Kontrowersyjna inwestycja. Ministerstwo gospodarki Niemiec zatwierdziło przejęcie niemieckiej firmy energetycznej TanQuid przez spółkę z USA kontrolowaną przez miliardera bliskiego Donaldowi Trumpowi – podaje „Der Spiegel”. Amerykańska firma weszła w Niemczech w posiadanie kilkunastu baz paliwowych i tysiąca kilometrów gazociągów. Chodzi o przejęcie firmy TanQuid przez amerykańskie przedsiębiorstwo Sunoco LP, spółkę zależną koncernu Energy Transfer. Do transakcji miało dojść 16 stycznia – informuje na swojej stronie internetowej TanQuid.Zgodnie z danymi Sunoco, TanQuid jest największym niezależnym operatorem baz paliwowych w Niemczech, posiada ich około 15 w RFN oraz jedną w Polsce. Według tygodnika „Der Spiegel” dzięki przejęciu Sunoco kontroluje obecnie około jednej piątej niemieckich zdolności magazynowych paliw oraz ponad tysiąc kilometrów rurociągów.Zobacz także: PKP PLK przejęła port. Jest kluczowy w handlu Europy z ChinamiDo kogo należy firma?Na czele Energy Transfer stoi amerykański miliarder Kelcy Warren. „Der Spiegel” opisuje go jako darczyńcę ruchu Make America Great Again (MAGA) oraz bliskiego współpracownika Trumpa.Ministerstwo gospodarki badało, czy przejęcie TanQuid może negatywnie wpłynąć na bezpieczeństwo Niemiec bądź innego państwa UE. Ostatecznie transakcję zatwierdziło. Rzeczniczka resortu przekazała jednak, że zgoda wydana jest pod „surowymi warunkami”. Chodzi m.in. o zapewnienie ciągłości dostaw i zachowanie pojemności magazynów paliw.TanQuid dostarcza paliwo lotnicze do niemieckich baz wojskowych, w tym do Buechel, gdzie składowana jest amerykańska broń jądrowa, oraz do bazy lotniczej Neuburg, z której startują myśliwce Eurofighter w przypadku naruszenia niemieckiej przestrzeni powietrznej.Decyzja wydana przez ministerstwo gospodarki jest przedmiotem kontrowersji w Niemczech, krytykują ją m.in. Zieloni. Deputowany Zielonych zajmujący się energetyką Michael Kellner uznał ją za „całkowicie niezrozumiałą”.– Musimy zmniejszać, a nie zwiększać naszą zależność od USA. Kluczowa infrastruktura nie powinna znajdować się w rosyjskich, amerykańskich czy chińskich rękach – ocenił.Zobacz też: Bogaci liczą zyski, a biedni kolejne długi. Tak źle w USA jeszcze nie było