Pokonał 250 km. Kot Filou, który zaginął podczas wakacyjnej podróży w Hiszpanii, po pięciu miesiącach wrócił do domu we francuskim Olonzac. Zwierzę pokonało około 250 kilometrów przez Katalonię, przekraczając granicę, miasta i rzeki. Właściciele przyznają, że byli przekonani, iż już nigdy go nie zobaczą. Do zdarzenia doszło 9 sierpnia, gdy Patrick Sire i jego żona Evelyne wracali z urlopu. Podczas nocnego postoju na stacji przy autostradzie w okolicy Maçanet de la Selva (ok. 70 km na południe od Girony) kot prawdopodobnie uciekł przez otwarte okno kampera. Zniknięcie Filou właściciele odkryli następnego ranka – wcześniej byli przekonani, że pupil po prostu zaszył się w kryjówce.Szukali go przez wiele dni i wracali na miejsce kilka razy. Bez skutkuPara natychmiast wyruszyła na poszukiwania, pokonując ponad 250 kilometrów, by przeczesywać okolice stacji paliw i pobliskie tereny. Zgłosili zaginięcie służbom, współpracowali z lokalną organizacją ochrony zwierząt i natychmiast reagowali, gdy pojawiały się sygnały, że widziano czarno-białego kota. Przez kolejne miesiące nie pojawiały się jednak żadne potwierdzonych informacji.„Sama skóra i kości”. Filou odnaleziony po pięciu miesiącach dzięki czipowiPrzełom nastąpił 9 stycznia 2026 roku – dokładnie pięć miesięcy po zaginięciu. Kobieta z miejscowości Homps poinformowała właścicieli, że przygarnęła kota, którego karmiła od około miesiąca. Zwierzę było bardzo wychudzone i kaszlało, dlatego trafiło do weterynarza. Okazało się, że ma czip, a dzięki zapisanej w bazie adresowej udało się ustalić, do kogo należy.Morał z opowieści o mruczącym uciekinierze. Czego powinna nauczyć nas historia Filou?Historia o szczęśliwie odnalezionym kocie przede wszystkim powinna przypominać nam o bezpieczeństwie w podróży. Zwierzęta nigdy i pod żadnym pozorem nie powinny znajdować się w samochodzie „luzem” – brak transportera lub odpowiednich pasów może stanowić śmiertelne zagrożenie nie tylko dla psa czy kota, ale także dla kierowcy i pasażerów (np. w razie gwałtownego hamowania lub wypadku). Zwierzę należy przewozić w dobrze zabezpieczonym transporterze albo w szelkach przypiętych do pasów. To również ważny sygnał, jak zapobiegać ucieczkom: podczas postojów lepiej otwierać drzwi i okna dopiero po upewnieniu się, że zwierzę jest zabezpieczone, a w samochodzie zamknięte są wszystkie możliwe drogi ucieczki. Przypadek Filou pokazuje też, jak ogromne znaczenie ma chipowanie pupili. To właśnie czip umożliwił weterynarzowi ustalenie właścicieli i doprowadził do szczęśliwego finału.Czytaj również: „Zawsze wracał”. Dlaczego nie powinniśmy wypuszczać kotów na zewnątrz?