Boss zmarł po ciężkiej chorobie. Kilkuset policjantów zabezpieczało w Berlinie pogrzeb 62-letniego Mehmeta K. uważanego za „ojca chrzestnego” jednego z największych tureckich klanów przestępczych w stolicy Niemiec. W modlitwie pogrzebowej w meczecie uczestniczyło około tysiąca osób, w tym reprezentanci największych mafijnych rodzin 62-letni Mehmet K. zmarł przed kilkoma dniami po ciężkiej chorobie. Do zaplanowanego na piątek pogrzebu, berlińska policja przygotowywała się od kilku dni. Spodziewając się nie tylko licznej rzeszy żałobników z Niemiec i Turcji, ale także groźby gangsterskiego zamachu. W grudniu 2025 roku nieznani sprawcy oddali 20 strzałów w kierunku willi mafiosa w dzielnicy Lichterfelde. Mehmet K. miał zaoferować wtedy pół miliona euro nagrody za wskazanie sprawców i zleceniodawców. W piątek 23 stycznia przy meczecie w dzielnicy Neukölln stacjonowało wielu policjantów, gdy goście od rana przybywali na modlitwę żałobną. Przed świątynią prezentowano ogromne wieńce, w większości opatrzone nazwiskami nadawców. Wiele z tych osób to osoby znane służbom w całej Europie. Według dziennika „Bild” modlitwa w meczecie zgromadziła nawet tysiąc osób. Po południu Mehmet K. został pochowany na cmentarzu w dzielnicy Westend. „Uroczystość przebiegła w atmosferze szacunku i godności – nie doszło do żadnych zakłóceń” – poinformowała berlińska policja w serwisie X. Wydarzenie to zabezpieczało kilkuset policjantów. – Każdy, kto śledził wydarzenia w stolicy w ciągu ostatnich kilku dekad, wie, że wraz ze śmiercią pana K. odeszła prominentna postać w zorganizowanej przestępczości, postać, która do samego końca cieszyła się wpływami, pozostawiając po sobie pustkę. Nie tylko pogrzeb i pochówek, ale także rywalizacja o rynki zbytu i wpływy na naszych ulicach będą stanowić wyzwanie dla berlińskiej policji – powiedział „Bildowi” Benjamin Jendro, rzecznik Niemieckiego Związku Zawodowego Policji (GdP). Jak podaje „Bild”, Mehmet K. nazywał się „biznesmenem”, choć w półświatku uchodził za „ojca chrzestnego” jednego z mafijnych klanów. Nigdy nie stanął przed sądem. „Mehmet K. dorobił się fortuny na punktach bukmacherskich, restauracjach i nieruchomościach. Podobno w samym Berlinie był właścicielem 14 oddziałów firmy bukmacherskiej Wettarena” – informuje „Bild”. Czytaj także: Bandyckie saksy w Berlinie. Gangi importują „młodych najemników”