Ukraińcy marzną, ale śmieją się z dyktatora. Jednym z najważniejszych celów strategicznych Kremla w ostatnich tygodniach były zmasowane ataki na infrastrukturę energetyczną Ukrainy. Mróz, ciemności i kłopoty telekomunikacyjne miały złamać ducha Ukraińców i zmusić ich do kapitulacji. Władimir Putin osiągnął jednak odwrotny efekt. Niedogodności jeszcze bardziej jednoczą zmęczony wojną naród. Reportaż z atakowanego nieustannie Kijowa, ale też z innych ukraińskich miast, zaprezentował francuski „Le Monde”.Zełenski ogłasza „stan wyjątkowy” w sektorze energetycznym„Cel Rosji wydaje się jasny: sprowokować katastrofę humanitarną lub przynajmniej tymczasowy exodus ze stolicy. Osłabiłoby to ukraińskie władze i być może zmusiłoby je do zaakceptowania warunków »porozumienia«, takiego jak to przedstawione Waszyngtonowi, co przypominałoby formę kapitulacji. W Kijowie prezydent Wołodymyr Zełenski ogłosił nowy »stan wyjątkowy« w sektorze energetycznym, a mer miasta Witalij Kliczko wezwał tych spośród trzech milionów mieszkańców Kijowa, którzy mają drugi dom, do schronienia się tam” – można przeczytać we francuskim dzienniku.Regularne rosyjskie ataki doprowadziły do ruiny ukraińskie elektrownie. Rząd w Kijowie ogłosił 16 stycznia zamknięcie na dwa tygodnie wszystkich szkół i uniwersytetów. Zniesiono też godzinę policyjną (obowiązywała od północy do 5 rano), aby ludzie w tych ekstremalnych warunkach mogli w dowolnym momencie dotrzeć do „punktów niezłomności” – schronów, gdzie można się ogrzać, zjeść coś ciepłego i naładować baterie urządzeń elektronicznych. Zobacz także – Zmasowane ataki Rosji. Zełenski: Potrzebujemy rakiet obrony powietrznejKijów zmaga się obecnie z najsurowszą zimą od czasu rosyjskiej inwazji. Meteorolodzy zapowiadają w najbliższym czasie spadek temperatury nawet do minus 20 stopni Celsjusza. Po ostatnich atakach szacuje się, że w Kijowie nawet 6000 budynków mieszkalnych nie miało ogrzewania. Nie widać jednak żadnych oznak, by rosyjska kampania przyniosła jakieś szczególne efekty.Niszczenie infrastruktury cywilnej to zbrodnie wojenne Ludzie nie tylko nie opuścili stolicy, ale też jeszcze bardziej się jednoczą. Mają też świadomość, że trudna sytuacja potrwa najwyżej jeszcze tylko kilka tygodni. – Opuściłam Kijów raz, w 2022 roku, kiedy rosyjskie czołgi stały na skraju miasta, a potem wróciłam, gdy nasi żołnierze wygrali bitwę. Koniec, nie wyjadę ponownie. Już się nie boję. Wolę zimno niż wygnanie – powiedziała Ludmiła, cytowana przez „Le Monde”, która uciekła do Polski na początku inwazji.Niszczenie infrastruktury cywilnej jest traktowane przez prawo jako zbrodnie wojenne, dlatego od 2024 roku Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze wydaje nakazy aresztowania rosyjskich oficerów oskarżonych o tego typu działania. Oprócz Kijowa Rosjanie szczególnie intensywnie niszczyli instalacje energetyczne także w Odessie i Dnieprze.Zobacz także: Zmasowany atak na Odessę. Milionowe miasto bez prądu, wody i ciepła