Rolnik kupi do 5 hektarów bez zgody ministra. Sejm przedłużył zakaz sprzedaży państwowej ziemi rolnej do 2036 roku, jednak parlamentarna debata szybko wyszła poza sprawy gruntów. W sporze o preambułę do ustawy politycy PiS nawiązywali do zagrożeń ze strony importu spoza UE, wskazując na Mercosur i Ukrainę, a rząd odpowiadał, że to echo narracji sojuszników Giorgii Meloni. Sejm zdecydował o przedłużeniu zakazu sprzedaży ziemi rolnej z państwowego zasobu o kolejną dekadę – do 2036 roku. Jednocześnie posłowie zgodzili się na liberalizację zasad sprzedaży niewielkich działek rolnikom indywidualnym, co było jednym z najbardziej dyskutowanych punktów prac nad ustawą.Za przyjęciem ustawy opowiedziało się 427 posłów, dwóch było przeciw, a pięciu wstrzymało się od głosu.Ochrona ziemi państwowej na kolejną dekadęObowiązujące dotąd przepisy przewidywały, że zakaz sprzedaży ziemi z państwowego zasobu wygaśnie 30 kwietnia 2026 roku. Uchwalona ustawa przesuwa ten termin o dekadę, co – według jej autorów – ma zapewnić długofalową ochronę polskiej ziemi rolnej i stabilność gospodarstw rodzinnych.Sejm pracował nad trzema projektami ustaw: prezydenckim, rządowym oraz autorstwa PiS. Wszystkie zakładały przedłużenie zakazu sprzedaży gruntów, jednak różniły się akcentami politycznymi i uzasadnieniem regulacji.Czytaj także: Dwugroszowa biedaemerytura i 51 tys. zł. Dwa światy polskich emerytówPierwszy, w kwietniu ub.r., do niższej izby parlamentu wpłynął projekt PiS; w sierpniu 2025 r. swój projekt skierował prezydent; rządowy trafił do Sejmu w grudniu. Podczas prac w komisjach zdecydowano, że projektem wiodącym będzie inicjatywa prezydencka.Spór o preambułę: Mercosur i import spoza UENajwięcej kontrowersji wzbudziła treść preambuły do ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Prezydencka propozycja zawierała odniesienia do „zagrożeń płynących z napływu produktów rolnych spoza granic Unii Europejskiej”, co – zdaniem jej autorów – miało jasno wskazywać na potrzebę ochrony krajowego rolnictwa.Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki pytał w trakcie debaty, dlaczego koalicja rządowa sprzeciwia się takim zapisom. – Dlaczego nie chcecie wskazać, że trzeba chronić polskie rolnictwo przed napływem produktów rolnych spoza granic UE – a więc Mercosur i Ukraina – mówił, zarzucając KO, że to środowiska liberalne i socjalistyczne w Europie doprowadziły do zawarcia umowy z Mercosurem.Odpowiedział mu szef resortu rolnictwa Stefan Krajewski, który podkreślił, że gdyby prezydent Karol Nawrocki „przekonał swoją przyjaciółkę, premier Meloni (Giorgia Meloni, premier Włoch, które to zagłosowały za umową z Mercosurem)” do tego, by zablokować tę umowę, „dziś nie trzeba byłoby zapisywać tego do preambuły do ustawy, która ma chronić polską ziemię, żeby nie szła w obce ręce”.– Ta ustawa nie ma nic wspólnego z Mercosur” – zaznaczył Krajewski, dodając, że wpisywanie takich wątków do preambuły jest nieuzasadnione.Szef resortu rolnictwa ripostował także argumenty strony prezydenckiej, odnosząc się do wcześniejszych lat rządów PiS: – Kiedy powinniście bronić polskiej ziemi, to jej nie broniliście. W 2015 roku trafiło w obce ręce 412 ha, w 2022 roku – 5 tys. 119 ha. W 2024 roku, kiedy my wzięliśmy odpowiedzialność, było to 1276 ha – wyliczał.Czytaj także: Człowiek Trumpa i tysiące kilometrów gazociągów. Kontrowersje w NiemczechOstatecznie Sejm przyjął preambułę zaproponowaną przez Koalicję Obywatelską, która akcentuje konstytucyjną rolę gospodarstw rodzinnych, bezpieczeństwo żywnościowe oraz zrównoważony rozwój wsi, bez bezpośrednich odniesień do importu spoza UE.Zmiana ważna dla rolników: sprzedaż ziemi do 5 haDrugim kluczowym punktem ustawy jest zwiększenie limitu powierzchni gruntów, które rolnik indywidualny może kupić bez zgody ministra rolnictwa – z 2 do 5 hektarów. Warunkiem pozostaje zgoda Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa.Rozwiązanie to było krytykowane przez PiS i kancelarię prezydenta. Zbigniew Bogucki pytał z sejmowej mównicy: – Czemu to ma służyć? Być może chcecie to rozparcelować i do 5 ha sprzedawać bez kontroli ministerstwa, bez nadzoru. Na to nie ma zgody pana prezydenta.Strona rządowa odpowiadała, że zmiana ma charakter czysto organizacyjny i służy usprawnieniu procedur. – Przeniesienie decyzji na dyrektorów oddziałów terenowych KOWR skróci czas oczekiwania rolników na decyzję – argumentował minister Krajewski.Wiceszef MRiRW Jacek Czerniak wskazywał z kolei na dane statystyczne: – Wnioski dotyczące nieruchomości między 2 a 5 ha stanowiły 35 proc. wszystkich wniosków, ale obejmowały jedynie około 5 proc. powierzchni gruntów – podkreślał.Poprawka PiS wykreślająca ten przepis nie uzyskała większości.Uchwalona przez Sejm ustawa trafi teraz do Senatu, gdzie będą kontynuowane prace legislacyjne.Czytaj także: Bogaci liczą zyski, a biedni kolejne długi. Tak źle w USA jeszcze nie było