Wyjaśniamy. Wystąpienie Donalda Trumpa na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos trudno uznać za udane. Prezydent USA posłużył się w nim kontrowersyjnymi tezami, m.in. o „zwróceniu Grenlandii Danii po II WŚ i rzekomym braku wsparcia ze strony NATO. Podczas środowego wystąpienia na forum w szwajcarskim Davos Donald Trump rozpoczął przemówienie od zwrotu do „wielu przyjaciół i kilku wrogów”. Ta uwaga wywołała śmiech na widowni, jednak dalsza część wystąpienia miała już znacznie bardziej kontrowersyjny charakter. Tezy stawiane przez prezydenta USA stały się przedmiotem licznych weryfikacji i sprostowań, ponieważ rozmijały się z faktami lub uproszczały kwestie polityczne czy historyczne. Fałsz: „Nigdy nic nie dostaliśmy od NATO”W trakcie przemówienia prezydent wielokrotnie krytykował NATO oraz jego członków, zarzucając im niewywiązywanie się z sojuszniczych zobowiązań. Podkreślał przy tym, że Stany Zjednoczone Ameryki otrzymują od Sojuszu zdecydowanie mniej, niż – jego zdaniem – oferują w zamian. „Nigdy nic nie dostaliśmy od NATO” – powiedział Trump, po czym dodał: „Nigdy o nic nie prosiliśmy, to zawsze droga jednokierunkowa”. Donald Trump krytykował NATO, sugerując, że USA ponosi większe koszty obrony Sojuszu, niż otrzymują w zamian. Chodziło mu głównie o wydatki członków organizacji na armię – Stany Zjednoczone od lat naciskają, aby państwa członkowskie przeznaczały co najmniej 2 proc. PKB na obronność. Prezydent przedstawił to jako jednostronne obciążenie finansowe, pomijając fakt, że Stany Zjednoczone otrzymały wsparcie w ramach artykułu 5 i współpracy wojskowej. Z kolei Stany Zjednoczone są jednym państwem, które kiedykolwiek uruchomiło artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego – to zasada wspólnej obrony. Atak na jedno z państw członkowskich jest traktowany jak atak na wszystkie i zobowiązuje sojuszników do udzielenia pomocy. Po atakach z 11 września 2001 roku mechanizm ten zobowiązał wszystkie kraje NATO do wsparcia USA.Ponadto NATO udzieliło USA pomocy m.in. poprzez przeprowadzenie pierwszej operacji antyterrorystycznej – Operation Eagle Assist – wspierając bezpieczeństwo wewnętrzne od października 2001 do maja 2002 r., a także poprzez zwiększenie poziomu bezpieczeństwa w amerykańskich placówkach. Czytaj także: Brytyjskie „nie” dla Rady Pokoju Trumpa. Nie chcą widzieć tam PutinaManipulacja: „Niemcy wytwarzają o 22 proc. mniej energetyki niż w 2017 roku”Donald Trump zaatakował także politykę energetyczną krajów europejskich, twierdząc, iż stawki cen energii w Niemczech są o 64 proc. wyższe, niż w 2017 roku. Jego stanowisko na ten temat w dużej mierze stanowią manipulacje, które są oparte na zawyżonych lub wyrwanych z kontekstu danych.„Niemcy wytwarzają o 22 proc. mniej energetyki niż w 2017 roku. I to nie jest wina obecnego kanclerza, on rozwiązuje problem, wykonał świetną robotę. Ale to, co zrobili przed nim, chyba właśnie dlatego tam dotarł. Ceny energii elektrycznej są o 64 proc. wyższe” – stwierdził prezydent USA. Jednakże nieprawdą jest, że ceny energii elektrycznej w Niemczech wzrosły o 64 proc. od 2017 roku – według danych Niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Energetycznego i Wodnego wykazują wzrost rzędu 29-31 proc. Trump pominął fakt, iż największy skok cen nastąpił w latach 2022-2023 i był przede wszystkim skutkiem kryzysu gazowego po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, a nie samej transformacji energetycznej. Fałsz: „Po wojnie oddaliśmy Grenlandię Danii. Jak głupi byliśmy, żeby to zrobić”Podczas przemówienia Trump kilkukrotnie stwierdził, iż Stany Zjednoczone „zwróciły” Danii Grenlandię po II wojnie światowej. „Stany Zjednoczone proszą jedynie o miejsce zwane Grenlandią, gdzie już mieliśmy ją jako powiernika, ale niedawno z szacunkiem zwróciliśmy ją Danii” – stwierdził. Twierdzenie prezydenta USA dotyczące zwrócenia Grenlandii jest fałszywe. Ta największa wyspa świata ma znaczenie strategiczne i geopolityczne. Od stuleci pozostaje związana z Danią, zachowując dziś szeroką autonomię, a jej położenie sprawiło, że od XX wieku znalazła się także w centrum zainteresowania Stanów Zjednoczonych. W czasie II wojny światowej i w okresie zimnej wojny wyspa zyskała znaczenie militarne.Stany Zjednoczone jedynie przejęły odpowiedzialność za obronę wyspy podczas wojny, nie zmieniając jej suwerenności. Po zakończeniu konfliktu Grenlandia pozostała częścią Danii oraz została wpisana na listę ONZ jako terytorium niesamodzielne.W 1964 roku USA próbowały odkupić Grenlandię, lecz Duńczycy odrzucili ofertę prezydenta Trumana. Formalne uznanie suwerenności Danii nad wyspą przez Stany Zjednoczone nastąpiło w 1951 r. Z kolei jej status jako integralnej części Królestwa Danii, przy jednoczesnym rozszerzeniu autonomii, został potwierdzony w 2009 r. Zobacz także: Mocne przemówienie Trumpa w DavosFałsz: „Zakończyłem osiem wojen”Globalne ambicje oraz historyczne odniesienia były jednym z motywów wystąpienia Trumpa w Davos. Prezydent USA poruszył narrację o rzekomym „zwróceniu” Grenlandii Danii po II wojnie światowej, by w dalszej części odnieść się do deklaracji dot. zakończenia ośmiu wojen w pierwszym roku swojej drugiej kadencji. Wielokrotnie wymieniał następujące konflikty: Kambodża i Tajlandia, Serbia i Kosowo, Rwanda i Kongo, Armenia i Azerbejdżan, Izrael i Hamas, Izrael i Iran, Indie i Pakistan oraz Egipt i Etiopia. Pomimo iż Trump brał udział w mediacjach podczas wielu z tych konfliktów, jego wpływ nie był na tyle jednoznaczny, jak twierdził podczas przemówienia. Część wskazanych przez niego sporów – napięcie między Egiptem a Etiopią czy Serbią i Kosowem – w czasie jego drugiej kadencji nie miała charakteru wojny.Z kolei do czasowego zawieszenia broni lub mediacji doszło między Izraelem a Iranem – bez trwałego rozwiązania konfliktu. Walki nadal trwają m.in. w Demokratycznej Republice Konga, natomiast w grudniu ponownie wybuchły pomiędzy Kambodżą a Tajlandią. Porozumienie Armenii i Azerbejdżanu nie ma jeszcze mocy prawnej, co podważa tezę o definitywnym zakończeniu konfliktu. Manipulacja: „Wiatraki są wszędzie w Europie. I to są przegrywy”Trump podczas przemówienia skrytykował politykę energetyczną Chin i tzw. zieloną transformację, twierdząc: „Masowo produkują wiatraki, ale ich nie używają, tylko sprzedają głupkom, głupim ludziom”.Choć krytyka inwestycji w wiatraki i odnawialne źródła energii odzwierciedla jego opinię, przedstawione przez niego fakty są niezgodne z danymi. Chiny są globalnym liderem transformacji energetycznej, a większość nowo instalowanej mocy elektrycznej pochodzi z odnawialnych źródeł, w tym energetyki wiatrowej i słonecznej.Wiatraki są powszechnie stosowane również w Europie, szczególnie w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Danii i Hiszpanii, choć nie występują równomiernie we wszystkich krajach kontynentu. Stanowią one fundament polityki energetycznej wielu państw, zwiększając produkcję „czystej” energii, redukując CO2 i zmniejszając zależność od paliw kopalnych. Czytaj też: Trump podziękował Karolowi Nawrockiemu. „To fantastyczny człowiek”