Celuje w trzy olimpijskie złota. Jej zwycięstwo w plebiscycie na sportowca roku wzbudziło ogromne kontrowersje. Nie obyło się bez kąśliwych komentarzy i niecenzuralnych prywatnych wiadomości. Klaudia Zwolińska podzieliła polskie społeczeństwo, ale nie zamierza angażować się w kolejne spory. – Pojawiło się wiele osób szukających takich wypowiedzi, które hejterzy mogliby wykorzystać przeciwko mnie – tłumaczy w rozmowie z TVP.Info. FILIP KOŁODZIEJSKI: Czy pani życie wywróciło się do góry nogami po wygraniu 91. Plebiscytu „Przeglądu Sportowego”?KLAUDIA ZWOLIŃSKA: Zmieniało się stopniowo już po medalu olimpijskim. Pojawiło się dużo więcej możliwości. Korzystałam z tego. Potem pojawiły się trzy medale mistrzostw świata. Historyczne osiągnięcie. Pomyślałam, że jak nie uda mi się teraz wygrać plebiscytu to chyba już nigdy. Włożyłam bardzo dużo starań, by ludzie w ogóle usłyszeli o kajakarstwie górskim. Wygranie tego zestawienia to gamechanger dla niszowych dyscyplin. Jestem dumna. Nie muszę już tłumaczyć na każdym kroku, co udało mi się osiągnąć. Dużo więcej osób wie, co to kajakarski slalom.Czy pojawia się zaskoczenie, gdy wiele pani zdań dzieli opinię publiczną?To bardzo ciekawe zjawisko. Jestem ze sportu, gdzie nauczyłam się, że wszystko trzeba wypracować od zera. Jestem też wielką fanką sportu. Jeśli wypowiadam się na kogoś temat, staram się robić to z szacunkiem. Uwierzcie na słowo, ale w kajakarstwie górskim zawodnicy często umniejszają sobie osiągnięć. Mamy dystans. Nie chodzi o zarozumiałość. Po wygraniu plebiscytu pojawiło się wiele osób szukających takich wypowiedzi, które hejterzy mogliby wykorzystać przeciwko mnie. Wcześniej nie miałam styczności z bezpośrednimi atakami. Ostatnio dostawałam różne, niemiłe wiadomości. Na szczęście mogłam je policzyć na palcach jednej ręki. To cena sukcesu. Dużo osób było wkurzonych, dlatego nie dziwi mnie, że szukają rysy na wizerunku. Wiele moich wypowiedzi było wyciąganych z kontekstu. Nie przejmowałam się tym. Nigdy nie powiedziałabym złego słowa na innych sportowców. Powinniśmy wspólnie działać na naszą korzyść. Nie krytykować się i atakować z premedytacją.Jak poradziła sobie pani z hejtem?Nie przejmowałam się przesadnie. Poza wyzwiskami, było też bardzo dużo pozytywnych słów. Są osoby, które mnie bronią. Przedstawiciele niszowych sportów cieszyli się z mojego zwycięstwa. Już teraz wiedzą, że wszystko jest możliwe. Po prostu potrzeba pracy, by dotrzeć do osób mniej interesujących się daną dyscypliną.W ostatnich latach w polskim sporcie brylują kobiety. Czy zdarzało się, że ktoś umniejszał pani dokonaniom?Nie daję się zwariować. W trakcie Balu Mistrzów Sportu podchodziły do mnie bardzo utytułowane osoby. Okazywały wsparcie. To często ikony i legendy. Szczerze cieszyli się z mojego sukcesu. Bardzo doceniłam tamte chwile. Nie da się zadowolić wszystkich. I tak uważam, że bardzo mała część społeczeństwa była zła po końcowym werdykcie. Nie ukrywajmy, Robert Lewandowski czy Iga Świątek mają globalną rozpoznawalność. Mogła się na mnie wylać jeszcze większa fala nienawiści.Czytaj też: Ceremonia otwarcia igrzysk w TVP. Na słynnym stadionie największe gwiazdyW trakcie głosowania kibicowała pani Katarzyna Zillmann. Po ogłoszeniu werdyktu uśmiech nie schodził z jej twarzy. Na każdym kroku podkreślała, że jesteście dobrymi znajomymi. Może w przyszłości namówi panią na udział w programie związanym z tańcem?O matko! O tym jeszcze nie myślałam. Póki co, będę walczyć o kwalifikację olimpijską. Gdybym kiedyś dostała zaproszenie do takiej produkcji, to może bym się skusiła. Wtedy na pewno będzie ciążyła na mnie ogromna presja. Za wszelką cenę będę chciała udowodnić, że jesteśmy lepsi od wioślarzy, haha. Zawsze nas mylono. Jedno jest pewne, jeśli się zdecyduję, to slalomistka będzie musiała pokazać jeszcze lepsze ruchy na parkiecie, żeby nie było siary dla społeczności kajakowej.Czego nauczyły panią ostatnie miesiące?Odmawiania. Asertywności. Na bieżąco się tego uczę. Nie jestem w stanie być zawsze i wszędzie. Ostatnie trzy miesiące były bardzo trudne. Nie brakowało też tych, którzy negatywnie reagowali na słowo „nie”. Jedna z nauczycielek nie potrafiła zrozumieć, że nie dam rady pojawić się w jednej ze szkół. Zaproponowałam późniejszy termin, ale usłyszałam: „To kurde, w ogóle nie musisz przychodzić”. Ludzie się obrażają. Staram się tym nie przejmować. Nie będę w stanie dogodzić każdemu. Na tę chwilę kluczowy jest sport oraz igrzyska.Jaką nagrodę sprawiła sobie pani po wygranej w plebiscycie?Nie kupiłam sobie nic. Nie mam na to czasu. Największą przyjemnością był wyjazd na obóz. Po igrzyskach moje życie jest bardzo intensywne. Jeśli już jestem na wakacjach, to tylko kilka dni. Wtedy i tak mam obowiązki. W moim życiu trwa okres, w którym niosę na barkach całą dyscyplinę. Czuję, że jesteśmy na fali. To wręcz tsunami. Nie chcę tego odpuszczać. Liczę, że uda się wprowadzić zmiany na lepsze. Nie zmienia to jednak faktu, że gdy rozmawiam z moimi rywalkami, to często mówią, że były miesiąc na wakacjach. U mnie to nie wchodzi w grę. Gdybym nie wykorzystała chwili sukcesu, żałowałabym tego w kolejnych latach. Nie działam w tym sama. Pracuje mój zespół, cały związek. Napędzamy się. Nikt nie narzeka. Czuję się spełniona.Wyjechaliście do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Zaczęliście mocną pracę już w styczniu?Zdecydowanie. Mam na miejscu regularne posiłki. Regularne treningi oraz regularny sen. Wprawdzie ciało się męczy, ale odpoczywa umysł. Dobra odskocznia od tego, co się działo przez ostatnie tygodnie. Warunki do pracy są idealne. Trzeba to wykorzystać.*Po publikacji rozmowy Polka przebywa już na zgrupowaniu w Australii.Jest pani w związku z Grzegorzem Hedwigiem, również kajakarzem górskim i olimpijczykiem. Czy na co dzień w domu rozmawiacie o sporcie?Nie. Staram się jak najmniej mówić o naszej dyscyplinie. Unikam tematu. Tak jak wcześniej mówiłam, jestem jednak fanką innych sportów. Oglądam zawody i mecze. Poza tym otoczyłam się ludźmi, którzy mają inne pasje i zainteresowania. Nie zamykam głowy wyłącznie na sport. Chcę się rozwijać w wielu obszarach.Czytaj też: PKOl zatwierdził skład kadry na zimowe igrzyskaAle w głowie na pewno siedzą już starty w Los Angeles. Walka o trzy złote medale olimpijskie to realny scenariusz?Chcę to zrobić. Wróciłam z trzema medalami z mistrzostw świata. Nie będzie to łatwe do powtórzenia w trackie igrzysk. Zrobię wszystko, by znów trzykrotnie ucieszyć fanów. Chcę jednak, by ludzie zrozumieli, że nie jest to takie proste, jakby się mogło wydawać. Poziom w kajakarstwie górskim jest bardzo wysoki. Warto mieć marzenia i cele. Będę dążyć do ich realizacji.Czy kajakarstwo górskie jest kontuzjogenną dyscypliną?Mało się o tym mówi, ale jesteśmy narażeni na wiele urazów. Walczymy z żywiołem. Najbardziej obciążone są barki. Od zawsze miałam też problem z tarczycą. Prowadziłam z nią batalię. W poprzednim roku miałam nawrót choroby. Nie mogłam dokończyć mistrzostw Europy. Lekarz powiedział, że robię zbyt wiele i muszę odpuścić. Dużo osób życzy mi kolejnych medali. Odpowiadam, że jeśli będzie zdrowie to i miejsca na podium się pojawią. Kajakarze muszą być bardzo dobrze przygotowani fizycznie, by w ogóle rozpocząć walkę ze światową czołówką. Przez cały rok chodzę na siłownię. Korzystam z regeneracji. Nie jest tak, że ciągle siedzę w wodzie. Poza tym, biorę udział w trzech konkurencjach olimpijskich. Na co dzień się nie nudzę. Nie mam na to czasu.Na koniec krótkie strzały. Jest pani gotowa?Tak.Jedzenie słodkie czy słone?Słodkie.Impreza na mieście czy „domówka”?„Domówka”.Wyjście na zakupy czy odpoczynek?Odpoczynek!Ulubiony kraj?Australia.Hobby, o którym wie mało osób?Czytanie ciekawostek i psychologia.Wzór do naśladowania?Justyna Kowalczyk.Biegi narciarskie czy skoki narciarskie?Biegi.Adam Małysz czy Kamil Stoch?Przepraszam Kamila, ale Adam. Zdecydowanie Małysz.Piłka nożna czy siatkówka?Zdecydowanie siatkówka!Czytaj też: Wielka forma przed igrzyskami. Żurek znów na podium