Mają odczuć zimno, jak Ukraińcy. Ukraińcy dokonali kolejnego w krótkim odstępie czasu ataku na Biełgorod. Gubernator obwodu Wiaczesław Gładkow ocenił, że był to „najcięższy” ostrzał w historii. Po poprzednim wzywał mieszkańców do przeprowadzki na okres zimy. Ukraińcy, których armia Putina nęka atakami na obiekty energetyczne, odpowiadają tym samym w obwodzie biełgorodzkim. Niecałe dwa tygodnie po ostatnim niezwykle skutecznym ostrzale doszło do kolejnego ataku w regionie.Jak przekazał gubernator Wiaczesław Gładkow, nie było ofiar. Doszło natomiast ponownie do uszkodzenia obiektów energetycznych.Pompy ciepła przestały działaćWedług mera Biełgorodu Walentina Demidowa, w wyniku ostrzału przestały działać pompy w ciepłowni, która dostarcza ogrzewanie do kilku domów na Górze Charkowskie. Ale zgłaszano też brak ogrzewania w innych częściach miasta. Wszystko wskazuje na to, że najnowszy atak – podobnie jak poprzedni – przeprowadzono m.in. za pośrednictwem amerykańskiego systemu rakietowego HIMARS, który pozwala trafiać mocno oddalone cele.Czytaj także: Białoruś zapleczem Rosji. 80 proc. firm zaangażowanych w wojnę KremlaRosyjskie ministerstwo obrony ogłosiło, że obrona przeciwlotnicza przechwyciła i zniszczyła w ciągu nocy 52 ukraińskie drony nad obwodami rosyjskimi, w tym trzy nad obwodem biełgorodzkim. Drony zaatakowały również obwody briański, rostowski, orłowski i astrachański, a także Kraj Krasnodarski. Ataki na region biełgorodzki doprowadziły do tego, że w połowie stycznia Gładkow wzywał ludność do wyprowadzenia się na czas zimy, bo uszkodzenia sieci energetycznej są tak poważne, że nie wiadomo, kiedy zostaną w ogóle naprawione.