„Strategia wyczerpywania”. Masowe rosyjskie ataki z użyciem stosunkowo tanich pocisków i dronów stawiają Ukrainę przed coraz trudniejszym wyzwaniem finansowym. Jak zauważają zagraniczne media, w tym brytyjski dziennik „The Telegraph”, koszt odparcia jednej intensywnej fali ostrzału może sięgać około 80 mln euro – wyłącznie na same pociski obrony powietrznej. W ostatnich dniach zachodnie redakcje zwracają uwagę na rosnącą asymetrię kosztów w wojnie powietrznej nad Ukrainą. Rosja wykorzystuje dużą liczbę relatywnie tanich środków napadu – dronów i prostych pocisków – których zadaniem jest przeciążenie ukraińskich systemów obrony powietrznej.W tym kontekście „The Telegraph” używa określenia „pociski zombie”. Termin ten nie odnosi się do nowej, przełomowej technologii, lecz do strategii polegającej na skłanianiu obrońcy do używania kosztownych pocisków obrony powietrznej przeciwko relatywnie prostym celom.Kwota około 80 mln euro pojawia się w relacjach jako przywoływana przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego wartość interceptorów użytych do odparcia jednej z ostatnich dużych nocnych fal rosyjskich ataków. Zachodnie media cytują tę wypowiedź jako ilustrację skali kosztów, z jakimi musi mierzyć się Kijów.Podkreśla się przy tym, że nie jest to niezależna kalkulacja, lecz szacunek strony ukraińskiej, mający pokazać ekonomiczny wymiar obrony przed masowymi atakami z powietrza.Strategia wyczerpywaniaZdaniem komentatorów cytowanych w zagranicznych mediach, rosyjska taktyka ma charakter długofalowy. Nie chodzi wyłącznie o przebicie się przez obronę powietrzną, ale o systematyczne obciążanie Ukrainy kosztami i zużywaniem zapasów drogich pocisków przeciwlotniczych.Taka strategia oznacza presję nie tylko militarną, lecz także logistyczną i finansową, a w konsekwencji zwiększa zależność Ukrainy od ciągłych dostaw uzbrojenia i wsparcia ze strony państw zachodnich.Zachodnie media podkreślają jednocześnie, że ukraińska obrona powietrzna pozostaje skuteczna i w wielu przypadkach zapobiega poważnym zniszczeniom. Problemem nie jest brak zdolności militarnych, lecz koszt ich utrzymania przy rosnącej intensywności rosyjskich ataków.W analizach pojawia się pytanie, jak długo Ukraina i jej sojusznicy będą w stanie utrzymać obecne tempo obrony, jeśli każda kolejna noc intensywnego ostrzału oznacza wydatki liczone w dziesiątkach milionów euro.Czytaj też: Sprzedają drony i Rosji, i Ukrainie. Pieniądze im nie śmierdzą