Wskazano możliwy termin „zmiany reżimu”. Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa prowadzi aktywne działania dążące do zmiany reżimu na Kubie do końca roku – ujawnił dziennik „Wall Street Journal”. Podobnie jak w przypadku Wenezueli, Biały Dom poszukuje kogoś wewnątrz reżimu, z kim mógłby zawrzeć układ. Liczy też na dodatkową presję gospodarczą. Jak podał „WSJ”, po obaleniu wenezuelskiego dyktatora Nicolasa Maduro, głównego źródła wsparcia dla Kuby, administracja Doalda Trumpa uważa kubańską gospodarkę za bliską zapaści. Choć według źródeł nowojorskiej gazety w administracji Biały Dom nie ma konkretnego planu dokonania przewrotu w Hawanie, to uważa scenariusz wenezuelski, czyli zawarcie układu z osobami wewnątrz reżimu, za wzór do naśladowania.Przedstawiciele administracji Trumpa mieli odbyć spotkania z uchodźcami z Kuby i organizacjami obywatelskimi, podczas których skupiali się na zidentyfikowaniu osoby w aparacie władzy w Hawanie, kto zgodzi się pójść na układ. Waszyngton ma nadzieję, że to pozwoli usunąć komunistyczne rządu, które panują na wyspie od prawie 70 lat, od obalenia wspieranego przez USA dyktatora Fulgencia Batisty.Trump i jego ludzie kilkakrotnie sugerowali, że oczekują rychłego upadku komunistycznych władz na Kubie. 11 stycznia prezydent USA zamieścił wpis na platformie Truth Social, w którym wezwał Kubę do „dogadania się, zanim będzie za późno”. Sekretarz stanu USA Marco Rubio, syn imigrantów z Kuby, potwierdził, gdy zapytano go, czy Kuba będzie następnym po Wenezueli celem USA.Kuba: gospodarka się sypieWedług ocen amerykańskiego wywiadu, na które powołuje się „WSJ”, kubańska gospodarka znajduje się w opłakanym stanie i boryka się z chronicznym brakiem podstawowych towarów, w tym leków, i częstymi przerwami w dostawach prądu. To efekt między innymi centralnego planowania i ręcznego sterowania oraz wykorzystywania socjalistycznych modeli, bez brania pod uwagę, że socjalizm oznacza niezmiennie zapaść gospodarczą. Administracja Trumpa zwiększa presję ekonomiczną, między innymi poprzez sankcje na osoby zaangażowane w sprowadzanie kubańskich lekarzy do innych krajów, co stanowi jedno ze źródeł „twardej waluty” dla reżimu. Są też naciski, by nie wydawać kubańskim medykom wiz.Biały Dom liczy, że słabość gospodarcza Hawany i wewnętrzna presja odniosą skutek tam, gdzie zawiodły dziesięciolecia rozmaitych jawnych i niejawnych metod strony Stanów Zjednoczonych.Wenezuelska ropa ratowała KubęWenezuela była dla Kuby źródłem taniej ropy naftowej, zaś kubańskie wojsko i służby wywiadowcze były głęboko zaangażowane w bezpieczeństwo reżimu Hugo Chaveza i jego następcy Nicolasa Maduro. W wyniku amerykańskiej operacji w Caracas zginąć miało 32 Kubańczyków chroniących Maduro.Urzędnicy w Waszyngtonie uważają, że odcięcie Kubie dopływu pozostałej wenezuelskiej ropy naftowej może doprowadzić do paraliżu gospodarki w ciągu kilku tygodni.„Kubańscy władcy to niekompetentni marksiści, którzy zniszczyli swój kraj i ponieśli poważną porażkę z reżimem Maduro, za którego utrzymanie odpowiadają” – powiedział gazecie urzędnik Białego Domu, powtarzając, że Kuba powinna „zawrzeć porozumienie, zanim będzie za późno”.Departament Stanu USA o KubieW oświadczeniu Departament Stanu USA stwierdził natomiast, że w interesie bezpieczeństwa narodowego Ameryki leży, aby Kuba „była kompetentnie zarządzana przez demokratyczny rząd i aby odmówiła przyjmowania wojsk i służb wywiadowczych przeciwników USA”. Warto dodać, że kwestia „bezpieczeństwa narodowego” jest podnoszona w odniesieniu do gróźb zajęcia Grenlandii.Dziennik ocenia, że Kuba stanowi bardziej złożone wyzwanie niż Wenezuela. W przeciwieństwie do Caracas, w Hawanie brakuje legalnej opozycji, regularnych wyborów czy rozwiniętego społeczeństwa obywatelskiego. To rodzi pytania o to, jak przeprowadzić transformację i kto mógłby zastąpić obecne władze.Nawet niektórzy sojusznicy Trumpa prywatnie przyznają, że istnieje ryzyko, iż upadek reżimu mógłby wywołać niestabilność i napięcia humanitarne. Takich skutków amerykańska administracja starała się uniknąć w Wenezueli.Czytaj także: Najemnicy z Kuby walczą po stronie Rosji. Apel w PE o wstrzymanie funduszy