Nowy etap rywalizacji. Rywalizacja o metale ziem rzadkich wchodzi w nowy etap: USA chcą sięgnąć po grenlandzkie złoża, z kolei Chiny – największy producent – zmniejszają ich dostępność. Na światowy rynek zgłosił się jednak nowy gracz – Arabia Saudyjska. Metale ziem rzadkich, czyli grupa surowców, o którą walczą wszystkie światowe mocarstwa. To z nich tworzone są np. magnesy, światłowody i wszelkiego rodzaju elektronika potrzebna do produkcji m.in. telefonów, samochodów elektrycznych, czy nowoczesnych myśliwców.Rynek jest zdominowany przez Chiny, które posiadają największe złoża metali ziem rzadkich, a także najbardziej rozwiniętą infrastrukturę wydobywczą. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej kontrolują one ponad 90 proc. światowej produkcji rafinowanych metali ziem rzadkich i ponad 60 proc. wydobycia tej grupy surowców.Zobacz również: Niemcy grają na siebie. Szef MSZ chce się dogadać z ChinamiRywalizacja USA-ChinyJak wskazuje amerykańska stacja CNN, metale ziem rzadkich znów są na pierwszych stronach gazet z uwagi na zainteresowanie Donalda Trumpa Grenlandią, na której są ich duże złoża, około 30 proc. światowych rezerw.Dla USA ma to niebagatelne znaczeniem.in. z uwagi na fakt, że amerykańskie złoża są bardzo małe – mniej więcej 2 proc. światowych rezerw. Na tej płaszczyźnie toczy się także rywalizacja z Chinami, które już teraz wykorzystują swoje zasoby do wywierania presji na państwa zachodnie, np. okresowo wstrzymując ich eksport lub ograniczając jego dostępność do celów wojskowych.Zobacz także: Pogodzili się, ale to Chiny są górą. Trzymają Trumpa w szachuNowy gracz na rynku?Jednym z państw, które chce wykorzystać niedobory metali ziem rzadkich na rynku jest Arabia Saudyjska. Jej władze ogłosiły, że posiadają rezerwy tej grupy surowców o wartości 2,5 biliona dolarów.Analitycy wskazują, że Arabia Saudyjska będzie chciała rozwijać wydobycie metali ziem rzadkich, aby zmniejszyć swoją zależność gospodarczą od ropy naftowej, która stanowi około 90 proc. wpływów do budżetu z eksportu. Wydobycie metali ziem rzadkich w sytuacji relatywnie małej dostępności tego surowca na rynku zwiększyłoby także wpływ geopolityczny Arabii Saudyjskiej.Zobacz też: Lit dla ludzi Trumpa. Kijów potwierdza