Powstaną nowe tereny w Gazie? Ali Szaat ma zielone światło od Donalda Trumpa na odbudowywanie niemal doszczętnie zniszczonej Strefy Gazy. Na początek chce zrzucić do Morza Śródziemnego 68 mln ton gruzu i niewybuchów – jednego z efektów wojny Izraela z Hamasem. – Mogę ugrać nową ziemię dla Gazy – stwierdził Szaat, który uzyskał tytuł doktora inżynierii lądowej na Queen’s University w Belfaście. Zapowiedział, że Gaza wróci do siebie w ciągu siedmiu lat. W październiku 2025 r. Organizacja Narodów Zjednoczonych oszacowała, że w Strefie Gazy zniszczono lub poważnie uszkodzono ponad 80 proc. zabudowy. W tamtym miesiącu podpisano także zawieszenie broni negocjowane przy udziale m.in. Stanów Zjednoczonych.Na jego mocy Izrael zgodził się wycofać wojska za umowną tzw. żółtą linię, pozostawiając mniej więcej połowę Strefy Gazy pod swoją okupacją.Zorganizowane wyburzanie całych okolicAle pomimo to, izraelska armia dalej przeprowadzała wyburzenia. Ustaliły to redakcje BBC i „New York Timesa” w odrębnych dziennikarskich śledztwach, przedstawiając dowody w postaci nagrań z wyburzeń, zdjęć satelitarnych sprzed działań i po działaniach Izraelczyków, a także dając głos naocznym świadkom.Do wyburzeń dochodziło nie tylko po stronie okupowanej. W efekcie od chwili teoretycznego ustania walk, w Gazie zburzono 2500 kolejnych budynków. Izraelczycy twierdzą, że niszczyli tunele Hamasu i rzekomo zaminowane przez terrorystów budynki i terytoria.Czytaj także: Brytyjskie „nie” dla Rady Pokoju Trumpa. Nie chcą widzieć tam Putina– Izrael wymazuje całe okolice z mapy. Izraelska armia niszczy wszystko, co ma przed sobą: domy, szkoły, fabryki i ulice. Zabezpieczanie nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla tego, co robią – powiedział w „New York Times” Mohammed al-Astal, żyjący w Gazie analityk polityczny.68 mln ton gruzu do morzaW tym doszczętnie zrujnowanym wojną krajobrazie, gdzie zalega szacunkowo 68 mln ton gruzu, od ubiegłej niedzieli zaczął oficjalnie działać 15-osobowy Narodowy Komitet Administracji Gazy (NCAG). Na jego czele stanął Ali Szaat, urodzony w 1958 r. w Chan Junus były wiceminister planowania w Autonomii Palestyńskiej. Plany ma ambitne.– Jeśli ściągnąłbym buldożery i zepchnął gruzy do morza, tworząc nowe wyspy, nową ziemię, mógłbym ugrać dla Gazy nową ziemię i jednocześnie wyczyścić gruzowisko – powiedział w ubiegły czwartek w palestyńskim radiu, sugerując, że całkowite uprzątnięcie gruzowiska trwałoby trzy lata.Szaat podkreślił, że jego pierwszym najistotniejszym celem do zrealizowania jest zapewnienie pilnej pomocy, w tym stworzenie tymczasowych mieszkań dla przesiedlonych Palestyńczyków. Drugim zadaniem ma być z kolei odbudowa „niezbędnej i koniecznej infrastruktury”.Szacunki ONZ mniej optymistyczne– Gaza powróci i będzie lepsza niż była w ciągu siedmiu lat – przekonywał mieszkający na Zachodnim Brzegu inżynier. Mniej różowo przyszłość szacował raport ONZ-u z 2024 r., w którym oceniono, że odbudowa zniszczonych domów w Strefie Gazy, przy optymistycznych szacunkach, potrwa co najmniej do 2040 r.Czytaj także: „Hojność” Putina nie zna granic. Rosja dorzuci się do Rady PokojuPowstanie organu, któremu szefuje Szaat, jest kolejnym etapem planu pokojowego administracji Donalda Trumpa po tym, jak Izrael wycofał się z połowy terytorium i doszło do wymiany zakładników. Kolejne fazy zakładają całkowite wycofanie się Izraelczyków z Gazy. Ale kiedy to nastąpi – nie wiadomo. Zawieszenie broni było łamane, a nie wszystkie jego warunki spełniono. Izrael wciąż nie odzyskał szczątek ostatniego zakładnika porwanego w zamachu z października 2023 r., którego efektem była wyniszczająca wojna.Inżynier z szerokim poparciemOptymistyczna wizja Szaata – jak oceniła agencja Reutera – niemal na pewno napotka trudności. Szef nowej palestyńskiej organizacji będzie musiał przekonać Izraelczyków do zezwolenia na użycie ciężkiego sprzętu i ściągnięcie go na miejsce. Do tej pory nie było to łatwe, bo Izrael zasłaniał się względami bezpieczeństwa. Rząd izraelski nie odpowiedział na pytania dziennikarzy Reutera, jak zapatruje się na pomysły Szaata z wykorzystanie ciężkiego sprzętu. Kolejnym spornym punktem jest kwestia rozbrojenia Hamasu, który odmawia złożenia broni i nie chce się zgodzić na rozmieszczenie w Gazie sił pokojowych.Ale na korzyść Szaata działa to, że jest on akceptowany przez najważniejszych uczestników toczących się rozmów. Przede wszystkim ma błogosławieństwo bojowników Hamasu, jak również prezydenta Palestyny Mahmuda Abbasa.Czytaj także: Pomylił Grenlandię z... Islandią. Kontrowersje po wypowiedzi TrumpaSzaat napisał ponadto na platformie X, że jego Komitet jest „upoważniony na mocy rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2803 i 20-punktowego planu pokojowego prezydenta Donalda J. Trumpa” i jego zadaniem jest przekształcenie okresu przejściowego w Strefie Gazy w „podstawę trwałego dobrobytu Palestyny”.Palestyńczyk zapowiedział ścisłą współpracę z Amerykanami i można zakładać, że najpierw u nich będzie szukać akceptacji w realizacji swoich założeń. Trump będzie miał bowiem większe możliwości w nakłanianiu Izraela do współpracy. Szaat zaznaczył w swoim wpisie, że Komitet będzie działał „pod kierownictwem Rady Pokoju, której przewodniczy prezydent Donald J. Trump, a także przy wsparciu i pomocy Wysokiego Przedstawiciela ds. Gazy”.Obszar jurysdykcji palestyńskiego Komitetu rozciąga na terytorium kontrolowanym przez Hamas i będzie stopniowo rozszerzany w miarę wycofywania się wojsk izraelskich, jak zakłada plan Trumpa.Co dalej? Rada Pokoju dowodem, że nie wiadomoDocelowo uprawnienia (komitetu) obejmą cały Strefę Gazy – 365 kilometrów kwadratowych – od morza do wschodniej granicy – mówił Szaat w palestyńskim radiu.Czytaj także: Nieodwracalne szkody dla NATO. Tak oddziałuje polityka Trumpa na sojuszJak potoczą się dalsze losy Gazy – trudno przewidzieć. Wystarczy spojrzeć na powstałą właśnie z inicjatywy Trumpa samą Radę Pokoju.W pierwszym założeniu twór ten miał być jednym z elementów 20-punktowego planu pokojowego w Gazie. Pomysł z września 2025 r. zakładał, że Trump i jego rada będą zarządzać Strefą Gazy w okresie przejściowym i nad tym też głosowano w ONZ.Szaat zaskoczył zapowiedzią otwarcia przejścia granicznego z EgiptemMinęło jednak kilka miesięcy i dziś widzimy, że powstała zupełnie nowa organizacja, roszcząca sobie ambicje szersze niż zajmowanie się wyłącznie Gazą w okresie transformacji po wojnie. Do tego wymagająca miliarda dolarów wpłaty, jeśli państwo będzie chciało w niej zasiadać dłużej niż trzy lata, jak podała agencja Reutera. Rada Pokoju powstała w czwartek podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Podczas uroczystości połączono się właśnie z Alim Szaatem, który ogłosił, ż w przyszłym tygodniu dojdzie do otwarcia przejścia granicznego Gazy z Egiptem w obu kierunkach w miejscowości Rafah. Było ono zamknięte od maja 2024.Czytaj także: Chiny zapatrzyły się w USA. Ćwiczą porwanie prezydenta Tajwanu– Krok po kroku, z dyscypliną i determinacją odbudujemy Gazę zdolną do samowystarczalności – i przekształcimy ją w centrum wolności, możliwości i pokoju – stwierdził mówiący z ekranu Szaat.Co na to Izrael? Zdania w obozie rządzącym zdają się być podzielone. Izraelskie media w tekstach po powołaniu Rady Pokoju cytowały jednego z oficjeli rządowych, który zarzekał się, że przejście nie zostanie otwarte, jeśli Hamas nie zwróci ciała ostatniego zakładnika Rana Gvilego. Inni urzędnik twierdził z kolei, że rozmowy na temat odzyskania ciała porwanego Izraelczyka i granicy Gazy z Egiptem będą temat spotkania gabinetu izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu w niedzielę.