„Tylko ty coś tu mieszasz”. Podczas wystąpienia na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos Donald Trump ponownie poruszył temat Grenlandii, jednak jego przemówienie przyciągnęło uwagę mediów także z zupełnie innego powodu. Prezydent USA kilkukrotnie mylił bowiem Grenlandię z... Islandią. Trump oświadczył, że Stany Zjednoczone dążą do natychmiastowych negocjacji dotyczących przejęcia Grenlandii, którą określił jako strategicznie terytorium arktyczne i „wielka bryła lodu”. Jego zdaniem tylko USA są w stanie zapewnić bezpieczeństwo temu obszarowi.Przemówienie Trumpa w Davos. Wpadka zaskoczyła obserwatorów Jednocześnie Trump zapewnił, że nie zamierza używać siły, by zdobyć Grenlandię, chociaż we wcześniejszych wypowiedziach sugerował inne możliwe scenariusze.W trakcie przemówienia prezydent skrytykował też europejskich sojuszników oraz NATO, twierdząc, że USA dużo więcej inwestują w sojusz, niż otrzymują w zamian.Najczęściej jednak uwagę ekspertów przyciągał fakt, że Trump nawet cztery razy mówił o „Islandii”, gdy miał na myśli Grenlandię. Ten błąd był szeroko komentowany w mediach.Grenlandia czy Islandia? Rzeczniczka Białego Domu broni swojego szefaZwróciła na to uwagę m.in. jedna z amerykańskich dziennikarek. Na jej komentarz szybko zareagowała na platformie X rzeczniczka prasowa Białego Domu, Karoline Leavitt. Wyjaśniła, że Trump, mówiąc o Grenlandii, określał ją jako „kawałek lodu”, co – jej zdaniem – powinno być oczywiste dla odbiorców, ponieważ właśnie tym Grenlandia w istocie jest. To kolejna podobna wpadka Donalda Trumpa. Już podczas konferencji w Białym Domu polityk wspominał o Islandii, kiedy odnosił się do Grenlandii. W samym Davos natomiast polityk zwrócił też uwagę słuchaczy, kiedy określił Azerbejdżan jako „Aberbaijan”. Czytaj też: Zełenskiego miało nie być w Davos. Trump szybko zmienił jego plany