Mówią, że nic nie wiedzieli. W środę Komisja Nadzoru Izby Reprezentantów zagłosowała za postawieniem byłego prezydenta Billa Clintona oraz byłej sekretarz stanu Hillary Clinton w stan oskarżenia za obrazę Kongresu. To pokłosie ich odmowy stawienia się na przesłuchania w ramach prowadzonego na Kapitolu śledztwa w sprawie przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina. Głosowanie dotyczące Hillary Clinton przebiegło głównie według podziału partyjnego, stosunkiem głosów 28 do 15, przy czym trzech Demokratów poparło Republikanów. W decyzji w sprawie byłego prezydenta dziewięciu Demokratów wraz z Republikanami opowiedziało się za oskarżeniem, co przełożyło się na wynik 34 do 8.– Głosując za postawieniem Clintonów w stan oskarżenia za obrazę Kongresu, komisja wysłała jasny sygnał: nikt nie stoi ponad prawem, a sprawiedliwość musi być stosowana jednakowo, niezależnie od stanowiska, pochodzenia czy prestiżu – oświadczył republikański przewodniczący komisji James Comer.Dziennik „Washington Post” przewiduje, że postanowienie komisji otwiera drogę do lutowego głosowania w całej Izbie Reprezentantów. Dotyczyć ono będzie przekazania ustaleń w sprawie obrazy Kongresu do Departamentu Sprawiedliwości w celu ewentualnego wszczęcia postępowania karnego.Gazeta zwraca uwagę, że taki harmonogram daje Clintonom czas na dalsze negocjacje z komisją, a liderom Demokratów możliwość lobbowania przeciwko uchwale w izbie niższej. Za obrazę Kongresu grozi kara do roku pozbawienia wolności.Dotychczas Clintonowie nie zostali oskarżeni przed sądem o żadne przestępstwo powiązane z Jeffreyem Epsteinem. Podkreślali, że nie posiadają informacji istotnych dla dochodzenia.Jak wyjaśniał wcześniej rzecznik byłego prezydenta, Bill Clinton spotkał się z Epsteinem kilka razy i odbył cztery podróże jego samolotem. Nie posiadał jednak wówczas wiedzy o przestępczej działalności finansisty.Czytaj także: Kolejne dokumenty Epsteina odtajnione. Pedofil donosił na Trumpa do FBIW liście wysłanym we wtorek do komisji nadzoru prawnicy Clintonów argumentowali, że podejmowali próby współpracy w celu zaplanowania rozmów o ograniczonym zakresie z liderami komisji i personelem, ale było to wielokrotnie odrzucane. Ich zdaniem brak woli porozumienia ze strony komisji „potwierdza, iż wezwania (na przesłuchania) nie służą celom ustawodawczym, lecz są wykorzystywane do nękania i osiągania korzyści politycznych”.