Śledztwo „Bilda”. Wiele mówi się o kolejnych pakietach sankcji nakładanych na Rosję. Jak wykazało śledztwo „Bilda” wiele „wrażliwych” towarów nadal płynie jednak szerokim strumieniem z Europy Zachodniej, przez Polskę i Białoruś do Federacji Rosyjskiej. Sposób kontroli był prosty: dziennikarze umieścili w przesyłkach GPS-y. W ich śledztwie cień pada także na polskie służby graniczne. Śledztwo trwało kilka miesięcy. Wykazało niezbicie, że towary z Niemiec regularnie wysyłane były na Wschód. Za organizacją przerzutu stali byli pracownicy niemieckiej filii rosyjskiej poczty państwowej. Przesyłki obejmowały setki ton paczek.W paczkach elektronika, zamiast książek i szalikówFirma, która zajmowała się przerzutem i znalazła się w centrum całej afery, została założona już po wybuchu wojny w Ukrainie – pod koniec 2022 roku. Oficjalnie ma siedzibę w Kolonii (to przedsiębiorstwo zombie), ale cała logistyka realizowana była w oparciu o magazyn położony w pobliżu berlińskiego lotniska. Stamtąd wysyłane do Moskwy są 40-tonowe ciężarówki, załadowane po dach paczkami.Dziennikarze „Bilda”, korzystają z usług tej firmy, wysłali do Rosji pięć paczek wyposażonych w GPS. Oficjalnie były w nich książki i szaliki – w rzeczywistości zawierały układy elektroniczne, niezdatne do użytku. Zobacz także: To zaboli Kreml. USA nakładają sankcje na setki „sponsorów” RosjiJak podaje „Bild” koszt wysyłki wyniósł 26 euro za paczkę do dwóch kilogramów – płatne gotówką, a pokwitowanie odbioru zostało odrzucone.Trasa z Berlina, przez Polskę i Białoruś, do Moskwy„Pracownik supermarketu nakleił na paczki etykiety wysyłkowe uzbeckiej poczty państwowej (UzPost) – mimo że według Federalnej Agencji Sieciowej firma ta nie ma zezwolenia na działalność w Niemczech. Informatorzy poinformowali Bild o poufnej umowie między rosyjską a uzbecką pocztą państwową” – informują dziennikarze niemieckiej gazety.Śledztwo wykazało, że trasa przesyłek za każdym razem była taka sama. Paczki z Berlina, przez Polskę i przejście Terespol-Brześć, wyjeżdżały poza obszar Unii Europejskiej i docierały do Moskwy. To stanowi naruszenie sankcji nałożonych na Kreml.Zobacz także: Sankcje działają. Rosjanie sprzedają ropę z rekordową przeceną„Wynika to z faktu, że Białoruś również podlega sankcjom UE. Najwyraźniej nie przeprowadzono żadnych kontroli” – można przeczytać w „Bildzie”.Przemyt pod szyldem UZPostuFirma logistyczna w Niemczech tłumaczy się, że działa w pełni legalnie, ale nie jest w stanie wykryć „oszustw związanych z deklaracjami” takich, na jakie zdecydował się niemiecki dziennik.„Firma potwierdziła telefonicznie kontrowersyjną współpracę z uzbecką pocztą, utrzymując, że jest ona legalna. UzPost przyznał również, że współpracuje z prywatnymi dostawcami usług pocztowych. »Mogą oni korzystać z naszych rozwiązań do doręczania przesyłek«” – informują niemieccy dziennikarze.Zobacz także: USA luzują sankcje na rosyjskiego giganta. „Nie można karać klientów”Niemieckie służby analizują obecnie cały proceder. Nie wykluczają, że uzbeckie zezwolenia były „wykorzystywane” przez firmę logistyczną bez zgody Uzbeków. Nie zmienia to jednak faktu, że „Bild” udowodnił, iż możliwe jest w prosty sposób – za pośrednictwem poczty międzynarodowej – obchodzenie przez Kreml zachodnich sankcji.