po godz. 17.Dziennik wskazał, że szpital wyłączył wówczas z użytku salę, w której znieczulona została pani Kalina. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa jego przedstawiciele złożyli jednak 12 grudnia. Sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów.Śledztwo prowadzone jest pod kątem bezpośredniego narażenia na utratę życia lub zdrowia. – Weryfikowane są różne wątki, między innymi wątek techniczny, ludzki, jak również wątek związany z dopuszczeniem sprzętu do użytkowania w tym szpitalu – przekazał prok. Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. – Z informacji, które posiadamy, na pewno nie był to zabieg, który w XXI wieku kończy się takimi tragicznymi skutkami – zaznaczył.Miasto zapowiedziało kontrole w szpitalu.Czytaj także: Ciężarna zmarła po zabiegu. Do tragedii mógł się przyczynić remont